Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do twarzy. Pokaż wszystkie posty
Zielone labolatorium- kilka ulubionych kosmetyków

Zielone labolatorium- kilka ulubionych kosmetyków

Od dłuższego czasu używam używam kosmetyków głównie od polskich marek i bardzo cieszy mnie coraz większy wybór. Zielone laboratorium to kosmetyki, które są całkowicie wegańskie. Nie zawierają składników ani zanieczyszczeń pochodzenia zwierzęcego. Stworzenie w pełni wegańskich produktów wymaga determinacji i jest możliwe tylko dzięki zaangażowaniu w cały proces – od komponowania receptury po wybór etycznych środków transportu. Bardzo cenię takie podejście i używam tych kosmetyków z przyjemnością. Dzisiaj kilka moich ulubionych do pielęgnacji twarzy. 




Żel do twarzy i ciała to bardzo ważny kosmetyk w pielęgnacji. Myję twarz dwa razy w ciągu dnia i zależy mi na tym, żeby kosmetyk był delikatny i skutecznie oczyszczał skórę. Miałam już kilka opakowań tego żelu, świetnie się sprawdza. Nie powoduje uczucia ściągnięcia skóry, nie podrażnia jej. 
Ma przyjemną konsystencję i jest bezzapachowy. 

W składzie poza wodą znajdują się delikatne środki myjące. Mam skórę normalną z tendencją do przetłuszczania i sprawdza się u mnie bardzo dobrze. Używam go tylko do twarzy, spokojnie wystarcza na 3 miesiące codziennego stosowania. 




Maska z białą glinką to wygodna opcja gotowej maski, którą można szybko nałożyć na twarz. Absorbuje sebum i dobrze oczyszcza skórę. Po zmyciu maski skóra jest delikatnie rozjaśniona i oczyszczona. Biała glinka (kaolin) to źródło cennych minerałów- krzem, glin, żelazo, potas, magnez, wapń i sód. Lubię maski z glinką, za to że szybko widać efekt, a przy okazji skóra może wchłonąć wiele cennych składników. Można rozrabiać glinki na bieżąco, ale wiem że wiele osób wybiera gotowe maski, bo tak jest wygodniej. Ta jest warta uwagi. Podobnie jak krem BB, który mimo bogatego składu jest bardzo lekki. Zawiera masło shea, olej kokosowy, olej jojoba, a mimo to ma przyjemną, lekką konsystencję, która nie obciąża skóry. Daje zdrowego blasku, to nie jest krem koloryzujący. Skóra jest po nim nawilżona i miękka. Wygląda na odżywioną i zdrową. Bardzo go polubiłam, wcieram go też w dłonie, które bardzo na tym zyskują. Szczególnie przesuszone ciągłą dezynfekcją. 
Jeśli szukacie kremu nawilżającego, który przy okazji da efekt zdrowego glow na skórze, polecam. Stosuję go na dzień i jestem bardzo zadowolona.






Dodatkowym atutem marki jest to, że wspiera fundacje zajmujące się zwierzętami- 5% dochodu ze sprzedaży każdego produktu zostaje przekazane wybranej fundacji. To świetna, godną naśladowania inicjatywa. Nie dość, że kupujemy świetne produkty, tworzone z sercem, to jeszcze możemy pomóc zwierzakom.

Polecam! 

Do soboty na stronie Zielone Laboratorium -20% zniżki z kodem SANTA. 

Znacie tą markę? Może coś polecacie? 






Cytrusowa esencja Iossi

Cytrusowa esencja Iossi


Markę Iossi znam i polecam prawie od samego początku jej istnienia. Tym razem chcę napisać więcej i najnowszym produkcie- cytrusowej esencji z acerolą. Jak zapewnia producent skoncentrowana esencja z kwasem hialuronowym i niacynamidem tonizuje, wspomaga niwelowanie zmarszczek i łagodzenie podrażnień poprawiając koloryt skóry. Jak się sprawdziła u mnie?



Acerola ma piękny, lekko cytrusowo-ziołowy zapach, który przypadł mi do gustu. Esencja ma jest jak tonik, który nie zostawia tłustej warstwy. U mnie zastępuje tonik, dobrze sprawdza się w duecie z serum olejowym. 
Zastępuje tonik i mgiełkę do odświeżenia twarzy. Ponadto łączę ją z moim serum olejkowym i dzięki temu tworzą duet idealny. Po spryskaniu twarzy skóra jest ukojona i nawilżona, przygotowana na kolejne etapy pielęgnacji.

Szklane opakowanie bardzo mnie cieszy, ta marka od początku stawia na szkło. Teraz ruszyli z programem umożliwiającym zwrot opakowań.
Acerolę należy trzymać w lodówce, dlatego spsikanie twarzy chłodną esencją o poranku i wieczorem idelanie odświeża i budzi skórę. Przy dłuższym stosowaniu zauważyłam, że moja skóra ma lepszy poziom nawilżenia, jej kolor jest ujednolicony. Więcej o mgiełce przeczytacie TUTAJ





Znacie markę Iossi? Mam kilka kosteyków od nich i wszystkie bardzo lubię. Pasta myjąca z węglem też zasługłuje na oddzielny post:)

 


Wegańskie kosmetyki z Drogerii Natura- BOTANIC SkinFood

Wegańskie kosmetyki z Drogerii Natura- BOTANIC SkinFood

Cześć!

BOTANIC SkinFood to nowa marka naturalnych kosmetyków bogatych w wysoko odżywcze, składniki SUPERFOOD. Ich receptury nie zawierają sztucznych wypełniaczy, barwników i składników pochodzenia zwierzęcego. Opakowania są bardzo ładne, a co najważniejsze kremy są w szklanych słoiczkach. Są to kosmetyki z przystępnych cenach, dostępne w Drogeriach Natura. Wszystkie kosmetyki są wegańskie, cieszy mnie to że trend na naturalne kosmetyki ciągle trwa i dzięki temu mamy coraz większy wybór, także w drogeriach.







Naturalny krem do twarzy z dobrym składem za około 30 zł nie zdarza się często. Na ten warto zwrócić uwagę. Receptura kremu jest wypełniona składnikami aktywnymi, które karmią skórę dobroczynnymi witaminami, minerałami i antyoksydantami. Działa antyoksydacyjnie i chroni skórę. Oleje ze słodkich migdałów, kokosowy oraz masło shea wygładzają i uelastyczniają. Ekstrakty z mango i zielonej herbaty matcha wykazują silne działanie antyoksydacyjne i chronią skórę przed negatywnym wpływem środowiska.
Mimo olejów i maseł w składzie krem jest lekki i dobrze się wchłania. Nadaje się pod makijaż. Ma przyjemny owocowy zapach.


Malinowy peeling też jest wart uwagi. Drobinki to pestki z malin, które nie są ostre, ale skutecznie oczyszczają skórę i pobudzają procesy regeneracji. Ekstrakty z malin i eukaliptusa działają ściągająco, wygładzająco i odświeżająco poprawiając kondycję skóry. Raz czy dwa razy w miesiącu warto zrobić taki peeling, daje to świeży wygląd skóry.





Łagodzący hydrolat lawendowy karmi skórę dobroczynnymi składnikami odżywczymi i antyoksydantami, dzięki temu działa tonizująco i oczyszczająco. Łagodzi i koi skórę oraz przyspiesza procesy regeneracyjne. Doskonale sprawdza się również w codziennej pielęgnacji włosów farbowanych, wspomagając ochronę koloru i świeżego wyglądu.
Hydrolat to idealny kosmetyk do stosowania wieczorem, wycisza zapachem i koi skórę. Rozpylając go na poduszce można ułatwić sobie zasypianie. To także świetny hydolat łagodzący dla mężczyzn, jest polecany po goleniu. 
Bardzo go lubię, jedynie wolałabym go w buteleczce z atomizerem, poza tym nie mam zastrzeżeń.



Podoba mi się jak marka opisuje składniki kosmetyków na opakowaniach. Nawet bez umiejętności czytania składów, każdy może łatwo rozszyfrować co jest w składzie kosmetyku. Świetny pomysł, liczę że z czasem więcej marek weźmie z nich przykład.





Podobają Ci się wegańskie nowości z Drogerii Natura? Miałaś może okazję używać już jakiegoś kosmetyku marki BOTANIC SkinFood? Daj znać jak się sprawdziły. 



Ulubione hydrolaty i maska Asoa

Ulubione hydrolaty i maska Asoa

Cześć!

O tych kosmetykach słyszałam wiele dobrego. Marka Asoa zbiera wiele dobrych opinii, zdecydowałam się na kilka kosmetyków, spory wybór znalazłam w sklepie Lost Alchemy.  

Hydrolat to woda kwiatowa, którą otrzymuje się jako produkt uboczny przy produkcji olejków eterycznych w procesie destylacji. W takiej wodzie podestylacyjnej znajdziemy substancje roślinne rozpuszczalne w wodzie oraz śladowe ilości olejku. Tak więc właściwości hydrolatów różnią się w zależności od tego z jakiej rośliny zostały otrzymane.

Hydrolaty z powodzeniem mogą zastąpić tonik. Przygotują skórę na przyjęcie kremu i mają odpowiednie pH. Dodaję je też do domowych maseczek, a latem stosuję jak mgiełki odświeżające.




Hydrolat z drzewa herbacianego działa antyseptycznie, doskonale osusza i dezynfekuje problematyczne miejsca na skórze. Działa podobnie jak olejek, ale bez obaw że podrażni skórę. Olejek z drzewa herbacianego skutecznie łagodzi i wysusza niedoskonałości, jednak może być bardzo drażniący dla skóry. Zdecydowanie bezpieczniej wybrać hydrolat.
Ten polecany jest dla osób z trądzikiem, łupieżem i łojotokiem. Bardzo lubię jego odświeżający zapach.

Hydrolat z mięty pieprzowej to ostatnio mój ulubieniec.  Genialnie odświeża, przyjemnie chłodzi i koi. Stosuję go rano aby odświeżyć twarz po nocy, a także przy wieczornym demakijażu. Chłodzenie jest bardzo przyjemne, wręcz trochę uzależniające:) Lubię też przykładać go do powiek kiedy moje oczy są zmęczone.

Hydrolat miętowy sprawdzi się nie tylko na twarzy, ale też na skórze głowy- szczególnie łojotokowej, swędzącej czy podrażnionej np. przez szampon. To też mój sekret na odświeżenie włosów u nasady. Mięta pobudza krążenie, więc  może być świetnym składnikiem domowej wcierki.


Dajcie znać czy lubicie hydrolaty i czy macie swoje ulubione? 





Kolejny ulubieniec matki Asoa to kremowa maska z algami morskimi. To nawilżająca maseczka, która doskonale nawilża, odżywia oraz regeneruję skórę. Zawarte w maseczce składniki dostarczają cennych witamin. Algi morskie poprawiają wygląd i koloryt skóry, ułatwiają walkę z trądzikiem, usuwają drobne przebarwienia i zaczerwienienia.


Zawarte w maseczce składniki dostarczają cennych witamin.
  • algi morskie poprawiają wygląd i koloryt skóry, ułatwiają walkę z trądzikiem, usuwają drobne przebarwienia i zaczerwienienia.
  • olej z pestek moreli odżywia i ujędrnia, opóźnia proces starzenia się skóry.
  • olej moringa oczyszcza zatkane pory, działa przeciwstarzeniowo, normalizuje wydzielanie sebum.
  • koenzym Q10 i kwas alfa liponowy walczą z oznakami starzenia się skóry.
Maska ma bardzo dobry skład i działa na moją skórę. Przede wszystkim maseczka bardzo dobrze nawilża skórę, ale też sprawia że jest ujednolicona i wygładzona.
Maseczka ma bardzo lekką konsystencję, jakby musu. Bardzo dobrze rozprowadza się na skórze. Nie jest droga i warto ją wypróbować. 




Znacie markę Asoa? Może coś polecacie? Polecam przejrzeć ich produkty, mają wiele ciekawych ksometyków:) 

Pozdrawiam,
Daria 

Natuu nowe okrycie z Drogerii Pigment

Natuu nowe okrycie z Drogerii Pigment

Cześć!

Dobry krem nawilżający to jeden z najważniejszych kosmetyków do twarzy. W drogerii Pigment odkryłam nową dla mnie markę z rejonów Podlasia, ze swoich ziół korzysta polska marka kosmetyków naturalnych Natuu. Kosmetyki znajdziecie w Drogerii Pigment, online, albo stacjonarnie w Krakowie.



Natuu opiera receptury swoich kosmetyków na zielarskiej wiedzy receptury dr Mirosława Angielczuka. Głównym składnikiem aktywnym intensywnie nawilżającego kremu przeciwzmarszczkowego na dzień Natuu jest ekstrakt z szałwii.
Ekstrakt działa antybakteryjnie, odżywczo, a dzięki wysokiej zawartości flawonoidów, również odmładzająco. Koi podrażnioną skórę narażoną na zanieczyszczenia miejskie, spłyca istniejące zmarszczki i pomaga wyrównać koloryt skóry.

Krem dobrze nawilża,  poza ekstraktem z szałwii zawiera też natłuszczające masło shea, które napina skórę, olej z pestek winogron oraz olejek miętowy, który koi i odświeża cerę. Dobrze się wchłania i nie zostawia tłustej warstwy na skórze. Dobrze sprawdza się pod makijaż. Krem zawiera ponad 95% składników pochodzenia naturalnego. 
Plus za szklane opakowanie. 




Intensywnie nawilżające przeciwzmarszczkowe serum sprawdziło się u mnie jako krem na noc. Nawilża, poprawia elastyczność i ujędrnia skórę. Poprawia też koloryt skóry
Olejek eteryczny z szałwii i flawonoidy pomagają zwalczać wypryski i niedoskonałości.
Szałwia działa też antyoksydacyjnie i na działanie przeciwzmarszczkowe. 

Krem delikatnie napina skórę po wyschnięciu, nie pozostawia tłustej warstwy, ogólnie mimo maseł w składzie nie jest tłusty. Osoby u których takie formuły się nie sprawdzają powinny jednak uważać- krem świetnie koi i regeneruje oraz poprawia kondycję skóry ale jeśli masło shea Was zapychały to może być różnie.
Bardzo fajnie wypada też pod oczami, leciutko napinając skórę. Najważniejsze, że dobrze nawilża, a skóra rano wygląda na wypoczętą. 




Już dawno nie stosowałam płynu micelarnego. Ten z ekstraktem z szałwii dobrze oczyszcza skórę i wygładza ją.
Produkt zawiera też w składzie łagodzący i nawilżający d-panthenol, mleczan sodu i sodium PCA, które zwiększają nawilżenie. Ma przyjemnie ziołowy zapach i dobrze się sprawdza. Spisuje się naprawdę bardzo dobrze, płyn koi i świetnie zmywa makijaż. 
Jedyny zarzut do plastikowa butelka, wolałabym szklane opakowanie.


Znacie tą markę? Może odkryłyście ostatnio jakąś ciekawą polską markę kosmetyczną?

Pozdrawiam,
Daria

Ekoceutyki- nowe kosmetyki marki Bandi

Ekoceutyki- nowe kosmetyki marki Bandi

Cześć!

Ekoceutyki to nowa kategoria kosmetyków do pielęgnacji. Są hypoalergiczne, wolne od dodatków zapachów, barwników i substancji potencjalnie drażniących. Niemal 100% użytych składników jest pochodzenia naturalnego, wszystkie kosmetyki są biodegradowalne a ich opakowanie łatwe do segregacji. Takie kosmetyki bardzo lubię, są bezpieczne, z dobrym składem, ładne, mają także certyfikat PETA (People for the Ethical Treatment of Animals). Kolejne polskie produkty warte uwagi:)




Krem przeciwzmarszczkowy to kosmetyk redukujący przesuszenia i podrażnienia o silnym działaniu przeciwzmarszczkowym. Korzystnie wpływa na mikrobiom i jego równowagę na skórze, wzmacnia barierę naskórkową oraz stymuluje odnowę komórkową. 
 Hypoalergiczny, nie zawiera substancji zapachowych, barwników ani surowców potencjalnie drażniących.
Dobrze się u mnie sprawdził. Oczekuję od kosmetyków głównie nawilżenia, ten robi to skutecznie. Jest lekki, ale treściwy. Dobrze sprawdza się jako krem na dzień i na noc. Krem delikatnie napina skórę po wyschnięciu, fajnie nadaje się pod makijaż, nie pozostawia tłustej warstwy. Osoby u których takie formuły się nie sprawdzają powinny jednak uważać- krem świetnie koi i regeneruje oraz poprawia kondycję skóry ale jeśli masło shea Was zapychały to może być różnie.
Stosowany regularnie przywraca blask skórze. Dużym plusem dla mnie jest neutralny zapach, mam różny i jaśminowy hydrolat, które dobrze komponują się w tym kremem.

Skład: Aqua/Water*, Tripelargonin**, Lactobacillus/Arundinaria Gigantea Ferment Filtrate*, Butyrospermum Parkii Butter (Shea Butter)**, Cocos Nucifera Oil*, Propanediol**, Glyceryl Stearate**, Alpha-Glucan Oligosaccharide*, Trehalose**, Cetearyl Alcohol**, Polymnia Sonchifolia Root Juice*, Bakuchiol*, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate*, Lactobacillus*, Maltodextrin*, Sodium Stearoyl Glutamate**, Caesalpinia Spinosa Gum**, Xanthan Gum*, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Hydroxyacetophenone, 1,2-Hexanediol 

* surowce pochodzenia naturalnego / raw materials of natural origin
** surowce pochodzenia naturalnego z eko certyfikatem / eco-certified raw materials of natural origin 


Krem pod oczy rozjaśnia cienie, nawilża, działa rewitalizująco. Korzystnie wpływa na mikrobiom i jego równowagę na skórze, wzacnia barierę naskórkową oraz stymuluje odnowę komórkową.
Krem delikatnie napina skórę i nawilża ją. Skóra faktycznie wygląda lepiej a innym dużym plusem jest to, że wszelkie korektory trzymają się na nim bardzo dobrze:) Krem ma odpowiadać na potrzeby skóry, dlatego jeśli mimo stosunkowo młodego wieku mamy zmarszczki wynikające np. z odwodnienia skóry to sięgamy po kosmetyk który nam pomoże. Może to być kosmetyk przez producenta dedykowany starszej skórze- zawsze patrzę przede wszystkim na skład, który bardzo mi odpowiada z tym wypadku.

Skład: Aqua/Water*, Tripelargonin **, C13-15 Alkane**, Butyrospermum Parkii Butter (Shea Butter)**, Propanediol**, Lactobacillus/Arundinaria Gigantea Ferment Filtrate*, Trehalose**, Cetearyl Alcohol**, Glyceryl Stearate**, Bakuchiol*, Alpha-Glucan Oligosaccharide*, Fucus Vesiculosus Extract*, Polymnia Sonchifolia Root Juice*, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate*, Lactobacillus*, Maltodextrin*, Caesalpinia Spinosa Gum**, Sodium Stearoyl Glutamate**, Xanthan Gum*, Caprylyl Glycol, Hexylene Glycol, Citric Acid, Hydroxyacetophenone, 1,2-Hexanediol 

* surowce pochodzenia naturalnego / raw materials of natural origin 
** surowce pochodzenia naturalnego z eko certyfikatem / eco-certified raw materials of natural origin 





Tonizujący żel do mycia twarzy to bardzo wydajny, delikatny żel myjący. Skutecznie usuwa zanieczyszczenia, sebum i pozostałości makijażu. Tonizuje i nie narusza fizjologicznego pH skóry. Nie przesusza, nie zawiera mydła (wolny od SLS i SLES).

Wygodne opakowanie z pompką ułatwia dozowanie kosmetyku. Ten produkt cieszy mnie szczególnie, bo niewiele jest kosmetyków myjących w szklanym opakowaniu. Ten produkt na pewno zostanie ze mną na dłużej.

Skład: Aqua/Water*, Lactobacillus/Arundinaria Gigantea Ferment Filtrate*, Propanediol**, Trehalose**, Xanthan Gum*, Cocamidopropyl Betaine, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate*, Glycerin*, Caprylyl Glycol, Glyceryl Laurate*, Sodium Chloride, Citric Acid, Hydroxyacetophenone, 1,2-Hexanediol 


* surowce pochodzenia naturalnego / raw materials of natural origin 
** surowce pochodzenia naturalnego z eko certyfikatem / eco-certified raw materials of natural origin



Bardzo cieszy mnie coraz większy wybór kosmetyków w szklanych opakowaniach. Te dodatkowo są hipoalergiczne, bez zbędnych dodatków zapachowych. To nie jedyne ekoceutyki marki Bandi, więcej znajdziecie TUTAJ. Wcześniej stosowałam kilka innych produktów i zawsze byłam zadowolona. To dobra polska marka, którą warto poznać. 

Znacie markę Bandi? Może coś od nich polecacie? 

Pozdrawiam,
Daria



Ulubieńcy kosmetyczni ostatnich miesięcy

Ulubieńcy kosmetyczni ostatnich miesięcy

Cześć!

Mydła w kostce są od dawna w mojej łazience, bardzo lubię kostki od 4 szpaki i często próbuję kolejnych wersji zapachowych. Pięknie pachnie też mydło truskawkowe Uoga Uoga. Najważniejsze, że mydła z dobrym składem nie przesuszają skóry i nie są pakowane w plastik. To jedna z najlepszych zmian, jaką możesz wprowadzić w swojej łazience. 




Olejek o zapachu Love od My Magic Essence zastępuje mi od jakiegoś czasu perfumy. Pachnie kwiatowo, delikatnie, choć wyraźnie, nie za słodko. Mieszanka organicznych esencji roślinnych, w celu uzyskania konkretnego efektu energetycznego – przyciągania miłości do swojego życia ❤️ Bardzo go lubię i na pewno zostanie ze mną na dłużej. 
Perfumy w olejku są bardzo trwałe, nie zawierają szkodliwych składników. 



Maski od My Magic Essences też są wyjątkowe. Mniejszy słoiczek- Velvet skin to maska i scrub w jednym. 
Drobinki pelengujące- zmielony owoc dzikiej róży zapewnia duże dawki naturalnej witaminy C. Biała Glinka Kaolin, najdelikatniejsza z glinek, skutecznie oczyszcza skórę. 
Maseczka ma kremową konsystencje, nakładam ją na skórę i wykonują delikatny masaż. Zostawiam ją na na kilka minut. Dobrze nawilża i odżywia skórę. 
Druga maska to połączenie energii ziemi i morza, zamknięte w słoiczku. Dwie glinki, dwa rodzaje  alg, w tym najbogatsza z nich spirulina, do tego enzymy z owoców. To bogactwo mikro i makro elementów oraz witamin.
Maski w formie proszku lubię najbardziej. Można aktywować je tuż przez użyciem, dzięki temu dostarczają skórze najwięcej składników odżywczych. W zależności od rodzaju skóry i jej potrzeb możesz stosować mieszając z wodą, hydrolatem, jogurtem naturalnym. Każda z opcji przyniesie inny efekt. Najczęściej mieszam ją z hydrolatem i wodą. 
Maska ma soczyście zielony kolor, który mnie zachwycił. Odświeża skórę, oczyszcza ją i nawilża. Bardzo lubię maski i peelingi enzymatyczne z wyciągiem z ananasa oraz papai. Delikatnie rozpuszczają naskórek i zostawiają skórę rozjaśnioną i gładką. 



Odżywka do włosów John Masters Organics cytrus i gorzka pomarańcza to moja ulubiona odżywka od wielu lat. Jedyna wada to opakowanie z plastiku, ale wystarcza mi na wiele miesięcy. Odżywka ma konsystencję lekkiego kremu, potrzeba jej bardzo niewiele. Łatwo się rozprowadza, włosy chłoną ją bardzo szybko i nie są przeciążone, nawet kiedy nałożę więcej odżywki. Pachnie pomarańczami.

Włosy po takiej kuracji są lśniące, miękkie w dotyku, a przede wszystkim mocne. Bardzo dobrze odżywione i nawilżone. Pięknie pachną pomarańczami:)




Masaż twarzy jest nie tylko przyjemny i relaksujący, niesie też wiele korzyści dla skóry:
  • pobudza funkcje skóry i mięśni,
  • uelastycznia, ujędrnia i wygładza skórę,
  • oczyszcza skórę z martwego naskórka,
  • stymuluje krążenie krwi, dzięki czemu poprawia koloryt cery,
  • skutecznie dotlenia skórę,
  • zapobiega wiotczeniu skóry i pomaga wygładzić płytkie zmarszczki.

Jest wiele technik wykonywania masażu, łączę różne, a najbardziej lubię delikatny masaż. Wystarczą dłonie, ale dla urozmaicenia mam też kilka gadżetów do masażu twarzy. Roller z kwarcu można trzymać w lodówce i niwelować nim wszystkie opuchnięcia na twarzy. Ruchy wałeczkiem wykonujemy od wewnętrznej do zewnętrznej strony twarzy. Wzdłuż szyi  z góry na dół. 
Regularny masaż twarzy daje spektakularne efekty, to najważniejsza część mojej codziennej pielęgnacji. Kiedy mam mniej czasu robię szybki 5-cio minutowy masaż, czasem przeznaczam na niego więcej czasu. Wykonujecie masaż twarzy?





Macie swoich kosmetycznych ulubieńców? Chętnie ich poznam:)

Pozdrawiam,
Daria


Mydłostacja- moje ulubione kosmetyki

Mydłostacja- moje ulubione kosmetyki

Cześć!

Mydłostacja pojawiła się już w rocznym zestawianiu ulubionych kosmetyków. To Polska marka, robiąca mydła i coraz więcej ciekawych naturalnych kosmetyków. Poza mydłami jako pierwszą wypróbowałam maskę peelingującą słodkie pożegnanie. Po niej nabrałam ochoty na kolejne kosmetyki. Jak się sprawdziły? Napiszę o tym dalej. 



Słodkie pożegnanie to maska stworzona do skóry trądzikowej i zanieczyszczonej. Owocowa maska z dodatkiem zielonej glinki, olejem laurowym, migdałowym, peelingiem z pestek oliwek oraz olejkami z mięty i czekolady to mieszanka, która skutecznie łagodzi stany zapalne, zapobiega nadmiernemu wydzielaniu się sebum i wycisza skórę dotkniętą trądzikiem pospolitym oraz niedoskonałościami.

Skład: zielona glinka kaolinitowa, olej laurowy, masło kakaowe, olej migdałowy, eteryczny olejek miętowy, olejek czekoladowy.

Maska ma dobry skład i obłędnie pachnie, używanie jej ta sama przyjemność. Zapach przypomina miętowe czekoladki, a olejek miętowy przyjemniej chłodzi skórę. Dzięki zawartości olejów maska nie zasycha tak szybko, ale mimo wszystko chcąc zostawić ją dłużej na twarzy warto mieć pod ręką wodę termalną, albo hydrolat. Glinka działa na skórę tylko kiedy jest wilgotna, kiedy zastygnie nie ma sensu trzymać jej na twarzy. 
Maska wycisza skórę, sprawia, że zmiany są mniej widoczne. Wystarcza  na kilkanaście użyć.
To gęsty i kremowy kosmetyk, ma delikatne drobinki pelengujące. Nakładam ją na zwilżoną twarz, jeśli nie chce się dobrze rozprowadzać moczę dłonie. Zostawiam na skórze cienką warstwę maski na kilka minut. Przy zmywaniu wykonuję delikatny peeling twarzy. 




Peel-maseczka o wdzięcznej podróżniczej nazwie, to produkt, który łączy w sobie trzy najważniejsze potrzeby skóry. Połączenie najdelikatniejszej glinki- białej kaolinowej, oleju z orzechów baobabu, masła kakaowego, a także peelingujących pestek owocu granatu sprawia, że nasza skóra staje się gładsza, mocno odżywiona i bardziej elastyczna. Dodatkowym atutem maseczki jest zapach. Rześki aromat olejku grejpfrutowego został przełamany delikatną nutą róży orientalnej, która zdecydowanie przeważa w tej mieszance. 

Składniki: biała glinka kaolinitowa, olej z orzechów baobabów, masło kakaowe, nasiona granatu, eteryczny olejek grejpfrutowy, olejek różany.

Owocowe podróże wypróbowałam po zachwycie na pierwszą maską. Zapach róży nigdy nie zawodzi:) Towarzyszy cały czas w czasie noszenia maseczki. 
Nakładam ją tak jak pierwszą maskę, po zmyciu skóra jest miękka, odżywiona, ukojona. Bardzo ją lubię i będę wracać do tych masek. 





Peeling cukrowo-solny LETNI MONSUN to połączenie cukru trzcinowego i soli magnezowej, która wnika w głąb skóry i mineralizuje ją.  Wspaniale natłuszcza, a dzięki zawartości witamin z grupy A i B oraz niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych- odżywia i nawilża skórę.  
Wmasowany w wilgotną skórę pod ciepłym prysznicem pozostawia skórę nie tylko pięknie pachnącą przez dłuższy czas po wyjściu z wanny lecz także zregenerowaną, nawilżoną oraz odżywioną. Bardzo lubię jego zapach- połączenie zielonej herbaty z cytrusowymi nutami. To jeden z lepszych peelingów jakie miałam. 
Składniki INCI::cukier trzcinowy Sucrose,carthamus Tinctorius Seed Oil,sól Epsom Magnesium Sulfate,olej rycynowy Ricinus communis Seed Oil masło shea Butyrospermum Parkii Butter,masło kakaowe Theobroma Cacao Seed Butter,olej makadamia Macadamia Ternifolia Seed Oil,olej jojoba Simmondsia Chinensis Oil,olejek mandarynkowy Citrus Reticulata Peel Oil,olejek z zielonej herbaty Parfum,zmielone ziarna kolendry siewnej Coriandrum Sativum Seed Powder.



Dużą zaletą kosmetyków z Mydłostacji są szklane opakowania. Bardzo doceniam takie rozwiązania. Słoiczki można wykorzystać ponownie, albo oddać do recyklingu. 

Znacie Mydłostację? Macie swoich ulubieńców? 

Pozdrawiam,
Daria 


Kosmetyczni ulubieńcy roku- 2018

Kosmetyczni ulubieńcy roku- 2018

Cześć!

Pora na coroczne podsumowanie i wybór najlepszych kosmetyków minionego roku. Miałam przyjemność testowania sporej ilości kosmetyków naturalnych. Często oddaję dalej produkty, które nie do końca mi odpowiadają. Wyłowiłam już kilka perełek, które są ze mną dłużej niż rok. Na pierwszy rzut idą kosmetyki do twarzy, które najciężej dobrać. 



1. Serum Anty UVA/B od Jan Barba to nowość marki. Zaczęłam stosować je jesienią. Nie jest to serum chroniące w 100% przed słońcem, ale znajdziemy w nim składniki ochronne. To dobra baza pod krem do twarzy. Stosuję je na lekko wilgotną skórę po użyciu toniku ziołowego. To mój kolejny ulubieniec, który jest w mojej łazience już drugi rok. 
Serum ma w składzie 100% składników odżywczych, które stanowią barierę ochronną naszej skóry. 

2. Serum oczy i usta to już moje 3, albo 4 opakowanie. Forma z kulkowym aplikatorem bardzo mi odpowiada. Przy okazji mogę sobie zafundować szybki masaż okolicy oczu. Można trzymać je w lodówce, jeśli macie problem z opuchniętymi oczami rano. Dla mnie to dobra alternatywa dla kremów pod oczy. Bardzo je lubię. 

3. Naffi krem marki Iossi to najlepszy krem do twarzy jaki stosowałam w tym roku.  Ma bardzo dobry skład, nawilża skórę, ładnie pachnie. Można by długo wymieniać jego zalety. Koi podrażnioną skórę, przyspiesza regenerację, przy tym dobrze się wchłania i nadaje się pod makijaż. Jest bardzo wydajny i na pewno będę do niego wracać. 

4. Maska do twarzy z czerwoną glinką także od Iossi to maska w proszku do samodzielnego rozrabiania. Takie maski są często omijane, bo łatwiej sięgnąć po te w płachcie. Osobiście wolę takie, które rozrabiam sama. Są w 100% naturalne i działają cuda. Skóra jest po niej wygładzona, koloryt ożywiony, a pory oczyszczone i znacznie mniej widoczne. Robię ją 1-2 razy w tygodniu. W ofercie są też inne maski tej marki. Wszystkie dobrze się u mnie sprawdzają. Stosuję je zamiennie. 

5. Wake- up shot serum z witaminą C marki AlkemieDzięki wysokiej zawartości witaminy C – pozyskanej ze śliwki kakadu i aceroli, rozjaśnia skórę i nadaje jej promienny wygląd. Ma piękny, orzeźwiający zapach. 
Uderzeniowa dawka witaminy C w trzech postaciach delikatnie złuszcza, rozjaśnia przebarwienia i łagodzi podrażnienia. Jesienią i zimą kosmetyk w witaminą C to u mnie konieczność. Jedyny minus to plastikowe opakowanie. 






1. Peel- maseczka słodkie pożegnanie- maska dla skóry zanieczyszczonej przyda się od czasu do czasu każdemu. Ta pachnie wyjątkowo ładnie i mam ogromną przyjemność z używania tego kosmetyku. To połączenie zielonej glinki z olejem laurowym, migdałowym, peelingiem z pestek oliwek oraz olejkami z mięty i czekolady to mieszanka, która skutecznie łagodzi stany zapalne, zapobiega nadmiernemu wydzielaniu się sebum i wycisza skórę. Mydłostacja to jedna z marek, które odkryłam w ubiegłym roku i bardzo polubiłam. 

2. Maseczki CHIQ CHIQ- podążają trzema podstawowymi zasadami Ajurwedyjskiej pielęgnacji urody- oczyszczanie, odżywianie i nawilżanie. W składzie tylko naturalne składniki, z całego świata-  biała kurkuma, delikatne płatki róż z Bułgarskich pól, czy też odżywcze algi z mórz i oceanów. Maski algowe z różnymi dodatkami, które świetnie działają na skórę. Skóra jest po nich gładka, nawilżona, wypoczęta. Robię je często i bardzo lubię efekt. CHIQ CHIQ dodatkowo ma ekologiczne i ładne bambusowe opakowania. 

3. Dream od Beauty, maska Alkemie. Maska przeznaczona na noc, może zastąpić krem na noc 1-2 razy w tygodniu. Koi i wycisza skórę, pomaga łagodzić stany zapalne i zmiany na skórze. Bardzo wydajna i jedna z najlepszych jakie miałam. 

4. Kokos Wanilia- peeling do ciała Natu Handmade. Ten zapach jest cudowny! Peeling dobrze złuszcza i dzięki zawartości olejów natłuszcza i odżywia skórę. Jedyny minus to małe opakowanie, ale poza tym polecam całym sercem ten kosmetyk. Czekam na balsam do ciała o takim zapachu!

5. Balsam myjący- Czarska. To już moje 5 albo 6 opakowanie, a kolejne już mam w zapasie. Dobry produkt do wieczornego masażu i oczyszczania twarzy. Najlepiej sprawdza się u mnie zielona wersja- stworzona z myślą o osobach, których cera ma skłonności do zapychania. Balsam zawiera między innymi oczyszczający olej laurowy, łagodzący olej tamanu, regulujący wydzielanie sebum olej z czarnuszki. 





1. Regenerujące masło do ciała Spice od India, IOSSI. Mały słoiczek- 120 ml zawiera bardzo wydajne masło do ciała, które pięknie pachnie. Ma orientalny zapach korzenno- ziołowy z nutą paczuli. Kompozycja maseł do ciała, olejów i olejków eterycznych dobra pielęgnuje skórę i chroni ją przed przesuszeniem. 

2. LINUM- krem co ciała od Szmaragdowe Żuki. Formuła oparta na naparze z nasion lnu sprawia, że krem jest mocno odżywczy i dobrze nawilża. Skóra jest po nim miękka i przyjemna w dotyku. Bardzo się cieszę, że trafiłam na tę markę, będę testować kolejne kosmetyki. 

3. Peeling cukrowo-solny, Mydłostacja. Połączenie cukru i soli magnezowej, sprawia że peeling nie tylko złuszcza skórę, ale też dostarcza minerałów które przenikają w głąb skóry. Świetnie natłuszcza i odżywia skórę i pozostawia ją pięknie pachnącą. 

4. Mydło Dynia Hokkaido od Purite. Mydła w kostce są już u mnie od kilku lat, to efekt stopniowego eliminowania plastiku z łazienki. Na szczęście wybór jest ogromny, marki robiące mydło ciągle się prześcigają i wytwarzają coraz to lepsze kostki. Purite robi wyjątkowo piękne mydła. Niezależnie od tego jakie mydło w kostce kupicie to o wiele lepsze rozwiązanie niż mydła pakowane w plastik, który zalewa świat. 

5. Dezodorant w premie od Purite. Już nie pamiętam kiedy miałam klasyczny dezodorant. Od dłuższego czasu stosuję tylko naturalne dezodoranty w kremie. Działa i to jest dla mnie najważniejsze. Naturalne dezodoranty są jednym z pierwszych kosmetyków, które warto zmienić, tradycyjne dezodoranty zawierają bardzo szkodliwe dla nas aluminium. 




1. GLOV- kupiłam raz i już nie wyobrażam sobie powrotu do wacików jednorazowych. Poręczna rękawiczka jedynie zmoczona wodą skutecznie zmywa makijaż. Jest delikatna dla skóry i radzi sobie także z tuszem do rzęs. Łatwo pierze się ją z dodatkiem mydła i ciepłej wody. Czas użytkowania według producenta do około 3 miesiące. Po tym czasie nadaje się do ścierania kurzu. 

2. Roller do twarzy od Naturalna Bogini. To jeden z największych hitów pielęgnacyjnych ubiegłego roku. Sprzymierzeniec w drodze do naturalnej pielęgnacji i zachowania pięknego wyglądu. Masaż twarzy ma wiele korzyści między innymi- pobudza krążenie krwi i limfy, redukuje obrzęki, wpływa korzystnie na kondycję skóry twarzy, rozluźnia mięśnie. Jest w użyciu każdego dnia, bardzo go lubię. Mam dwa i jeden jest zawsze w lodówce (przydaje się kiedy oczy/ twarz jest opuchnięta).

3. Foreo Luna mini 2. To szczoteczka soniczna, która w dwu minutowym cyklu skutecznie oczyszcza skórę. Stosuję ją codziennie wieczorem po demakijażu. Widzę jej działanie, także w poprawie jędrności skóry. Poza tym bardzo dobrze oczyszcza skórę. Oczywiście nie jest konieczna do dobrego oczyszczania twarzy, ale zdecydowanie ułatwia dbanie o skórę. Nie wyobrażam sobie wieczornej pielęgnacji bez mojej luny. 

4. Ostra szczotka od Natu Handmade. Kiedy mam  czas masuję skórę dłużej, ale już kilka minut masażu na na sucho ostrą szczotką mocno pobudza. Szczotkowanie ciała na sucho to najlepszy zabieg detoksykujący, jaki możemy sobie zafundować. Jest bardzo skuteczny, efekty są rewelacyjne. Poprawia wygląd skóry i korzystnie wpływa na zdrowie. Więcej o tym zabiegu pisałam już na blogu - KLIK



Wszystkie kosmetyki w tym zestawieniu są z Polski! Tak się cieszę, że mamy u siebie tak ogromny wybór:) Lubię wspierać nasze małe manufaktury kosmetyków, wielu z tych producentów znam osobiście. Wiem, że przykładają się do produkcji na każdym etapie. Poza jednym kosmetykiem, wszystkie są w szklanych opakowaniach. W duchu #lesswaste chcę eliminować plastik z mojego życia, także z łazienki.  

Dajcie znać czy znacie te kosmetyki. Jestem ciekawa Waszej opinii:) 

Pozdrawiam,
Daria



Copyright © 2016 Ekocentryczka , Blogger