Bircher musli

Bircher musli

Cześć!

Bircher Musli zostało wymyślone przez szwajcarskiego lekarza na początku XX wieku. Bircher był lekarzem i dietetykiem wierzącym w zbawienny wpływ zdrowej żywności i ruchu na zdrowie. Promował jedzenie surowych warzyw i owoców twierdząc, że otrzymują one energię bezpośrednio od słońca i dlatego są źródłem życia.

Polecał swoim pacjentom zalewanie musli na noc (mlekiem lub wodą), tak aby płatki napęczniały i śniadanie dostarczało większej ilości wartości odżywczych. Większość przepisów dostępnych w internecie opiera się naturalnie o płatki owsiane. Można jednak użyć swoich ulubionych płatków- jaglanych, gryczanych, kasztanowych. To śniadanie idealne kiedy nie mamy czasu, może być przechowywane w lodówce kilka dni.  





Doktor Bircher – Benner nie prowadził  badań naukowych, a swoje hipotezy opierał wyłącznie na podstawie obserwacji. Nie miał problemów z pacjentami, jego klinika w Zurychu pękała w szwach mimo negatywnych opinii naukowców. Bywało tam wiele znaczących osób: Hermann Hesse, Rainer Maria Rilke, Yehudi Menuhin, Golda Meir czy Thomas Mann. 
Ośrodek miał dość sztywny plan dnia. Pobudka o godzinie 6:00, ranny spacer, na śniadanie bircher muesli. Przez cały dzień spacery lub praca fizyczna, a o godzinie 21:00 pacjenci mieli już być w łóżkach. Plan żywienia przewidywał 4 posiłki dziennie i był oparty głównie na surowych warzywach i owocach, ale doktor nie wykluczał całkowicie mięsa.
Doktor Bircher – Benner został uznany przez środowisko naukowe dopiero kilka lat przed swoją śmiercią, w 1930 roku, gdy odkryto dużą zawartość witamin w warzywach i owocach. 
Jak przygotować słynne Bircher musli?
Składnik (dwie porcje):
100g płatków owsiaych
starte jabłko
2 łyżki  nasion słonecznika
1 łyzka nasion chia
łyżka rodzynek
2 szklanki mleka roślinnego lub wody
1 łyżka ksylitolu lub innej substancji słodzącej
Przygotowanie:
Wszystkie składniki mieszamy ze sobą i zostawiamy w lodówce na min. 30 minut, aby płatki napęczniały. Smakuje najlepiej ze świeżymi owocami i dodatkiem jogurtu roślinnego. Zazwyczaj przygotowuję je dzień wcześniej i zostawiam w lodówce na całą noc. 

Znacie ten przepis?

Pozdrawiam,
Daria

Home spa- kilka nowości na lato

Home spa- kilka nowości na lato

Cześć!

Cieszę się, że coraz więcej naturalnych kosmetyków polskich marek można dostać stacjonarnie. W Krakowie można je znaleźć w Drogerii Pigment, która ciągle poszerza swoją ofertę o nowe marki. Ostatnio znalazłam tam kilka nowości, które mnie zaciekawiły. Między innymi maski krakowskiej marki IOSSI, ta z czerwoną glinką, czekoladą i pomarańczą pachnie obłędnie. Bardzo ją lubię, to zastrzyk antyoksydantów i wielu pierwiastków dobrych dla skóry. Po masce skóra nabiera zdrowego blasku, do tego pięknie pachnie:) 



Do dłuższego czasu chciałam wypróbować miejski krem ochronny z Resibo. Zaczęłam stosowanie i niebawem dam znać jak się sprawdza. 

Stosujecie mgiełki do twarzy? Lubię wodę termalną, ale zaciekawiła mnie mgiełka kokosowa marki MIYA. Ma ciekawy skład i dobrze sprawdza się do chłodzenia twarzy w upalne dni. Zawiera kompleks cennych wód i ekstraktów roślinnych wzbogacony w wodę termalną, kwas hialuronowy i witaminy. Tworzy lekką, wodną esencję, która szybko się wchłania, dostarczając skórze cennych składników. Delikatnie pachnie kokosem.

Drugim produktem tonizującym jaki znalazłam jest hydrolat makowy. Działa łagodząco i kojąco, dobrze sprawdza się jako odświeżająca mgiełka do twarzy. Przyjemnie pachnie i dużym plusem jest jego szklana butelka, którą na pewno wykorzystam ponownie. 




Znacie markę IOSSI? Coraz częściej wybieram ich produkty. Serum rozświetlające czy olejek witaminowy pod oczy już na dobre zostaną w mojej kosmetyczce. Teraz odkrywam kolejne kosmetyki. Doceniam dobre składniki i filozofię marki. Może polecacie coś co się u Was sprawdza?

Znacie te produkty? Sprawdziły się u Was? 

Pozdrawiam,
Daria
Kiszone rzodkiewki

Kiszone rzodkiewki

Cześć!

Lubię kiszonki i co roku staram się kisić kolejne warzywa i owoce. Dzięki temu odkrywam nowe smaki i mam z tego dużą frajdę. Kiszenie nie jest trudne, wymaga wprawy i kilku prostych trików. Po jakimś czasie nie jest już tak angażujące. Warto spróbować. Nie robię wielkich zapasów, zazwyczaj robię kilka słoików na bieżąco i kiszę kolejne warzywa. 




2 pęczki rzodkiewek
0,5 litra wody
2 łyżeczki soli 
mała gałązka kopru
2 ząbki czosnku
1/2 łyżeczka ziaren gorczycy
2 liście laurowe
szklany słój lub gliniane naczynie do kiszenia

Czas trwania- około 4 dni kiszenia, porcja 2 małe słoiczków 300 ml


Najpierw mieszamy gorącą wodę razem z solą – w ten sposób przygotowujemy solankę. Następnie odstawiamy ją odstawiamy do ostudzenia. Słój/naczynie wyparzamy wrzątkiem.

Rzodkiewki obrywamy z liści, odcinamy końcówki i dokładnie myjemy. Układamy je ciasno w słoju lub naczyniu, warstwami, dodając obrany ząbek czosnku, kawałek kopru i liść laurowy. Na koniec dosypujemy ziarna gorczycy.

Zalewamy ostudzoną solanką i stawiamy w bezpiecznym miejscu. Wieko słoja, naczynie możemy przykryć gazą a powierzchnię kiszonek docisnąć czymś ciężkim (ja użyłam mniejszego słoika). Ważne, żeby kiszonka miała czym „oddychać”.






Lubicie kiszonki? Jakie najbardziej? 

Pozdrawiam,
Daria

Ulubieńcy ostatnich tygodni

Ulubieńcy ostatnich tygodni

Cześć!

Lubię tego typu posty i postaram się sama zamieszczać je częściej. Trafia to mnie coraz więcej fajnych książek, kosmetyków i przedmiotów, które warto pokazać i podzielić się czymś wartościowym. 
Jako pierwszą polecam książkę "Dzikie Smaki".  Kaja Nowakowska i Gosia Ruszkowska, blogerki znane jako Mead Ladies, radzą, jak bezpiecznie znaleźć, zbierać i przyrządzić to, co rośnie wokół nas. Wcale nie musisz mieszkać na wsi, żeby zostać zbieraczem dzikich roślin. Z książki można dowiedzieć się jak w wielkim mieście zdobyć rośliny wolne od zanieczyszczeń. Dodatkowo w książce znajdziecie sporo przepisów na dania z grzybów, korzeni, liści, owoców, nasion i kwiatów. Piękna okładka i treść. 



Na naszym rynku pojawia się coraz więcej ciekawych marek, często małych manufaktur produkujących naturalne kosmetyki. Szmaragdowe Żuki odkryłam niedawno. Mam trzy produkty i dam znać niebawem jak się sprawdzają. Bardzo lubię maskę do twarzy, serum też do tej pory dobrze działa. Coraz częściej wybieram kosmetyki w szklanych opakowaniach, dodatkowo jeśli stoi za tym dobra filozofia wspieram całym sercem:


"Składniki kremów bierzemy z tego, co rośnie tuż, obok, na łące, w lesie, w ogrodzie, w wodzie – bo do tego właśnie żyjąc tutaj przywykliśmy. Bo to, co obok, nie tylko przestrzenią jest nam bliższe.
Szanujemy daną nam i otaczającą nas rzeczywistość, dajemy jej działać. Nie zabijamy cudownych właściwości ziół, kwiatów i drzew, które zbieramy i których używamy. Dajemy im żyć w naszych kosmetykach. Nie niszczymy ich drastycznymi procesami obróbki. Nie łączymy z syntetyczną chemią. W najdelikatniejszy sposób wydobywamy lecznicze i pielęgnacyjne właściwości i chronimy je przed zniszczeniem. Aby zmaksymalizować ilość aktywnych składników w emulsjach zastępujemy wodę świeżymi samodzielnie wykonanymi naparami, odwarami, maceratami i hydrolatami roślinnymi."




Nowe "mgiełki" do twarzy na lato. O marce MIYA jest od jakiegoś czasu głośno, ale jeszcze nie miałam okazji stosować ich kosmetyków. Zdecydowałam się na mgiełkę kokosową. Ma przyjemny zapach i liczę, że będzie chłodziła twarz w upalne dni. Podobnie jak hydrolat makowy marki Cztery Szpaki. Kiedy wykończę swoje mydła w kostce, na pewno zrobię u nich większe zakupy. Mają duży wybór dobrze zapowiadających się mydeł w kostce. 



Piękny talerz od Woodspot.beskidy. Napis można wybrać samodzielnie, drewno też jest w różnych kolorach. Pięknie wygląda i jedzenie z niego jest bardzo przyjemne. Lubię takie naturalne materiały. 



O lejku Love od My Magic Essence pisałam już kilka razy. Karolina tworzy piękne kosmetyki, o niezwykłych zapachach. Teraz zrobiła dla mnie olejek do ciała i mgiełkę do twarzy o tym samym zapachu. Mgiełka energetyczna będzie idealnym zapachem na lato:) 




Adaptogeny to szeroki temat na oddzielny post, ale muszę tu o nich wspomnieć. Są w mojej diecie już ponad rok i widzę pozytywne działanie. Wszystkim dziewczynom polecam spróbowanie Macy. Mam do niej duży sentyment, bo od niej wszystko się zaczęło. Jest łatwo dostępna, pomaga regulować hormony, dodaje energii, a przy okazji dobrze smakuje. 
Bardzo lubię adaptogeny i ciągle odkrywam nowe. To  fascynujące, jak potrafią dostosować się do organizmu i przywrócić balans. Bez względu na to czego szukasz i czego potrzebujesz, nie możesz źle wybrać, każdy wniesie coś dobrego do jakości Twojego życia.



Dajcie znać czy coś znacie, a może macie do polecenia jakieś swoje niedawne odkrycia?

Pozdrawiam,
Daria
Amilie Mineral Cosmetics - co warto wybrać?

Amilie Mineral Cosmetics - co warto wybrać?

Cześć!

Dziś przedstawię kolejną markę mineralną- Amilie Mineral Cosmetics. Od jakiegoś czasu używam podkładów, bronzera i rozświetlacza, razem z ładnymi pastelowymi pędzlami.
Jako pierwszy miałam rozświetlacz, który zachęcił mnie do wypróbowania kolejnych kosmetyków marki. 



Posiadam dwa podkłady tej firmy. Jeden matujący i drugi w nowej formule z olejem jojoba. Wybrałam odcień Golden Fair, który okazał się jaśniejszy niż myślałam. Do niedawna dobrze się sprawdzał, ale teraz kiedy twarz jest trochę opalona będę musiała pomyśleć o ciemniejszym odcieniu. Podkład matujący daje dość duże krycie i ma satynowe wykończenie. Nakładam do pędzlem kabuki, albo flat top. Matująca formuła zdecydowanie lepiej sprawdzi się latem, podkład z olejem jojoba jest mocniej nawilżający i zapewne sprawdzi się lepiej w sezonie grzewczym. Oba dają podobne krycie i zachowują się podobnie na skórze. 

Podkład lekko wygładza cerę i bardzo dobrze wyrównuje kolor. Przy większych upałach lepiej stosować podkłady mineralne z lekką bazą, która zwiększy ich trwałość. To sprawdziło się u mnie, kiedy podkład zaczął spływać z twarzy, razem z mineralnym kremem SPF. W gorące dni najlepiej nakładać na skórę jak najmniej. 

Na co dzień nakładam jedną warstwę podkładu, a drugą tylko w miejscach, które tego wymagają. Cena za spore opakowanie 45 zł jest dobra. Kolejna dobra marka mineralna godna polecenia. 






Bardzo lubię bronzer Bahama Kiss i rozświetlasz Million Dollars. Bronzer w ciepłej tonacji pięknie podkreśla opaleniznę i uwydatnia kości policzkowe. Kolor bardzo mi odpowiada. To będzie mój ulubiony bronzer tego lata.

Rozświetlacz Million Dollars poleciła mi koleżanka, to był dobry wybór. Daje satynowe wykończenie, tworzy piękny efekt złocistej tafli bez mieniących się drobinek. Nakładam go codziennie od dnia, kiedy go dostałam. 






Kosmetyki mineralne pozwalają skórze oddychać. Nawet przy dobrym kryciu, skóra nie jest odciążona  kosmetykiem. Brak wody ogranicza rozwój bakterii do minimum. Właściwie kosmetyki  kosmetyki mineralne się nie psują. Mają nieograniczony termin ważności. Spokojnie mogą służyć nam wiele lat. Bardzo lubię kosmetyki kolorowe w tej formie i już od wielu lat pozostaję przy minerałach. 

Lubicie kosmetyki mineralne? Może polecacie coś od Amilie? 

Pozdrawiam!
Daria


Copyright © 2016 Ekocentryczka , Blogger