Bez eko-ściemy, więcej szkła segregujemy!

Bez eko-ściemy, więcej szkła segregujemy!


Świadomość dotycząca ekologii i recyklingu rośnie, ciagle sporo nam brakuje do innych zachodnio europejskich miast, ale jest znacząca poprawa:

62,49% - tyle wyniósł poziom recyklingu butelek i słoików w Polsce w 2017 roku. Oznacza to wzrost aż o 9,65% w skali roku i jest jednym z najwyższych w Europie. Taki wynik to efekt prowadzonych działań edukacyjnych i akcji marketingowych, ale i rosnącej świadomości, także dzięki greenwashingowi.


Najnowsze dane branżowe – opublikowane przez Europejską Federację Opakowań Szklanych (FEVE) – dają powody do optymizmu. Co prawda do europejskiej średniej wynoszącej 76%, która również zanotowała wzrost – o 1%, sporo nam jeszcze brakuje, jednak patrząc wstecz Polska wykonała recyklingowy progres, choć oczywiście ten wynik może być jeszcze lepszy.




„Wysoki, bo 76% wynik w Europie pokazuje, że gospodarka o obiegu zamkniętym w
przypadku opakowań szklanych sprawdza się i funkcjonuje coraz lepiej. Szkło to materiał
permanentny, który można bez końca poddawać recyklingowi i produkować nowe
opakowania, zachowując jakość szkła niezależnie od tego, ile razy jest przetworzone.
Jednocześnie wierzymy, że kraje, takie jak m.in.: Polska, biorąc pod uwagę potencjał wzrostu gospodarczego, mogą zrobić jeszcze więcej i zdecydowanie polepszyć swoje wyniki. – mówi Adeline Farrelly, sekretarz generalny FEVE.

W Polsce wykorzystano i przetworzono 1 187 617 ton szkła (wzrost o 0,80% w porównaniu
do 2016 roku), a poddano recyklingowi 742 190 ton. Daje to wzrost rzędu 9,65% w
porównaniu do 2016 roku i poziom 62,49% przetworzonych ponownie butelek i słoików.
„Ogromnie cieszy nas tak duży progres w zakresie recyklingu opakowań szklanych w Polsce, który jest jednym z najwyższych w Europie. To pokazuje, że prowadzone przez Friends of Glass Polska działania edukacyjne w naszym kraju odnoszą pożądany skutek, a wzrost świadomości ekologicznej jest coraz większy. Wbrew pozorom przyczyniają się do tego również akcje greenwashingowe marketerów, których prawdziwy, komercyjny charakter niemający nic wspólnego z ekologią jest bardzo szybko upubliczniany. Z pewnością wykonaliśmy krok do przodu, ale potrzebne są kolejne. Dlatego też już 19 listopada startujemy z III edycją naszego projektu edukacyjno-ekologicznego EduPak Polska, zaczynając od Konferencji i Warsztatów dla 150 Nauczycieli, którzy w oparciu o otrzymane materiały dydaktyczne oraz wiedzę będą pracowali z uczniami w swoich szkołach i przedszkolach” – informuje Barbara Maciałczyk, marketing manager w Ardagh Group, reprezentująca Friends of Glass .

Więcej informacji na ten temat znajdziecie na stronie Friends od Glass- klik
 
Obóz biegowy- czy warto jechać?

Obóz biegowy- czy warto jechać?


W niedziele wróciłam z krótkiego trzydniowego obozu biegowego, nie byłam nigdy wcześniej na takich wyjazdach i już wiem, że będę jeździć częściej:) 
Nawet biegacz z kilkuletnim stażem, z wieloma biegami na koncie może pracować nad techniką biegu i dowiedzieć się więcej o treningu. Praca bezpośrednio z trenerem to zupełnie inny poziom trenowania. Można śledzić idoli, czerpać od najlepszych, ale nic nie jest tak cenne jak spojrzenie doświadczonego trenera. Opieka trenera nawet przez kilka dni może sporo wnieść do naszego treningu, sama się o tym przekonałam. To cenne doświadczenie, które zdobyłam w czasie intensywnego weekendu w Spale. Liczę, że zaprocentuje w biegowym progresie, nie myślę nawet o życiówkach, a o bieganiu bez szkody dla stawów i dobrego rozplanowaniu treningu.



Zdecydowałam się na wyjazd z Izą Parszczyńską, która jest biegaczką z wieloma osiągnięciami i bardzo dobrą trenerką. W Warszawie prowadzi treningi dla Adidas Runners Warsaw. Wybierając obóz warto sprawdzić prowadzących i wybrać takich którzy nam odpowiadają. Izę serdecznie polecam. 

Bardzo fajnie trenuje się w grupie, każdy może mieć inny poziom, część treningów można zrobić wspólnie, a część w parach, bo zawsze znajdzie się ktoś w podobnej formie:)

Na obozie wcale nie biegałyśmy tak dużo. Zrobiłam około 30 km, ale na 3 dni to nie za dużo. Nie był to obóz, który mnie wykończył i mocno wybiegał poza to co robię na co dzień. Bardziej chodziło o doświadczenie nowych bodźców treningowych i to się udało. Iza zwróciła też uwagę na to co powinnam poprawić. Taki wyjazd zdecydowanie daje większą motywację do dalszej pracy i treningów. Skoro dałam radę biegać mocniej na treningach, dam radę też sama.

















Co mnie przekonuje do takich wyjazdów, nawet krótkich:

- doświadczanie innej formy treningów i nowych bodźców treningowych. Bieganie na bieżni, robienie akcentów, treningów krótkich, które mocno poprawiających wydolność. Badania, które może wykonać trener- sprawdzenie zakwaszenia organizmu pokazujące zmęczenie organizmu. Zróżnicowany, wszechstronny trening pod okiem trenera to bardzo cenny czas dla każdego amatora, 

- dobry sposób na spędzenie wolnego czasu, czas na trening i regenerację. Wbrew pozorom to też ważna lekcja. Często rozbiegania robimy za szybko, to że zaczynamy biegać szybciej nie znaczy że każdy trening ma być szybszy. Wolne tempo też jest potrzebne, taki masaż na nóg i regeneracja. Kolejny raz utwierdzam się, że doświadczeni zawodnicy tak właśnie robią,

- trening uzupełniający jest bardzo ważny. Wielu nowych opcji treningowych można wynieść z obozu. Można nauczyć się wielu form treningu, indywidualne podejście trenera jest bardzo pomocne. Lepsza technika wykonywania ćwiczeń przynosi znacznie szybsze efekty,

- technika biegowa- niby bieganie jest bardzo naturalne, ale prawidłowa technika nie jest tak oczywista. Każdy ma jakieś niedociągnięcia, słabsze mięśnie czy przykurcze. Oko dobrego trenera daje nam szybka informację zwrotną. Rozkładając ruch na czynniki pierwsze od razu widać co można poprawić, nad czym pracować. Krok biegowy można poprawić wykonując odpowiednie ćwiczenia. Konsultacje online tego nie dadzą. Wyjazd może być dobrym początkiem współpracy z trenerem, albo wskazówką nad czym pracować,

- indywidualne podejście- to najcenniejszy aspekt takiego wyjazdu. Możliwość obserwacji uczestników przy różnych rodzajach treningu pozwala wyłapać błędy i korygować je. Jest czas na konsultacje i rozmowy, często testy wydolnościowe, spawdzenie zakwaszenia organizmu. Daj to szerszy obraz naszej formy i tego nad czym możemy pracować, żeby biegać lepiej. 

- codzienne rozciąganie i rolowanie- dzięki temu można poznać nowe ćwiczenia i urozmaicić swój trening. Praktyczna nauka zawsze jest najefektywniejsza. Na obozie znacznie łatwiej zmobilizować się do dłuższego rozciągania, szczególnie że ćwiczy się tam więcej niż na co dzień. Rozciąganie to jedyny sposób na to, żeby przyjąć te mocne bodźce przyjąć i nie ulec kontuzji.

- wiedza teoretyczna- odpowiednie ułożenie treningu, regeneracji, wzmacniania czy nawet diety jest kluczowe dla naszych efektów biegowych. Na spotkaniach można rozwiać wiele motów, dowiedzieć się o nowych formach treningu.

Nawet trzy dni mogą wprowadzić nową jakość do biegania, można wyjechać z lepszą techniką, motywacją, lepszą znajomością organizmu i wiedzą o treningu. Do tego często plan na kolejne treningi i pomysły na ćwiczenia. 

Czy pojadę jeszcze na taki wyjazd?
Z pewnością! Nie ma też znaczenie forma, w której jesteś, na obozie były dziewczyny, które mają już za sobą maratony i świetne życiówki, ale też początkujący. Każdy mógł trenować na miarę swoich możliwości i wszystkie dziewczyny wyjechały zadowolone. 
Takie spotkania są cennym doświadczeniem dla biegaczy amatorów. Takiej wiedzy i spotkania z terenem nie zastąpi żadna książka. Grupa innych biegaczy to też świetne źródło wiedzy, daje możliwość wymiany doświadczeń. Taki intensywny czas jest bardzo przyjemny. Przy okazji to dobry sposób na odpoczynek dla głowy, nie ma czasu na nic innego tak wysiłek fizyczny, jedzenie i odpoczynek.




Tofurnik dyniowy- prosty przepis

Tofurnik dyniowy- prosty przepis



Ostatnio mam fazę na tofurniki:) W weekend upiekłam dyniowy z pomarańczą i był bardzo smaczny. Dzisiaj zrobiłam kolejny w zamrożonymi owocami leśnymi, liczę że będzie równie dobry :) Takie ciasto robi się ekspresowo i zawsze się udaje. Pieczone tofurniki bardzo mi smakują. Mam dla Was prosty przepis na takie ciasto:)







Spód: 

- 3/4 szklanki płatków owsianych, 
- 1/2 szklanki masła migdałowego/orzechowego.

Masa:
- 3 kostki tofu (po 180 gram),
- 1 szklanka puree z dyni,
- 1 szklanka mleka roślinnego,
- sok z 1 pomarańczy i łyżeczka skórki z pomarańczy,
- 3 łyżki mąki ziemniaczanej,
- 2 łyżeczki cynamonu,
- 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego,
- 3-4 łyżki ksylitolu/ innego słodzika .

Wykonanie:
- płatki owsiane zmielić i wymieszać masłem orzechowym, powinna powstać gęsta masa jak na kulki mocy. Dno foremki wykładam papierem i równomiernie rozkładam spód ciasta, 

 - tofu kruszę, dodaję mus dyniowy, mleko roślinne, sok w skórkę z pomarańczy. Całość dokładnie miksuję,
- dodaję cynamon, ekstrakt waniliowy, mąkę ziemniaczaną i ksylitol. Dokładnie mieszam i przekładam do foremki, 
- piekę godzinę w 175 stopniach. Po przestudzeniu wkładam do lodówki na kilka godzin,  - można polać do rozpuszczoną czekoladą, albo udekorować świeżymi owocami. 
Ciasto zrobiłam w foremce 16 cm. 








Lubicie tofurniki? Jakie ciasta pieczecie najczęściej?

Ethy- wywiad z założycielką portalu

Ethy- wywiad z założycielką portalu


Julkę poznałam ponad rok temu i szybko okazało się, że nadajemy na podobnych falach. Na portalu Ethy promowane są wartości, które są mi bliskie. Zachęcam Was do przeczytania tego wywiadu i odwiedzania portalu:)


Skąd pomysł na portal Ethy? Opowiedz o jego idei. 

ETHY powstało w moim sercu z potrzeby łączenia faktów i perspektyw. Kiedy w 2016 roku dołączyłam do projektu zajmującego się modą etyczną, zaczęłam zgłębiać swoją wiedzę na temat produkcji i konsumpcji w dzisiejszych czasach - nie tylko ubrań, ale wszystkiego: jedzenia, kosmetyków, detergentów, środków transportu, sprzętów, mebli… Wszystko, co dziś jest dostępne na rynku w postaci produktów i usług ma ogromny wpłwy na życie ludzi, zwierząt, roślin, grzybów i całej planety Ziemi - a nawet na losy Wszechświata! Oczywiście kiedy spojrzymy na to filozoficznie - wszystko ma znaczenie i nic nie ma znaczenia - bo przeszłość, teraźniejszość i przyszłość występują jednocześnie, czas nie jest linearny - czas, jakim go odbieramy tu w naszym wymiarze, podobno nie istnieje. Jednak z perspektywy osobistej, moralnej - kiedy zrozumiałam, jak ogromny wpływ mają moje codzienne nawyki i wybory konsumenckie nie tylko na moje zdrowie, ale i na losy ludzi po drugiej stronie kuli ziemskiej oraz na stan środowiska i wszystkich jego użytkowników - postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i stworzyć coś na kształt bloga/magazynu/poradnika/forum do dyskusji. ETHY to inicjatywa, która prowokuje do myślenia o tym, jaki mamy wpływ na rzeczywistość. Na swoje zdrowie (dieta, kosmetyki, detergenty itd), na ilość martwych zwierząt w oceanie (plastik, ropa naftowa) czy na polach (pestycydy). Wszystkie te aspekty łączą się ze sobą niczym podziemny świat mycellium (sieć grzybni w glebie, pozwalająca naturze na komunikację). Wszystko się przeplata. To fascynujące, jak wiele możemy zmienić małym gestem - efektem motyla!

Nazwa ETHY bierze się od angielskiego “ethics” (etyka), a projekt obejmuje kilka przestrzeni: Ethy Maps (www.ethymaps.com) - pierwsza i jedyna ekomapa świata, na której zbieramy sprawdzone przeze mnie i moją małą międzynarodową ekipę miejsca przyjazne planecie i ludziom - znajdziecie tam i ekosklepy, i miejsca z opakowaniami zero waste, i ekousługi (również punkty naprawy jak krawiec czy szewc), i wegetariańskie/wegańskie knajpy, i kawiarnie z etycznie pozyskiwaną kawą, i punkty adopcji roślin czy wymianek. Kategorie wciąż tętnią życiem, zmieniają swoje wytyczne i filtry, czasem coś odejmę, czasem dołożę - sama ciągle się uczę tego, co jest istotne dla świadomego i wrażliwego konsumenta. Jest również opcja dodawania miejsc przez użytkowników - my następnie takie miejsca weryfikujemy i dopiero wtedy pojawiają się na Ethy Maps. Drugą częścią ETHY jest Ethy Life - nazywam tę platformę “blogzine” (blog w formie magazynu), gdzie każdy może zabrać głos. To taki blog ekologiczny, który ma za zadanie pokazać wszystko, co interesujące z punktu widzenia ochrony planety - czyli życia na Ziemi. Promujemy tam to, co uznajemy za właściwe i etyczne - choć mogą to być bardzo różne punkty widzenia. Jest dział FILMY, są NOTATKI, czyli wszelkie formy słowa pisanego (wywiady, przepisy, prezentacje jakichś projektów, artykuły itp), PODCASTY, których warto posłuchać, GALERIA dla tych, którzy tworzą sztuki wizualne mające na celu uwrażliwić odbiorcę na naturę i ochronę środowiska, ale też PETYCJE, które polecamy podpisać czy FUNDACJE, na które chcemy zwrócić uwagę. Z kolei na Instagramie Ethy Life (www.instagram.com/ethy.life) dzielimy się obserwacjami i przemyśleniami z dnia codziennego, a na Facebooku ETHY (www.facebook.com/ethy.life) udostępniamy fajne linki do różnych ekoakcji, ekowydarzeń, ekonewsów.





Działasz globalnie - czy chcesz skupić większość swoich działań w Polsce, czy ruszyć dalej? 

Działamy glokalnie, czyli globalnie i lokalnie zarazem. Od ogółu do szczegółu i odwrotnie. Ważny jest dla nas całokształt - nie tylko nasze podwórko, a również palące się na całym świecie lasy czy zanieczyszczone oceany i rzeki. Ale większość ludzi żyje na co dzień w jednym miejscu i to tu podejmujemy decyzje, co kupić, gdzie pójść, jak postąpić. Filozofia ETHY opiera się na założeniu, że powinniśmy wspierać lokalną, cyrkularną gospodarkę, mając na uwadze to, co dzieje się dalej i jak nasze działania wpływają na cały świat. Ja jestem Polką, część zespołu ETHY jest z Polski i od roku działamy tutaj, wykładając na festiwalach, prowadząc lokalnie warsztaty i różne akcje. Ale przez pierwszy rok działaliśmy w Portugalii i nie wykluczam, że na wiosnę/lato 2020 ruszymy dalej. Chcemy zasiewać ziarenka wszędzie, gdzie się da! 

Jakie rady dałabyś komuś zagubionemu w ruchu zero waste

Skorzystaj z naszego ZERO WASTE (https://ethy.life/twoj-ekoprzewodnik/) - to 5 prostych rzeczy, które każdy może zrobić, żeby zminimalizować swój ślad węglowy (i plastikowy, i toksyczny…). Ten EkoPrzewodnik jest miesięcznikiem, więc zaraz wskoczy kolejny - “EKOdom" 

A poza tym polecam podpisywać petycje i brać udział w wolontariatach wybranej fundacji, bo łatwiej jest coś zrobić RAZEM - w ramach stworzonego już kolektywu. I pamiętajmy, że nie od razu Kraków zbudowano - nie katujmy się, jeśli zapomnimy torby czy butelki na wodę (polecam korzystać z toreb Boomerangów albo brać rzeczy w łapki - a jeśli już jest tylko plastikowa torba, to użyjmy ją potem wielokrotnie), nie myślmy o sobie źle i nie krytykujmy innych - to ważne, żebyśmy sobie wybaczali, jednocześnie ćwicząc prawidłowe ekonawyki i robili tyle, ile na ten moment możemy. Każdą “potyczkę” można potem zrównoważyć podwójnym wysiłkiem. Głowa do góry, bo jest na coraz więcej i tworzymy naprawdę silną tarczę ochronną!

Zawsze byłaś tak wrażliwa na naturę czy to przyszło z czasem? 

Wychowałam się w rodzinie artystów i intelektualistów w dzikim lesie, niczym Pocahontas, nie mając za bardzo znajomych i kontaktu z cywilizacją. Moja mama i ojczym wiedzieli, że to jest esencja życia, a ja jako dziecko jeszcze nie wiedziałam, że może być inaczej. Las, łąki, zioła, chodzenie po drzewach, jazda konno na oklep - to było dla mnie normalne, więc nie doceniałam tego. Po prostu tak żyłam. Kiedy przyszła nastoletność i otworzyły się pierwsze sieciówki odzieżowe, spróbowałam imprezowania z rówieśnikami i naoglądałam się kalifornijskiego życia w MTV, kiedy odwiedzałam ludzi (bo u mnie w domu był mały telewizorek z 3 kanałami) - uznałam, że miałam najgorsze dzieciństwo na świecie, trzymano mnie w dziczy i teraz muszę zrobić wszystko, żeby poczuć się “normalnie”. Więc zamieszkałam w mieście, weszłam w branżę mediów, a że mam ogromną łatwość nawiązywania kontaktów - nie było to wielkie wyzwanie. Jestem filologiem włoskim, fotografem, filmowcem i dziennikarką, mam za sobą pracę w Los Angeles dla największych koncernów filmowych, jak i dla nieznanych gazetek włoskich wydawanych w Polsce. Uwielbiałam pracować w różnych kontekstach, miejscach, z różnymi ludźmi, w różnych warunkach - od czerwonych dywanów po manifestacje wojenne w Kairze. I nagle, w 2017 roku, kiedy miałam za sobą 10 lat doświadczenia w tych branżach, poczułam, że muszę pojechać chociaż na jeden dzień do lasu, nad jezioro. Natura mnie zawołała. Poczułam to w trzewiach - aż mam ciarki, kiedy sobie to przypominam. Wyjechałam z przyjacielem, obecnie partnerem, (również zmęczonym branżą filmową) do Szkocji na weekend, bo akurat nasza znajoma kończyła tam swój rok akademicki na ASP i zaprosiła nas na wielką imprezę z tej okazji. Fajnie, fajnie, ale jednak mi zależało przede wszystkim na tym jeziorze. Więc ostatniego dnia - w pochmurną, deszczową niedzielę, wsiedliśmy "do pociągu byle jakiego” i ruszyliśmy tam, gdzie mapa pokazywała dużo niebieskich i zielonych plam. Jak wysiedliśmy, poszliśmy za głosem intuicji i oczywiście po różnych ciekawych przystankach, dotarliśmy do wrót szkockiej dżungli. To był sam skraj Low Lands - i jestem pewna, że to tam żyją obecnie wszystkie elfy, wróżki i krasnoludki, bo cały ten dzień chodziliśmy w ogromnej ulewie, na bosaka, zahipnotyzowani zielenią i powietrzem, które nas otuliły od razu, jak weszliśmy w gąszcz (oczywiście poza wyznaczonym szlakiem). To był niezapomniany dzień - miałam ze sobą aparat, bo oczywiście planowałam kręcić ujęcia i robić zdjęcia, ale tak zatraciłam się w tym oszałamiającym pięknie, że momentów “przytomności” miałam zaledwie kilka, więc marne to pamiątki wizualne. Dużo więcej mam w sercu i głowie. I to był dzień, w którym postanowiliśmy we dwoje przemierzyć polskie lasy, szukając takich magicznych zakamarków bliżej domu. I kiedy pojechaliśmy na taką wycieczkę, okazało się, że w Polsce najpierw trzeba te lasy odgruzić ze śmieci, więc zaczęliśmy od tego. Wtedy już rok miałam w głowie pomysł na ETHY - ale skupiałam się na nieetycznym traktowaniu ludzi, a nie na mojej/naszej relacji z Matką Ziemią. Bardzo szybko postawiliśmy na odejście od miasta, pd pracy w zakłamanych branżach fałszujących obraz rzeczywistości, od dotychczasowego stylu życia. Wsiedliśmy w Land Rovera i przemierzyliśmy całą zachodnią Europę, by wylądować w Portugalii, gdzie spędziliśmy rok na spotkaniach ze świadomymi ludźmi żyjącymi w naturze, z naturą, dla natury. W jej naturalnym rytmie - czyli w swoim naturalnym rytmie. Zgodnie z cyklami księżyca, sezonami, energią miejsc. To była dla nas niesamowita lekcja, przygoda i zaszczyt. Wtedy właśnie docelowe ETHY zaczęło kiełkować. Jednak jeszcze większą lekcją okazał się powrót do Polski - postanowiliśmy tu przyjechać, żeby działać w naszej ojczyźnie, odnaleźć podobnie myślących i żyjących pobratymców i pomóc naszej pięknej przyrodzie. To było mocne zderzenie z inną mentalnością - konkurencyjną, nieprzyjazną, zamkniętą umysłowo i emocjonalnie. Musieliśmy też zejść z poziomu “my wiemy, jak żyć, więc teraz nauczymy tego nasze rodziny i znajomych”. Trzeba było wtopić się w tłum, żeby zyskać na nowo jego zaufanie i zrozumieć, jak przekazywać swoje doświadczenia innym, by ich nie speszyć. Dzisiaj czuję, że osiągnęłam balans życia w lesie z dala od miasta i komunikacji z tym miastem, przyjaźni z nim. Ta przyjaźń jest bezbolesna pod warunkiem, że idę swoimi ścieżkam i usprawniam funkcjonowanie tej miejskiej przestrzeni. No i dobrze jest poznać osobiście ekomiejsca z Ethy Maps  Na szczęście wiem, że już nigdy nie będę pochłonięta przez sztuczny tryb życia i pozostanę wierna swojemu naturalnemu cyklowi. Nie wyobrażam sobie pójść spać po północy - nawet 22:00 to bardzo późno. Odpoczynek należy się nam wraz z zachodem słońca.








Dużo mówisz o olejkach eterycznych - do czego ich używasz? 

Oj tak - to kolejne odkrycie mojego życia. Olejków eterycznych używałam już wcześniej - kiedy odkrywałam etykę produkcji, wracałam też do naturalnych sposobów kuracji i pielęgnacji ciała, intuicyjnie odrzucając ibupromy czy grypexy. Ale nie znałam się na tym na tyle, by rozumieć różnicę olejku za 5zł, za 20 zł i takiego za 80zł. Trochę czytałam w internecie, ale mimo wszystko wybierałam możliwie najtańszą opcję z tego, co mówiło na opakowaniu, że jest naturalne. Dwa lata temu do mojej mamy, która wtedy rezydowała na Litwie, przyszła pewna zadbana pani i doradziła jej, żeby spróbowała wyleczyć przeziębionych wtedy członków rodziny - olejkami eterycznymi o wartości terapeutycznej. Moja mama nie bardzo miała czas na wgłębianie się w temat, ale dostała na próbę mieszankę o tajemniczej nazwie Thieves z zaleceniem wsmarowania jej w konkretne partie ciała i dyfuzowania w pokoju. Po 24 godzinach wszelkie objawy choroby znikły. Moja mama bez zastanowienia kupiła zestaw 12 olejków na każdą przypadłość i zaczęła studiować ich właściwości. Przekazała mi taki sam zestaw, twierdząc, że się w nich zakocham. I tak się stało. Przez ostatnie 2 lata - kiedy byłam w Portugalii, gdzie okazało się, że każdy zna olejki Young Living (bo o nie właśnie chodzi), i kiedy wróciłam do Polski - studiowałam właściwości roślin, z których destyluje się olejki eteryczne, porównując ich działanie do ziół uprawnych i dzikich. Dzisiaj mam za sobą kilkaset wyleczonych osób, prowadzę nowo otwartą grupę na Facebooku ~ESSENTIAL ACADEMY~ i oddaję się tej pasji z przyjemnością. Bardzo chciałam zająć się sprzedażą tych olejków w Polsce, bo nigdzie ich nie mogłam dostać, a okazało się, że Young Living, będący liderem produkcji olejków eterycznych na świecie, postanowił stworzyć system sprzedaży bezpośredniej, dzięki czemu nie muszę zakładać specjalnej działalności, strony czy sklepiku. Wystarczy, że podam swój kod i osoba kupująca zamawia sobie olejki sama ze strony dystrybutora, a ja dostaję prowizję. Okazuje się, że marketing bezpośredni to najlepsza i najefektywniejsza forma sprzedaży produktów na świecie - a ja, kompletnie nie znając się na excelach, tabelkach, księgowości i fakturach - z przyjemnością korzystam z tego systemu. Najważniejsze jednak dla mnie jest to, żeby ludzie rozumieli, jak używać tych olejków, bo są one dużo intensywniejsze niż zwykły olejek eteryczny. O organicznych farmach, certyfikacie jakości i badaniach naukowych, w które nieustannie inwestuje Young Living, a także o innowacyności i pionierstwie marki możecie przeczytać krótko tutaj: https://ethy.life/2019/07/19/terapeutyczne-olejki-eteryczne-young-living/, a niedługo będę prowadzić wykłady na żywo w ~ESSENTIAL ACADEMY~. Dodam, że Young Living postawił sobie za cel zostać firmą zero waste, a ETHY zostało nagrodzone w ich globalnym konkursie na najlepszą ekoinicjatywę, z czego jestem bardzo dumna i co pozwoliło mi poznać biura i farmy YL w Stanach Zjednoczonych, ich politykę prowadzenia firmy, ich społeczność i kadrę zarządzającą. Obawiałam się, że odkryję coś, co będzie ze mną mocno niezgodne. Ale poza tym, że jest kilka oczywistych rzeczy do zmiany, jak np.jednorazowe opakowania na próbki (na co YL ma już plan), nie mogę im nic zarzucić. Biura są w 100% samowystarczalne, organiczne, przyjazne ludziom i planecie bardziej niż niejeden park. Jestem absolutnie zachwycona i mam nadzieję, że jak najwięcej osób odwiedzi czyste i pierwotnie prowadzone farmy YL - to również jedyny producent olejków eterycznych, który nie trzyma swoich farm w tajemnicy, a nawet zachęca do ich odwiedzenia i doświadczenia kontaktu z czystą energią roślin na własnej skórze. Dopiero wtedy rozumiemy, jaka jest naprawdę różnica w olejkach eterycznych...

Jakich kosmetyków używasz? Robisz je sama? 

Najpierw odkrywałam polskie i zagraniczne marki kosmetyków naturalnych, potem szukałam tych pakowanych w szkło i inne ekologiczne opakowania, a następnym etapem było robienie kosmetyków własnoręcznie. Korzystam z ekologicznych półproduktów i dodaję do nich swoje olejki YL, dzięki czemu czuję się i wyglądam zdrowo i świeżo. Kiedy dostaję kosmetyk w plastiku albo z nieznanego źródła, podaję go dalej - tym, którzy jeszcze nie są skłonni zmienić swoich wyborów kosmetycznych, a wolę, żeby skorzystali z tego, co dostałam niż kupowali kolejne. Tak robię ze wszystkim, z czego sama nie skorzystam, chociaż najchętniej likwidowałabym niekorzystne produkty magiczną różdżką.



Jak docierasz do nowych odbiorców? 

Jako sprzymierzeniec kontaktu z żywym człowiekiem, lubię spotykać się z ludźmi, chodzić na wydarzenia, zaglądać do nowych miejsc. W to lato sporo jeździłam po świecie, ale wykładałam też na festiwalu Wibracje, Mama Gathering i paru innych, co naturalnie przyciągnęło kolejne osoby szukające takich pomocnych narzędzi jak Ethy Maps czy takich opiniotwórczych platform jak Ethy Life. Nie wykupuję promocji w social mediach, nie pcham się tam, gdzie nie czuję rezonującej ze mną energii. Zależy mi na spokoju ducha, dobrej aurze i budowaniu społeczności, która chce działać i wzajemnie się wspierać, a nie krytykować i konkurować ze sobą. Niebawem jednak ETHY powiększy się o kilka osób i zespół marketingowo-promocyjny i będziemy się wspólnie zastanawiać nad tym, jak docierać do nowych odbiorców w sieci i na żywo, by nie kłóciło się to z naszą filozofią.




Jakie wydarzenia planujesz w najbliższej przyszłości? 

Wrzesień to miesiąc zbierania plonów. I faktycznie, ETHY dostało bardzo wiele propozycji współpracy. Wraz z Aretą Szpurą będę prowadzić panel o zero waste na targach Art of Healing w Warszawie, potem również na festiwalu States of Mind w Krakowie, a w międzyczasie prowadzimy ekowarsztaty w temacie ekożycia i rękodzieła z upcyklingu na różnych warszawskich targach. Zapraszamy też na nasz cykl EKOśrody w Towarzystwie Sąsiedzkim - zaczynamy 16 października projekcją filmu “The True Cost” z panelem dyskusyjnym, chcąc otworzyć oczy lokalnej społeczności na to, co się dzieje za kulisami przemysłu odzieżowego, który jest drugą najbardziej zatruwającą środowisko branżą na świecie po ropie naftowej, jak i najbardziej niszczącą życie ludzi (w tym dzieci!) w krajach, w których ubrania te są produkowane. To niesamowite, jak wiele z nas jeszcze nie jest tego świadoma. Ale ETHY nie śpi - ETHY działa. I będzie działać dopóty, dopóki na świecie nastanie sprawiedliwość i szacunek do życia każdej istoty. 

PS o wszystkich wydarzeniach ETHY możecie przeczytać na https://ethy.life/wydarzenia/


Targi ELLE ZEN & EKOTYKI już 26.10 w Krakowie!

Targi ELLE ZEN & EKOTYKI już 26.10 w Krakowie!





Targi ELLE ZEN & EKOTYKI już 26.10 w Krakowie!
Z okazji 25-letniej obecności magazynu ELLE na polskim rynku redakcja organizuje bardzo ciekawe wydarzenie- targi dla ciała i ducha ELLE Zen!

Wspólne z Ekotykami targi są wyrazem troski o dobrostan cielesno-duchowy i mają na celu promocję produktów i aktywności, które pomogą odwiedzającym zadbać o siebie, bliskich i środowisko. 
26 października w Forum Wydarzeń w Krakowie Elle Polska i EKOTYKI zaprezentują wyselekcjonowane marki, które ułatwią świadome i zdrowe dbanie o siebie i świat w ujęciu holistycznym. 
Na targach znajdziecie kosmetyki, naturalne suplementy, zioła, olejki eteryczne, biżuterię, akcesoria wspomagające relaks i dobre samopoczucie i wiele innych wspaniałości dla ciała i ducha. 

 Oprócz zakupów zapraszamy do Strefy ZEN na wykłady i warsztaty!
- każdy odwiedzający targi ELLE ZEN będzie mógł skosztować naparów ziołowych marki Essences 🍵
- Marta Krupińska, redaktorka urody ELLE, opowie o swojej nowej książce: „Polish Beauty” (spotkanie otwarte)
- warsztat jogi twarzy poprowadzi Marta Kucińska z Jogi Piękna
- warsztat perfumiarski, na którym będzie można stworzyć własne perfumy. Warsztat poprowadzi Kasia Stryczniewicz twórczyni marki KASIA RAW- naturalnych olejków eterycznych jakości terapeutycznej
- wykład o systemie czakr i kanałach energii zwieńczony krótką medytacją, która zapewni głębokie odprężenie i wyciszenie - prowadzony przez Lenę Biel (Rozwój Świadomości)
  • na koniec będziecie mieli okazję uczestniczyć w koncercie mis i gongów tybetańskich 😌 Relaksacyjny koncert trwać będzie około 45-60 minut i odbędzie się w pozycji leżącej na karimatach. Zagra dla Was  Dorota Kowalska z NuTao - Harmonia dźwięków.
Zapisy na aktywności i więcej szczegółów na stronie wydarzenia: 


Targi odbędą się w sobotę 26 października w godzinach 11:00-19:00  w Krakowie, na parterze Forum Wydarzeń czyli dawnego Hotelu Forum przy ul. Marii Konopnickiej 28.
Bilety online:




Świetne wydarzenie! Warto się wybrać:)

Copyright © 2016 Ekocentryczka , Blogger