Eau de Parfum No.2 Rose NYR

Eau de Parfum No.2 Rose NYR

Perfumy całkiem naturalne, organiczne. Bardzo mnie zaciekawiły, do tego zapach obłędny. Nigdy nie lubiłam róży, dopóki nie poczułam jej prawdziwego zapachu. Uwielbiam esencję z olejków eterycznych. Te perfumy łączą w sobie różę, geranium, ekologiczne drzewo cedrowe i różowy pieprz.

  
Pachnie bardzo subtelnie, aksamitnie. Uspokaja. Pomarańczowe zabarwienie to dowód na wysoką zawartość olejku rose otto, który jest bardzo cenny. Kwiaty do jego produkcji są ręcznie zbierane, olejek jest pozyskiwany przez destylację parową. Cena za około 50 kropel to około 45 funtów..jest proporcjonalna do zużycia kwiatów, ja wybieram rose absolute, mniejsze stężenia, ale cena przystępna.
Są bardzo trwałe, flakon jest  prosty z ładnym motywem. Zapakowany w ładne pudełko, które samo w sobie jest ozdobą i do tego chroni perfumy przed działaniem promieni słonecznych. Za 50 ml. trzeba zapłacić 35 funtów, nie jest to wygórowana cena.


To już drugi zapach marki Neal's Yard , w pierwszym dominowało kadzidło i był to w założeniu zapach unisex. Niestety kosmetyki i perfumy tej marki nie są jeszcze dostępne w Polsce.
Różane perfumy podarowałam mamie. Była zachwycona:)
Liczę na więcej naturalnych zapachów, póki co bawię się olejkami i wymyślam swoje kombinacje.

fridge

fridge

Niedawno odebrałam przesyłkę od jednej z moich czytelniczek, która w podzięce za drobną przysługę obdarowała mnie próbkami kosmetyków fridge:) Dużo o nich słyszałam, jednak nie miałam okazji ich wypróbować. Kosmetyki są wykonane ze świeżych składników, zachowują ważność przez 2,5 miesiąca. Musimy przechowywać je w lodówce. Dostałam 7 małych słoiczków i próbkę perfum.


Przetestowałam natychmiast.
Kremy do twarzy mnie ucieszyły, przydały się w czasie urlopu. Każdy z pojemniczków wystarczył na kilka zastosowań.


1.7 strawberry bloom pięknie pachnie, jest bogaty w olej z truskawek i kwasy omega 3. Dobrze nawilża, producent zapewnia redukcję zmarszczek i przebarwień, tego nie mogę stwierdzić. Skóra jest po nim miękka i pachnąca.
1.1 face the cream jest gęsty, bardzo bogaty, moim zdaniem najlepiej nawilża skórę na bardzo długo. Dzięki olejkowi różanemu ładnie pachnie i ma cudowne właściwości odżywcze. Używałam go głównie na noc.
1.3 face guard też się u mnie sprawdził, dobrze nawilża, przyjemnie pachnie, tak jak poprzednie kremy. Jest przeznaczony dla osób z rozszerzonymi naczyniami krwionośnymi.

Analizując skład kramów zauważyłam, że wszystkie są bardzo podobne. Podobny efekt można osiągnąć stosując tańsze kremy. W składzie mamy głównie oleje bazowe i olejki eteryczne, mało jest substancji aktywnych, to mi nie wystarcza.
1.6 face peeling zachwycił mnie zapach bergamotki, który bardzo lubię. Poza tym to bardzo drobny peeling na bazie krzemionki. Delikatnie złuszcza skórę.



2.1 firm body podobno daje mocne ujędrnienie skóry, podoba mi się efekt chłodzenia. Próbka wystarczyła na jedno zastosowanie, więc nie wiem jak działa na dłuższą metę. Nie przepadam za tego typu kosmetykami. Wolę balsamy nawilżające.
1.5 lips cream pięknie pachnie, dobrze smakuje, nawilża usta na długo. Super produkt. Mimo,że w opakowaniu było go niewiele wystarczył mi na długo. Zawiera olej różany i olejek melisowy. Chroni przez Uv. Bardzo fajny produkt, jedyna wada to cena. Za pełnowymiarowy produkt musimy zapłacić 78 zł. Zrobiłam niedawno kilka balsamów do ust z różnymi olejkami i równie dobrze się sprawdzają. Spróbuję stworzyć podobny.
1.4 eye dobrze nawilża, jest gęsty i wydajny. Chłodny krem działa kojąco. Zawiera naturalny filtr UV.


Woda perfumowana nie przypadła mi do gustu. Ma ciepły i słodki zapach, chociaż ma w tle cięższe nuty to drażni mnie słodkawy zapach. Chętnie sprawdziłabym pozostałe zapachy fridge. Ciekawią mnie zapachy stworzone z naturalnych olejków eterycznych.

Marka jest ciekawa, starają się stworzyć coś nowego, naturalnego i ekskluzywnego. Niestety ceny są wysokie. Salon z kosmetykami jest jedynie w Warszawie, można zamówić próbki wybranych produktów. Nie jestem wielką fanką gotowych kremów, używam ich z wygody, ale kiedy mam czas kręcę je w domu. Przekonałam się na własnej skórze, że działają o wiele lepiej.
Poza tym tu płacimy za markę, piękne buteleczki z kryształkiem Swarovskiego, cenne składniki, które w sklepach z półproduktami możemy znaleźć w przystępnej cenie.
Dobry pomysłem jest ponowne napełnianie opakowań, dzięki czemu przy kolejnym zakupie odchodzi cena opakowania i nie musimy go wyrzucać. Możemy je też oddać i uzyskamy punkty rabatowe na kolejne zakupy.
Niestety widząc ceny kremów od 180 do 300 zł. można pomyśleć, że naturalne kosmetyki to przywilej nielicznych, a przecież tak nie jest.
Stosowałyście kiedyś te kosmetyki? Jaki macie znanie?
Dziś obchodzimy Światowy Dzień Ziemi, niestety pogoda u mnie nie dopisała, nie uda się pospacerować. Mam w głowie kilka refleksji i liczę,że stopniowo uda mi się wprowadzić je w życie.
Miłego dnia. Pozdrawiam:)
Kindle fire

Kindle fire

Cześć, przez kilka dni nawet tu nie zaglądałam. Wreszcie mam dzień wolny, na który długo czekałam:) Będę miała też więcej czasu na rozpracowanie nowej zabawki i poczytanie e-booków.
Wizja czytania elektronicznych gazet i książek od dawna mnie kusiła. Czasem kupię gazetę, a w niej zaledwie 2-3 ciekawe artykuły, reszta mnie nie interesuje. Często wyrywam co ciekawe, reszta idzie na makulaturę, do większości zachowanych bardzo ciekawych informacji rzadko wracam:P 
A wyrzucić szkoda..


Zdecydowałam się na zakup Kindle i było to strzałem w dziesiątkę! Na Kindle fire dodatkowo można oglądać filmy, ale szczególnie ucieszyło mnie, że odczytuje pliki PDF, dzięki temu mam dostęp do wielu książek, które od dawna miałam na dysku. Przy komputerze jednak czytać nie lubię.
Kindle nie męczy oczu, mamy dostęp do kilku Polskich gazet, gazetę codzienną kupiłam 6 dolarów miesięcznie. Zorientowałam się z cenach przed zakupem, są całkiem przystępne.


W ofercie nie ma niestety wielu Polskich tytułów gazet, ale z czasem na pewno się to zmieni. Na szczęście na dostępność książek nie można narzekać. Mamy zawsze przy sobie dostęp do całej biblioteki:)
Przy okazji można też skorzystać z internetu.


Jest bardzo poręczny, niewielki i lekki.  Wygodnie się na nim czyta.


Zdjęcia niestety nie wyszły ostre, ale jakość czytania jest super. Koniec z noszeniem ciężkich książek w torebce. Lubię czytać książki i często je kupowałam. Niestety nie mam ich teraz gdzie trzymać, za jakiś czas znowu czeka mnie przeprowadzka. Jest wtedy problem z ciężkimi kartonami. Znalazłam dobry sposób na przechowywanie ulubionych tytułów. Do tego ekologiczny:) 
Born to Bio-żele pod prysznic

Born to Bio-żele pod prysznic

Przy okazji zakupów jaki czas temu skusiłam się na pięknie opakowane ekologiczne żele pod prysznic marki Born to Bio.Kupiłam dwa. Jeden dla siebie, drugi na chłopaka. Posiadają certyfikat Ecocert. Rzeczywiście ładnie wyglądają w łazience, ale raczej jestem w stanie się bez nich obejść.


Żel arganowy ładnie pachnie, lekko się pieni. Jest dość gęsty i przez to wydajny. Pozostawia skórę przyjemną w dotyku.  Jest ok, ale tęskniłam za mydłem aleppo, które już wróciło do mojej łazienki i na pewno zagości na dłużej. Używając dobrego mydła mam bardziej zadbaną skórę, mogę nim umyć nawet włosy. Do tego wystarcza na bardzo długo, a kosztuje pewnie tyle co żel. Ze ten zapłaciłam około 3 funtów, butelka ma 300 ml.


Drugi o zapachu bambusa, okazał się totalną klapą. Nie pachniał przyjemnie i mój facet wcale nie chciał go używać. Jakoś skończył butelkę, ale na pewno nie kupię go ponownie.
Nie są to złe produkty, ale nie wybijają się niczym. Ładna butelka cieszy oko. Dałam się skusić, ale w przyszłości raczej zrezygnuję z tego typu produktów.
Nie wiem jak inne produkty tej marki, ciągle używam mleczka do twarzy, które dobrze się sprawdza, jedynie nie nadaje się do demakijażu oczu.
W Polsce można je dostać między innymi tu. Raz spróbowałam, ale za żel pod prysznic nie ma sensu dawać 20 zł czy nawet więcej w innych sklepach.
Jest jeszcze kilka wersji zapachowych, może próbowałyście?

Orzech TAGUA i naturalna biżuteria

Orzech TAGUA i naturalna biżuteria

Jest takie miejsce w Krakowie, gdzie można znaleźć najpiękniejszą biżuterię. Mam słabość do kolczyków, na szczęście moja kolekcja jest pokaźna i od dłuższego czasu nie rozglądam się za nowymi.
Te są wyjątkowe bo całkiem naturalne:) Po niedawnej wizycie w domu przywiozłam jeszcze kilka par, których mi brakowało. Idzie wiosna i na pewno często będę je zakładać.
Są wykonane z orzecha tagua, nazywanego też roślinną kością słoniową. To materiał jak najbardziej ekologiczny. Wykonuje się z niego nie tylko biżuterię, ale różne figurki, guziki.


Występuje w Ameryce Południowej, jest jadalny. Jeśli chcemy wykorzystać go inaczej, musimy suszyć orzech przez co najmniej dwa lata, później można go ciąć, farbować czy rzeźbić. 
Trafiłam do tego sklepu jakieś dwa lata temu i zakochałam się w tych wyrobach:) Część kupiłam sama, sporo dostałam w prezencie.
Nie jest to produkcja masowa, wszystko wzięte jest z natury.
Do tego w pięknych kolorach, są też niezwykle lekkie.




 Aż trudno uwierzyć, że to orzech..a kolejne wykonane są z barwionych na różne kolory pestek melona. Wyglądają bajecznie:)


Na potrzeby tej "sesji" zawiesiła je na storczykach, całkiem ładnie się prezentują:)


Moimi faworytami są pierścionki, też z orzecha.


Są też naszyjniki z bransoletki.



To tyle. Byłam niedawno w Krakowie, ale nie znalazłam nic szczególnego. Może jeszcze trafię na wyjątkowy okaz. To na pewno ciekawsze wzory niż te od jubilera.
Wydawało mi się, że można kupić przez internet podobne skarby, ale nie mogę znaleźć sklepu. Więcej zdjęć i informacji można znaleźć tu.
Co myślicie o naturalnej biżuterii?
Copyright © 2016 Ekocentryczka , Blogger