Świąteczne inspiracje

Świąteczne inspiracje

Cześć!

Dziś we Wrocławiu pierwszy biały dzień, coraz bardziej czuć Święta. Na pulpicie przestały mieścić mi się świąteczne inspiracje z pinteresta, dlatego najlepsze zebrałam tutaj. Lubię proste dekoracje, bez pstrokatych kolorów. Zielona choinka, gałązki przyniesione z lasu, szary papier i trochę fantazji pozwalają stworzyć najpiękniejsze dekoracje. I obowiązkowo lampki, u mnie świecą się przez cały rok, ale na zimę zakładam ich jeszcze więcej:)







\























\




Mam nadzieję, że coś Was zainspiruje:)

Pozdrawiam,
Daria



Otwarcie sklepu Helfy

Otwarcie sklepu Helfy

Cześć!

W tym tygodniu wybrałam się na otwarcie kolejnego sklepu Helfy przy ulicy Hubskiej 81b we Wrocławiu. Bardzo lubię zaglądać do ich sklepów i cieszę się, że otwierają kolejne butiki. Mają coraz większy wybór kosmetyków, ale też zdrowej żywności. Wszystkie sklepy utrzymane są w podobnym orientalnym i przytulnym klimacie:)







W Helfach można znaleźć wiele kosmetyków Indyjskich, ale wprowadzają tez coraz więcej innych marek. Bardzo lubię oleje i masła Mohani. Mam teraz kilka ich produktów i niebawem o nich napiszę. 




Perfumy w olejku o zapachu drzewa sandałowego i patchuli to moje ulubione zimowe zapachy. Wystarczają na bardzo długo, mam jeszcze buteleczki które kupiłam w tamtym roku. To zdecydowanie najbardziej trwałe zapachy jakich kiedykolwiek używałam. 
Polecam jeśli szukacie małych perfum do torebki, kosztują niewiele i warto je wypróbować. 








Na półkach nowego sklepu jest tyle samo naturalnych kosmetyków co żywności. Jest sporo zdrowych produktów, a także zdrowsze zamienniki słodyczy, które bardzo lubię. Tym razem nie skusiłam się na nic, ale w razie czego wiem gdzie zaglądnąć. Wypatrzyłam też nowe smaki Yogi Tea i sporo produktów, których wcześniej nie widziałam. 





Znacie Helfy? Sklepy stacjonarne są też w Katowicach, Krakowie i Toruniu. Ofertę można też przeglądnąć online

Pozdrawiam,
Daria


Jogurt owocowy z tofu

Jogurt owocowy z tofu

Cześć!

Jogurty owocowe są pyszne, ale te sklepowe nie zachęcają składem. Dlatego kiedy mam na niego ochotę odpalam blender i robię go sama:) Można zrobić tak bardzo kremowy i pyszny jogurt, bez zbędnego cukru i innych szkodliwych dodatków. 



Składniki:
kostka miękkiego tofu 150- 200 g,
dojrzałe mango,
łyżeczka soku z cytryny.

Wszystkie składniki blendujemy aż do uzyskania gładkiej masy i gotowe. Wersja z mango jest bardzo dobra, ale polecam też spróbować jogurtu z innymi owocami- truskawki, maliny, gruszki. Można wykorzystać też mrożone owoce. 
Tofu nie jem za często, ale uwielbiam je za to, że świetnie chłonie smaki z jakimi go łączymy. Nadaje się do zrobienia słodkiego, owocowego jogurtu i wytrawnego serka z cebulką. 

Pozdrawiam,
Daria

My New Roots- wyjątkowa książka kucharska

My New Roots- wyjątkowa książka kucharska

Cześć!

Mam wrażenie, że półki księgarni są zalewane książkami kucharskimi promującymi zdrowe odżywianie. Coraz więcej wegańskich i wegetariańskich blogerów wydaje książki, także w Polsce. Sporo w nich podobnych przepisów na zupy, hummus, pasty do chleba, surowe desery...mimo to ciągle przybywa ich w mojej biblioteczce. Odrzucam te mniej ciekawe, ale nie obok dobrych nie potrafię przejść obojętnie:)

To dlatego, że bardzo lubię autorskie książki kucharskie, szczególnie blogerów których śledzę na co dzień. Chyba każdy zna już przepis Sarah Britton na chleb zmieniający życie, widząc przepis od razu chciałam go wypróbować. Przepis jest bardzo prosty, wystarczy wymieszać nasiona i składniki i upiec sycący, zdrowy chleb, który jest zwarty i dobrze się kroi. 



My new Roots to jeden z moich ulubionych blogów kulinarnych. Poza przepisami, bardzo lubię piękne i apetyczne zdjęcia. Sarah jest bardzo przekonująca, a jej przepisy przeplatają się z ciekawymi historiami. 

Książka Sary zawiera 100 przepisów na dania wegetariańskie. Na początku znajduje się też wiele informacji praktycznych, związanych z dietą roślinną. W książce są tabele z informacjami o tym jak przygotować rośliny strączkowe, jak długo je moczyć, jak przygotować masło czy mleko orzechowe i kilka innych. Mimo, że wiem sporo na ten temat, lubię czytać jakie sposoby mają inni. 

Książka podzielona jest na pory roku, dodatkowo każda z części podzielona jest na mniejsze podrozdziały- Poranki, Małe dania, Dania główne, Słodycze. Znalazłam tu wiele inspirujących przepisów, do których chętnie wracam. 




Podobają mi się przepisy posegregowane sezonowo, zgodnie z rytmem Ziemi. Przeglądając książkę widać, że jest wydana z pasją. Dania prezentowane w książce są proste i kolorowe, w większości lekkie. 
Czekam na wiosnę, żeby wypróbować hummus szczawiowy:) 

Z jesienno-zimowych przepisów wypróbowałam już śniadaniową gryczana tartę figową i pieczonego kalafiora z libańską soczewicą. To przepisy, które się nie nudzą. 
W niektórych pojawia się ser kozi, albo jajko, ale pominięcie tych składników nie zmienia wiele w potrawach. Ucieszyłam się, że są one zaledwie w kilku przepisach w książce. Jest tu wiele zdrowych, roślinnych przepisów, które pozytywnie wpłyną na nasze ciało i umysł. 










Autorka napracowała się przy tej książce. Lubię książki z pięknymi zdjęciami i wartościową treścią. Poza przepisami, jest sporo ciekawostek z kuchni roślinnej. 
Gruby papier i twarda oprawa sprawiają, że książka jest też ładnym przedmiotem, po który sięgam z przyjemnością. Książkę znajdziecie TUTAJ



Lubicie przepisy Sary?

Pozdrawiam,
Daria

Jesienna pielęgnacja twarzy

Jesienna pielęgnacja twarzy

Cześć!

W mojej pielęgnacji jest wiele stałych kosmetyków, a jesienią i zimą nie może zabraknąć kremów z bogatym składem i dobrego serum olejowego. 
Do dłuższego czasu do demakijażu stosuję olejek z resibo. Dobrze się sprawdza i na razie nie szukam zamiennika. Podobnie jak żel z Zielonego Labolatorium, kupiłam niedawno kolejne opakowanie. Nowością jest tonik ziołowy, polskiej marki Jan Barba, stosuję go od kilku tygodni i bardzo lubię. Ma świetny skład, kiedy go skończę napisze o nim więcej. 



Krem do twarzy to podstawa. Na noc najczęściej używam kremu ILUA- Lady in red. Jest treściwy i dobrze nawilża skórę. Rano skóra jest nawilżona i wypoczęta. 
Na dzień mam obecnie dwa kremy, które bardzo lubię, jeszcze nie wiem który bardziej. Lekki krem Rejoice z Antipodes ma świetny skład i bardzo szybko się wchłania. Dobrze sprawdza się pod makijaż. Stosuję do zdecydowanie częściej niż ten z Phenome. O tym drugim napiszę więcej wkrótce. Czuję, że w częstszym stosowaniem warto zaczekać na większe mrozy. 




Bardzo lubię maseczki i teraz kiedy mam czas nakładam je nawet codziennie. Lubię nawilżającą maskę ogórkową marki 100% Pure. Jest lekka i bardzo wydajna, duża tuba na pewno wystarczy mi na długo. 
Podobnie jak maska oczyszczająca Sukin z jarmużem, spiruliną i pietruszką. Jest bardzo gęsta, treściwa i wydajna. Nakładam ją raz w tygodniu i widzę efekt czystej skóry kiedy ją zmywam. Gotowe maski sprawiają, że w ciągu tygodnia nakładam je częściej, a w weekendy mam czas na rozrabianie alg i glinek. 

Zbawienne działanie na moją skórę ma tonik z kwasem migdałowym marki Norel. Kiedy moja skóra nie wygląda najlepiej, nakładam go na noc i rano i razu widzę działanie. Stosuję go kilka razy w tygodniu, czasem robię sobie kilkudniową kurację, a po niej tygodniową przerwę. Skóra jest po nim rozjaśniona, oczyszczona, promienna. Cieszę się, że go kupiłam. Na pewno uzupełnię zapas kiedy się skończy. 




Serum olejowe to mój absolutny must have:) Serum wygładzające z resibo świetnie nadaje się do szybkiego porannego masażu twarzy. Skóra jest po nim delikatnie napięta i dobrze nawilżona. Mam już kolejne opakowanie i jestem z niego bardzo zadowolona.

Olejek z Phenome także dobrze nawilża skórę. Po nałożeniu jest przyjemnie miękka i gładka, a podrażnienia są łagodzone. Twarz wygląda dzięki niemu zdrowo i promiennie. Stosuję go krótko, ale widzę że warto zaczekać z nim na niższe temperatury. Może nawet nie będę potrzebowała kremu na dzień z tym olejkiem:) 



Czas na kilka ekstra kosmetyków do pielęgnacji. Glinka brązowa bardzo dobrze się u mnie sprawdza. Nakładam ją na twarz raz w tygodniu i widzę oczyszczające działanie. 

Do oczyszczania skóry i demakijażu lubię używać gąbki konjac, albo naturalnej gąbki. Obie przyjemnie masują i dają uczucie lepszego oczyszczenia skóry. 

W razie potrzeby w lodówce trzymam płatki pod oczy 100% pure. Stosuję od czasu do czasu, kiedy mam czas na domowe spa, albo kiedy budzę się z opuchniętymi oczami. Na szczęście nie mam często tego problemu:)

Przyplątała się też maska do włosów. Nie robię oddzielnych postów dotyczących pielęgnacji włosów, bo mam tylko szampon Alterry i odżywkę JMO. Teraz skusiłam się na maskę z Sylveco. Użyłam jej kilka razy i jestem zadowolona, bo nie obciąża moich przetłuszczających się włosów. Włosy są po niej bardzo miękkie, gładkie i nie plączą się. Są odżywione i ładnie wyglądają. 




Znacie te kosmetyki? Co o nich myślicie? Chętnie poznam Wasze sprawdzone kosmetyki:)

Pozdrawiam,
Daria

Copyright © 2016 Ekocentryczka , Blogger