Wegańskie jagodzianki

Wegańskie jagodzianki


Przychodzę z przepisem na pyszne wegańskie jagodzianki. To zdecydowanie drożdżówki, które lubię najbardziej. Chyba dlatego, że można zjeść je tylko raz w roku przez kilka tygodni, a potem trzeba czekać na kolejne wiele miesięcy. Poza sezonem na jagody można robić podobne drożdżówki z innymi owocami. Wychodzą pyszne, a najlepiej smakują tego samego dnia, jeszcze ciepłe. 





Składniki:

  • 3 szklanki mąki orkiszowej/ pszennej
  • 2/3 szklanki cukru 
  • 1 i 1/3 szklanki mleka roślinnego
  • 1/2 szklanki oleju
  • 7 g suchych drożdży/ 30 g drożdży świeżych
  • szczypta soli

Kruszonka:

  • 6 łyżek mąki orkiszowej/ pszennej
  • 3 łyżki mleka
  • 3 łyżki cukru
  • 3 łyżki oleju





Drożdże rozkruszyć  dużej misce, zasypać cukrem, przemieszać, następnie dolać kilka łyżek ciepłego mleka roślinnego i łyżkę mąki. Przykryć czystą ściereczką lub talerzykiem i odstawić na około 15 minut. W tym czasie zaczyn urośnie i da początek ciastu drożdżowemu. Do wyrośniętych drożdży dodajemy olej, szczyptę soli i mieszamy. Dolewamy resztę mleka i stopniowo przesiewamy mąkę, cały czas zagniatając. Wyrobione ciasto odstawimy na około godzinę do wyrośnięcia. 

W między czasie można przygotować kruszonkę. Wszystkie składniki mieszamy i kruszymy palcami. 


Po godzinie wyrabiamy ciasto jeszcze przez chwilę, po czym dzielimy je na mniejsze części, z których zrobimy drożdżówki. W takich proporcji wychodzi około 12-14 drożdżówek. Formujemy drożdżówki i układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Jeśli ciasto się klei, możesz wysmarować dłonie olejem. Odstawimy je na 30 minut do wyrośnięcia, po czym układamy na nich jagody i posypujemy kruszonką. Najlepiej zrobić część otwartych i część zamkniętych drożdżówek. te pierwsze są najlepsze pierwszego dnia, te drugie nie wyschną tak szybko i będą dobre także drugiego dnia. Nadmiar warto też zamrozić, a potem kiedy nie ma czasu na pieczenie można wyjąć je i cieszyć się domową drożdżówką. 


Drożdżówki pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez około 20-22 minuty, do momentu kiedy się zarumienią. Studzimy je na kratce. Można polać lukrem, ja wolę cukier puder. 









Smacznego! 


Mój wegański Kraków

Mój wegański Kraków


Już jakiś czas nie mieszkam w Krakowie, ale pytanie o wege miejsca które polecam ciągle do mnie wracają. Kraków zawsze będzie dla mnie ukochanym miastem, które będę często odwiedzać, również dla dobrego roślinnego jedzenia. To mój subiektywny przewodnik po miejscach gdzie jadłam nie raz, nie dwa. Bardzo polecam te miejsca nawet, jeśli nie jecie w 100% wegańsko. Oferta restauracji jest dowodem na to, że kuchnia roślinna jest różnorodna, zdrowa i sycąca. Nie wszystkie miejsca są typowo wegańskie, każde cenię za klimat i dobry smak. 


Raw Nest 
ul. Ślusarska 6/LU 4, Zabłocie 

Idealne miejsce na śniadanie i lunch. W menu samo zdrowe i wartościowe składniki prosto od lokalnych rolników i dostawców. Znam właścicielkę i wiem, że dokłada wszelkich starań, żeby wszystko było idealne. Lubię to miejsce za piękne smoothie bowle i sałatki. Pięknie podane i odżywcze jedzenie jest dobre na rozpoczęcie dnia z energią. Na wynos biorę zawsze kawałek pysznego surowego ciasta, ciężko im się oprzeć. 
Raw nest ma też szeroką ofertę soków i koktajli. Można zamówić sobie dietę sokową na kilka dni, albo po prostu zrobić sobie kurację wzmacniającą i dodać 1-2 soki do swojej standardowej diety.  
To jedyne miejsce, gdzie wszystkie produkty mają ekologiczny certyfikat. 





Blosson Cafe
ul.Rakowicka 20

Zaglądam tutaj kiedy przyjeżdżam do Krakowa bardzo głodna. Kilka kroków od dworca można coś zjeść i napić się herbaty w pięknej przestrzeni pełnej zieleni. W karcie jest zawsze kilka wegańskich opcji. Kilka razy jadłam pysznego bajgla z hummusem i warzywami czy inne pyszności. To miejsce słynie też z dobrej kawy, jeśli nie wyobrażasz sobie dnia bez tego napoju. Polecam i bardzo lubię to miejsce. 


Massolit Cooks
ul. Józefa 25

To lokal w sercu krakowskiego Kazimierza, piękne wnętrze sprawia, że chce się tam spędzić więcej czasu. Karta jest krótka, ale pełna ciekawych smaków i połączeń. Na śniadanie można przekąsić zestaw słodkich lub słonych past ze świeżym bajglem. na lunch pyszne zupy i dania z niestandardowymi połączeniami. A na deser jeden ze smakołyków, który można wybrać z dużej witryny tuż przy wejściu. 
W środku jest sporo zielonych roślin, co jest dla mnie miłym elementem:) 





Cheder
ul. Józefa 36

Tuż przy massolicie jest kolejna świetna miejscówka, na tej ulicy jest ich jeszcze kilka. Cheder do wyjątkowe miejsce, gdzie często ciężko znaleźć wolne miejsce. Bardzo warto się tam wybrać. To jedna z moich ulubionych kawiarni, gdzie można wypić pyszną marokańską herbatę. Zawsze zamawiam zestaw mezze, którego wielkość można dobrać pod ilość osób. Hummus i inne dodatki można wybrać samodzielnie. W środku można odnieść wrażenie, że jest się w egzotycznym miejscu, szczególnie jeśli ściągniesz buty i usiądziesz po turecku przy jednym z niskich stolików. 
Raz w miesiącu Cheder organizuje szabatową kolację (piątek) i śniadanie (sobota), wtedy w kuchni dzieją się cuda. Warto się na nią wybrać. 





Czajownia 
ul. Józefa 25

Pozostając na Kazimierzu i ul. Józefa nie mogą pominąć Czajowni. To wyjątkowa herbaciarnia tuż przy synagodze. Wybór herbat może zadziwić, mam swoją ulubioną, która nazywa się Żelazna Bogini Miłosierdzia. Nazwę zawdzięcza chińskiej bogini, dzięki której według miejscowej legendy możemy cieszyć się tą herbatą. Tie Guan Yin to słynny oolong z prowincji Fujian, obszar Anxi. To klasyczna zielona herbata, ale zapewniam że znajdziecie tam każdą możliwą herbatę, o której zamarzycie. 
Można tam przepaść i siedzieć godzinami, albo wpaść na szybką herbatkę. W karcie są oznaczenia, które pozwalają zamówić herbatę w czarce lub imbryku. Naczynia nie są w czajowni bez znaczenia. Możecie mieć pewność, że herbata będzie tam zaparzona zgodnie w ceremonią herbacianą, w odpowiedniej temperaturze i zgodnie z czasem parzenia. A jeśli będziecie chcieli spróbować innych herbat możecie kupić je przy wyjściu i powtórzyć ceremonię w domu. 



HariPrasad Samosa & Curry
ul. Dietla 45, pasaż

To miejsce szczególnie mi bliskie, bo jakiś czas lepiłam tam samosy i odkrywałam indyjską kuchnię. Znam miejsce od podszewki i szczerze polecam. Powstało z miłości do kuchni indyjskiej. W menu są zawsze samosy w kilku odsłonach i dwa indyjskie dania, jedno łagodne, drugie ostrzejsze. Codziennie coś innego. Samosy to hit! Najbardziej lubię klasyczną z ziemniakami i groszkiem, ale ta na słodko w bananami i kardamonem też jest warta spróbowania. Najlepszą rekomendacją miejsca jest to, że je tam sporo Hindusów mieszkających w Krakowie. To malutkie miejsce, gdzie można przyjść i szybko coś zjeść, albo zabrać na wynos. Najlepiej do własnego pojemnika:) 



Hummus Amamusi i Ranny Ptaszek 
ul. Meiselsa 4 i Augustiańska 5

To małe miejsca tuż obok siebie, prowadzone przez tą samą rodzinę. Miłe małe przestrzenie, gdzie można zjeść niespieszne śniadanie. Ranny Ptaszek to typowo śniadaniowe miejsce, w menu są dobre roślinne bowle, ale też inne, które można modyfikować. Hummus Amamusi słynie z dobrego hummusu, w wielu smakach. To już znana krakowska marka, a hummus można dostać w lokalnych sklepikach ze zdrową żywnością. Można tam zjeść też dobre zupy i coś słodkiego, co zawsze jest położone na blacie. Zawsze warto zamówić hummus klasyczny plus jakiś ze smakiem sezonu- czosnkiem niedźwiedzim, małopolską wędzoną śliwką czy z truskawkami. Kiedy jest pięknie można podjechać i zabrać pyszny hummus na wynos i jechać prosto na piknik. 



Mazaya Falafel 
ul. Starowiślna 10, Stanisława Żółkiewskiego 5

Najlepsze falafele w Krakwie w dwóch lokalizacjach na Starowiślnej i przy rondzie Grzegórzeckim. Najbardziej lubię ich talerz pełen warzyw, z hummusem, pitą i falafelami. Można zamówić też wariant zawinięty z pitę i zabrać na wynos. Hummus jest super kremowy, a falafela chrupiące i pełne smaku. Mają też pyszne babaganush. Jeśli nie znasz smaku kiszonej rzepy, warto spróbować. Pyszne jedzenie, blisko centrum. Jadłam tam wiele razy 
i będę jeszcze wracać. 




Hamsa
ul.Szeroka 2

Uwielbiam to miejsce za  jedzenie i klimat. Można przyjść większą grupą zamówić duży zestaw podawany w dłoni fatimy i jeść pyszne izraelskie pasty, hummusy, falafele. W menu jest też mięso, ale równie dużo wegańskich opcji. Zarówno w środku jak i na zewnątrz jest bardzo przyjemnie. Napis przy wejściu Make Hummus Not War warto zobaczyć. To jedno z lepszych miejsc na Krakowskim Kazimierzu. 



Ramen People
ul. Czysta 8, Nadwiślańska 5/L1

Najlepszy ramen w Krakwie także w wersji wegańskiej. Mój ulubiony to mocno esencjonalny grzybowy wywar, do tego makaron ramenowy robiony na miejscu. Obie miejscówki są bardzo przyjemne, urządzone ze smakiem. Warto iść tam bardzo głodnym, bo porcje są solidne. Można prosić o dolewkę bulionu, ale nigdy jeszcze nie wcisnęłam w siebie więcej niż trzeba. 
Do wyboru jest kilka różnych rodzajów ramenu i zawsze co najmniej 2 wegańskie:) 


Pod Norenami

ul. Krupnicza 6

To jedno z miejsc najbliżej Rynku Głównego. Chociaż duża objętość karty trochę mnie przeraża, to mam kilka pozycji, które bardzo tam lubię. Najczęściej zamawiałam tam tajską zupę Tom- Ka i różne sałatki. Tofu z w sosie orzechowym też jest pyszne! Mają ciekawy pomysł na kuchnię i sporo mięsnych zamienników w wersji roślinnej. Czasem ciężko odróżnić je od mięsa, dzięki temu Pod Norenami jest bardzo popularne. To dobre miejsce dla osób, które chcą zjeść coś w wspólnie z osobami, które jedzą mięso. Nie jest to miejsce w 100% wegańskie, są też wegetariańskie opcje. 



Vegab

ul. Starowiślna 8

Teraz miejsce ma już większy lokal, ale pamiętam długie kolejki przed pierwszym małym miejscem. Vegab czyli wegański kebab, cieszy się w Krakowie dużym powodzeniem. Jadłam tam kilka razy i zawsze było super smacznie. Nie mam często ochoty na takie jedzenie, ale Vegan wychodzi na przeciw fast- foodowym zachciankom. Wagański kebab zrobiony z soi i warzyw, można go zjeść w połączeniu z kilkoma sosami. Uwaga na ogromne porcje, nie wiem kto może zjeść opcje xl. Zawsze jest też dobry deser do wyboru i coraz więcej opcji w menu. 

Już wiele znajomych chwaliło, a mięsożercy byli bardzo zaskoczeni smakiem i konsystencją przypominającą mięso. 




Veganic

Dolnych Młynłów 10

Bardzo dobrze znane miejsce na krakowskich Dolnych Młynów. To pierwsza tak duża restauracja wege w Krakowie. Cała karta jest wegetariańska, a niektóre pozycje wegańskie. Są dobre opcje śniadaniowe- pankejki, dobre pasty do chleba. Chociaż częściej jadłam tam dania główne i pyszne desery. Karta zmienia się sezonowo, zawsze jest w niej coś znanego jak pierogi czy gołąbki, jakiś wege burger. I różne eksperymenty, które ucieszą szukającym ciekawych smaków. To zdecydowanie miejsce, w którym warto posiedzieć dłużej, bardzo przyjemna przestrzeń i duży ogródek na zewnątrz. 



Manggha

ul. Konopnickiej 26 

I na koniec moja perełka i miejsce, gdzie najchętniej się wybieram. Przy Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie jest restauracja o tej samej nazwie. Przestrzeń jest piękna i miejsce dopracowane w każdym szczególe. I widok- ma Wisłę i Wawel. Warto się tam wybrać na pyszne jedzenie, a w karcie jest całkiem sporo wegańskich opcji. Do tego herbata, która jest parzona i podawana zgodnie z ceremonią harbacianą. To też jedyne miejsce, gdzie piłam dobrą matchę i matcha latte na mleku migdałowym. Specjalne stanowisko do parzenia herbaty robi wrażenie, tym bardziej, że pracuje przy nim utytułowany mistrz herbaciany, który ma dużą wiedzę i pasję do tego co robi. W Mangga zawsze jest pysznie, a dodatkowo jedzenie podane jest na piękne zastawie. Warto się tam wybrać, jeśli nie jesteś już głodna możesz wstąpić tylko na herbatę czy kawę z pięknym widokiem. 






Jeśli macie ochotę podzielić się swoimi ulubionymi miejscami, może mniej znanymi miejscami to dajcie znać. Każdy namiar na smaczne roślinne jedzenie jest cenny. 


Smacznego! I udanych wycieczek do Krakowa:) 




Orientalna masala z ciecierzycą

Orientalna masala z ciecierzycą

Jeden z moich ulubionych posiłków, prosta i szybka chana masala. Zazwyczaj nie robię jej już o tej porze roku, jest w niej sporo rozgrzewających przypraw. Ale skoro upałów nie ma, można jeszcze zrobić pyszną masalę. Latem dobrze smakuje też chłodna, sprawdzi się do lunchboxa w dłuższą trasę. ⠀⠀⠀



⠀⠀⠀⠀⠀⠀
Składniki:
2 szklanki ugotowanej cieciorki/ 2 puszki ciecierzycy
2 puszki pomidorów
1 cebula
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka garam masala
2 łyżeczki kuminu
1 łyżeczka cynamonu
2 łyżeczki kurkumy
1 łyżeczka czarnuszki
2 łyżeczki startego imbiru
sól
świeża kolendra/ pietruszka
kilka łyżek mleczka kokosowego
2-3 łyżki oleju ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀

Jeśli używasz ciecierzycy z puszki, bardzo dokładnie ją opłukaj.
Pokrój drobno cebulę i podsmaż ją w garnku, kiedy się zeszkli dodaj przyprawy- masalę, kurkumę, kumin, imbir i czosnek. Mieszaj cały czas przez około 2 minuty. Cała kuchnia będzie pachniała przyprawami. Dodaj cieciorkę i mieszaj, aż cała pokryje się przyprawami. Dorzuć pomidory, mieszaj. Gotuj kilka minut na wolnym ogniu. Dodaj czarnuszkę i sól do smaku. Jeśli lubisz mleczko kokosowe dodaj 1-2 łyżki, złagodzi smak. A jeśli wolisz coś ostrzejszego do przypraw dodaj jeszcze płatki chilli. ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀

Podawaj z ryżem i świeżą kolendrą/ pietruszką. ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀
Lubię kuchnię indyjską za prostotę i aromatyczne przyprawy. Danie jest szybkie i nie wymaga wielu składników. Warto spróbować :) 

Lubicie takie orientalnie smaki?
Kiszone tofu

Kiszone tofu



Tofu to dobre źródło białka na diecie roślinnej. Wystarczy je odpowiednio doprawić, żeby nabrało smaku i aromatu. Kiszone tofu robię regularnie. Sprawdza się do sałatek, a te teraz są u mnie często, bo regularnie uzupełniam w lodówce zapas wiosennej zieleniny 🌿 ⠀



 
Jak je zrobić? ⠀
Składniki:⠀
1 kostka naturalnego tofu ⠀
1 łyżeczka soli⠀
3 ząbki czosnku ⠀
pół szklanki wody z kiszonych ogórków/ kapusty ⠀
zioła- u mnie trochę suszonego oregano ⠀
letnia woda ⠀
Przygotowanie:⠀
Tofu kroimy w kostkę, kształt może być dowolny, jeśli chcecie je na kanapkę mogą być plastry. Wrzucam tofu do słoika, dodaję czosnek i zioła, wodę z kiszonych ogórków. Sól rozpuszczam w cieplej wodzie i dopełniam słoik. Zakręcam i odstawiam na 3-4 dni w temperaturze pokojowej. Po tym czasie można jeść, a po otwarciu przechowywać w lodówce. ⠀
To bardzo podstawowy przepis, robię je za każdym razem inaczej. Dodawałam już do tofu zakwas z buraka, płatki drożdżowe, wodę z kimchi, czosnek niedźwiedzi, kiszone cytryny, różne zioła. Kombinujecie i podsyłajcie swoje pomysły, chętnie wypróbuję:) ⠀




Lubicie tofu? Jak jecie je najczęściej? ⠀
Wegańska tarta z tofu i pomidorami

Wegańska tarta z tofu i pomidorami



Ostatnio słodkie tarty często się u mnie przewijały. W weekend zrobiłam wytrawną, wyszła super! ⠀
Farsz z tofu i warzywami jest przyjemnie wilgotny i bardzo kremowy. Możecie dodać inne warzywa, będzie też pyszna z pieczoną papryką, cukinią czy bakłażanem. 




Spód klasyczny do tarty:⠀
220 g mąki (u mnie orkiszowa)⠀
100 ml ziemnej wody ⠀
100 ml oleju roślinnego ⠀
płaska łyżeczka soli ⠀

Wszystkie składniki mieszamy i wyrabiamy ciasto, a kiedy będzie gotowe rozciągamy je na formie. Ciasto powinno być rozłożone w miarę równomiernie. Nakłuwamy widelcem, żeby ciasto nie podniosło się w piekarniku. Wkładamy do lodówki na około 30 minut, albo do zamrażarki na 10-15 minut. Pieczemy około 10-15 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni. ⠀

Farsz zrobiłam z tofu, z dodatkiem pomidorów, pomidorów suszonych, szparagów i ziół. ⠀
Składniki: ⠀
400 g tofu naturalnego ⠀
6 suszonych pomidorów (mogą być suche, albo z zalewy)⠀
2 ząbki czosnku⠀
1 cebula ⠀
5-6 łyżek płatków drożdżowych ⠀
4 łyżki soku z cytryny ⠀
2 łyżki musztardy ⠀
2 łyżki sosu sojowego ⠀
1 łyżeczka suszonego tymianku ⠀
1 łyżeczka suszonego rozmarynu⠀
kilka pomidorków koktajlowych ⠀
kilka szparagów ⠀
sól, pieprz do smaku ⠀




Na patelni podsmażam cebulę, kiedy zmięknie dorzucam przekrojone na pół pomidorki i kilka szparagów. Podsmażamy 2-3 minuty żeby warzywa lekko zmiękły. Do farszu użyłam obranych końcówek szparagów. ⠀

Tofu, czosnek, musztardę, sos sojowy, płatki drożdżowe, sok z cytryny, suszone pomidory i przyprawy blendujemy na gładką masę. Następnie dodajemy cebulę z pomidorkami i szparagami, dokładnie mieszamy. Próbujemy i doprawiamy do smaku. To też dobry farsz to warzyw, na nawet pasta do pieczywa. ⠀

Masę przekładam na spód do tarty, udekorowałam ją kilkoma szparagami. Pieczemy około 40 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni. ⠀




Bardzo dobra! Możecie dodawać też inne warzywa do farszu. Podawałam ją w kiszonkami- kimchi i rzodkiewką. ⠀

Macie jakieś sprawdzone tarty do wypróbowania? ⠀
Copyright © 2016 Ekocentryczka , Blogger