Ecolore- najpiękniejszy rozświetlacz

Ecolore- najpiękniejszy rozświetlacz

Cześć!

Na rynku pojawia się coraz więcej marek oferujących kosmetyki mineralne, od kiedy mam taką możliwość najchętniej sięgam po Polskie marki. Ecolore ma spory wybór kosmetyków kolorowych, które bardzo polubiłam. Mimo, że marek jest wiele i kosmetyki wydają się podobne, minerały różnią się wykończeniem i poziomem krycia. Każdy może wybrać coś dla siebie. 



Subtelne rozświetlacze w makijażu dodają świeżości i podkreślają ładną skórę. Od kilku miesięcy codziennie nakładam rozświetlacz Daylight od Ecolore i jeszcze nigdy nie miałam tylu pytań i kolorowy kosmetyk. Rzeczywiście daje piękny efekt na skórze, bez drobinek, dobrze wtapia się w skórę i jest dyskretny jak na rozświetlacz. Nie odbija się mocną taflą, to lekko beżowy pyłek, który daje delikatne różowe odbicie. Nightlight No. 250 jest unikalny i daje naturalny efekt. Dobrze sprawdza się przy średniej i jasnej karnacji. Daje subtelny efekt i nie ma żadnych widocznych drobinek. 
To zdecydowanie najładniejszy rozświetlacz w ciepłym, złocistym odcieniu jaki miałam. Wygląda bardzo dobrze i na pewno zostanie na stałe w mojej kosmetyczce. 








Poza rozświetlaczem stosuję też inne produkty, codziennie sięgam po podkład mineralny. Daje satynowo-matowe wykończenie, nadaje skórze świeży, naturalny wygląd. Jest odpowiedni dla wszystkich rodzajów skóry, także problematycznych. Podkład zapewnia naturalną ochronę przed słońcem SPF10. 
Podkład Ecolore zapewnia idealne krycie wszelkich niedoskonałości cery. Pozwala na budowanie stopnia krycia, każda kolejna warstwa nadaje większe krycie, z zachowaniem  naturalnego wyglądu. Szeroka gama kolorystyczna gwarantuje dobór idealnego odcienia, który w naturalny sposób połączy się ze skórą.



Znacie kosmetyki mineralne Ecolore? 

Pozdrawiam,
Daria
Food Pharmacy- Warsztaty z autorkami książki

Food Pharmacy- Warsztaty z autorkami książki

Cześć!

Na początku listopada miałam okazję uczestniczyć w kameralnych warsztatach kulinarnych z autorkami książki Food Pharmacy. Książka jest świetna i nie dziwi mnie, że jest tak popularna.  Dostałam egzemplarz przy okazji premiery i kupiłam kilka kolejnych dla znajomych. W prosty sposób dostarcza wiedzę o związkach między florą jelitową, stanem zapalnym i zdrowiem człowieka.  Autorki udowadniają, że bakterie znajdujące się w jelitach silnie wpływają na nasze samopoczucie. Wskazują co jeść, żeby być zdrowym i jak dbać o swoją florę jelitową, która ma ogromny wpływ na naszą odporność , a nawet na prawidłową pracę mózgu.




Może ten fragment zachęci was do przeczytania książki:

Cześć! Jesteśmy Lina i Mia. Książka „Food Pharmacy” to efekt naszych długich obserwacji związku odżywiania ze stanem zdrowia. Jako fanatyczki żywieniowe postanowiłyśmy wgryźć się w ten temat i z nieocenioną pomocą profesora medycyny Stiga Bengmarka zaczęłyśmy prowadzić bloga o diecie przeciwzapalnej. Przetestowałyśmy na sobie różne sposoby odżywiania, a potem napisałyśmy tę książkę, aby podzielić się z Wami zdobytą wiedzą.
Czy słyszeliście, że za odporność organizmu w 80% odpowiada jelito grube? Czy wiecie, co jeść, aby uniknąć stanów zapalnych? Czy domyślacie się, co jest przyczyną większości dolegliwości? „Food Pharmacy” rozwieje wszystkie Wasze wątpliwości. Oto sycąca porcja wiedzy doprawiona dobrym humorem. Ta książka to recepta na doskonałe samopoczucie!

Uwaga! Skutki uboczne występujące po przeczytaniu naszej książki:

nowe spojrzenie na jedzenie (podniebienie Ci podziękuje),
mnóstwo energii (także w poniedziałkowe poranki),
zadowolone bakterie jelitowe (zaufaj nam, chcesz, żeby były szczęśliwe),
zdrowa flora jelitowa (czyli lepszy komfort życia),
umiarkowany poziom cukru we krwi (bez utraty uroku osobistego),
lepszy gust muzyczny*.
* Tego ostatniego nie potrafimy do końca wyjaśnić




„Food Pharmacy” napisana jest przez dwie przyjaciółki z pasją do zdrowego odżywiania i dużym poczuciem humoru. Opowieść o wpływie jelit na nasze samopoczucie to interesująca pozycja dla wszystkich, którzy chcą wiedzieć więcej o swoim zdrowiu. 

Druga książka jest poświęcona jedynie przepisom, w czasie warsztatów gotowaliśmy według niej. Przygotowaliśmy zupę pomidorowo kokosową, lasagne z bakłażana i czekoladowe kilki mocy. Lubię gotowanie w większym gronie, rozmowy  zdrowym odżywianiu i florze jelitowej:) Razem z Liną, Mią i kilkoma blogerami spędziliśmy piękny dzień.  















































Zdjęcia karma w kadrze



Znacie Food Pharmacy? 


Pozdrawiam,
Daria


Targi Zero Waste – sposób na oszczędny i ekologiczny styl życia

Targi Zero Waste – sposób na oszczędny i ekologiczny styl życia



Cześć!

O Zero Waste pisałam już wiele razy, cieszy mnie, że coraz więcej się o tym mówi i pojawiają się takie wydarzenia. Targi Zero Waste odbędą się już niebawem- 25 listopada 2017 w godzinach 11-18:00 w Warszawie przy ul. Czerskiej 8/10. To pierwsze takie targi w Polsce i warto się tak pojawić.








Uczestników wydarzenia czeka mnóstwo warsztatów, wykładów, paneli dyskusyjnych, stoisk z produktami pozwalającymi na wdrożenie bezodpadowych rozwiązań w domu, pokaz filmu „Nasze jutro”, możliwość oddania elektroodpadów, konkursów i kącików poradniczych.
Targi Zero Waste są wydarzeniem organizowanym w ramach Europejskiego Tygodnia Redukcji Odpadów 2017, który ma miejsce między 18 a 26 listopada 2017 r.
Prezydent Miasta Warszawa jest patronem wydarzenia, jako część programu edukacyjnego, informującego mieszkańców o zarządzaniu odpadami oraz nowych zasadach segregowania. Przedstawiciele Miasta będą brali udział w panelach dyskusyjnych.
Targi Zero Waste zorganizowane są w stylu „Green events”, czyli w sposób zapewniające minimalne zużycie zasobów naturalny i jak najbardziej przyjazny środowisku.


Szczegółowy program targów znajdziecie TUTAJ. Zapowiada się ciekawie. 

Grono osób  zainteresowanych uproszczeniem trybu życia i radykalnego zmniejszenia ilości odpadów ciągle rośnie.  5 prostych zasad, warto wcielić w życie- Odmawiaj (Nie kupuj), Ograniczaj (Kupuj mniej), Używaj ponownie, Przetwarzaj, Kompostuj. Pozwala to oszczędzić sporo czasu i pieniędzy.

Wybieracie się na targi?

Pozdrawiam,
Daria
Otulająca seria Naturativ

Otulająca seria Naturativ

Cześć!

Niektóre zapachy mają moc tylko w określonej porze roku. Słodkie i korzenne wpisują się w zimowy klimat. Seria otulająca z Naturavit jest idealna na ten czas, wracam do niej kiedy robi się zimno. Ciepły, naturalny aromat karmelu, cytryny i wanilii otula na długie godziny. 


Otulający żel pod prysznic ma prosty skład z łagodnymi substancjami myjącymi pochodzenia naturalnego. Nie przesusza skóry i ma przyjemny zapach. Podoba mi się wygodne opakowanie bez zbędnych zakrętek. Jest wydajny i bardzo go lubię. Kosztuje niestety sporo jak na żel pod prysznic- 49 zł, zdecydowanie wolę zapłacić więcej za inne kosmetyki pielęgnacyjne.
Najprzyjemniejsze z tej serii są dla mnie kosmetyki o kremowej konsystencji:)




Krem do rąk i balsam do ciała to mój ulubiony zestaw. Miałam już kilka opakowań tych kosmetyków. Zapach, opakowania typu airless, działanie- to ich największe zalety. Opakowania do których nie dostaje się powietrze sprawdzają się najlepiej w przypadku kosmetyków. Są higieniczne i wygodne. Balsam i krem do rąk pachną intensywnie i przyjemnie. Wanilia w towarzystwie cytryny i karmelu tworzy ciepły słodko- kwaśny aromat. 

Balsam i krem wchłaniają się szybko i pozostawiają na skórze zapach, który długo się utrzymuje. Otula skórę, zmiękcza ją, nawilża i widocznie odżywia. Kosmetyki używane regularnie poprawiają stan skóry i chronią ją przed niskimi temperaturami. 
Skład jest pełen naturalnych olejów i ekstraktów. Masło shea, masło kakaowe, masło awokado, olej babassu, olej słonecznikowy, ekstrakt z cytryny, masło z oliwek to tylko niektóre składniki. 






Zdecydowanie najbardziej polecam balsam i krem do rąk, mam ochotę wypróbować też olejek z tej serii. Zjecie te kosmetyki? Może polecacie jeszcze coś z Naturativ?

Pozdrawiam,
Daria
Curry z dyni i boczniaków

Curry z dyni i boczniaków

Cześć!

Sezon na dynię wykorzystuję w 100 %, to moje ulubione jesienne warzywo. Jem ją codziennie, w różnych odsłonach. Dynia hokkaido to moja ulubiona odmiana, ma w sobie najwięcej smaku. Lubię jej kolor i ogromne możliwości jakie daje. Może być dodatkiem do każdego posiłku, deseru, koktajlu. Ostatnio bardzo lubię sok z dyni z mleczkiem migdałowym. Tym razem mam dla Was przepis na curry, które robię bardzo często.  Curry to dobra, rozgrzewające opcja na jesień i zimę, często robię je z różnymi warzywami albo strączkami. 




Składniki na 3-4 porcje

500 g dyni
150 g boczniaków
2 średnie cebule
olej kokosowy
mleczko kokosowe- 400 ml
kilka plastrów imbiru
1 łyżeczka curry
1 łyżeczka kuminu
1/2 łyżeczki kurkumy
1/2 łyżeczki kolendry
sól

Na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju kokosowego. Cebulę kroimy w drobną kostkę i podsmażamy na patelni z przyprawami. Kiedy cebula się zeszkli dodajemy pokrojoną w kostkę dynię i boczniaki. Zostawiamy pod przykryciem na kilka minut, po czym dodajemy mleczko kokosowe. Gotujemy pod przykryciem na wolnym ogniu przed 15 minut. 
Na koniec odrywamy i gotujemy jeszcze kilka minut do momentu kiedy dynia będzie miękka. Curry powinno być gęste. Doprawiamy solą do smaku i podajemy z ryżem i świeżymi ziołami, najlepiej  kolendrą. 




Copyright © 2016 Ekocentryczka , Blogger