Detoks sokowy na lato

Detoks sokowy na lato

Cześć!

W tym tygodniu zrobiłam kolejny detoks sokowy, głównie na zielonych sokach. Drugi raz podjęłam takie wyzwanie z sokami Natura Cold Press. Trzy dni to nie tak długo, ale i tak trzeba się do nich przygotować. Kilka dni przed jadłam mniej, były to głównie owoce i warzywa, podobnie po detoksie warto przez około tydzień kontynuować lekkostrawną warzywno-owocową dietę. Wtedy ma to sens i przynosi dobry efekt. 

Codziennie miałam to wypicia 6 soków o pojemności 520 ml. Soki miały niewielką kaloryczność, mimo to były sycące. W każdej butelce jest 1,5 kg wyciskanych na zimno owoców i warzyw.  W ciągu dnia dostarczamy około 9 kilogramów świeżych warzyw i owoców, brzmi nieźle! 



Dzień 1
Pierwszego dnia poszłam pobiegać, wiedziałam że kolejne dwa dni nie będą zbyt aktywne treningowo. Pierwszy dzień był najgorszy ze względu na duży głód. Z upływem dnia było coraz lepiej. Piałam dużo wody i kilka herbat ziołowych. Wieczorem poszłam na długi spacer i wcześnie położyłam się spać. 

Dzień 2 
Przeszłam go najłagodniej. Rozpoczynałam półgodzinną sesją jogi i rollowaniem. Później dłuższe szczotkowanie ciała na sucho. Wypiłam ponad litr wody zanim zaczęłam pić soki. Czułam się dobrze, ale byłam trochę spowolniona i słabsza. Nie miałam dużych planów na dni detoksu, chciałam jak najwięcej czasu poświęcić na spacery czy czytanie książek. Wcześnie się położyłam i spałam bardzo dobrze. 

Dzień 3
Obudziłam się głodna, wypiłam sporo wody z cytryną. Po pierwszym soku głód przeszedł. Mimo wszystko głowa bolała mnie przez większość dnia. Był upał i w drodze do pracy wypiłam pół litra naturalnej wody kokosowej. Zrobiłam sobie krótki spacer i piłam bardzo dużo wody w ciągu dnia. Wieczorem czułam się lekko i miałam dobry nastrój. 

Po sokach
Teraz czas na warzywno-owocowe odżywianie. Lato temu sprzyja.Taka lekka i kolorowa dieta bardzo sprzyja zdrowiu i dobremu samopoczuciu. Po trzech dniach bez stałych posiłków, trzeba wprowadzać je powoli i uważać na porcje. Owoce mają więcej kalorii i warto zacząć od nich dzień. Koktajl czy talerz owoców będzie dobrym posiłkiem. W dalszej części dnia sięgam po mniejsze porcje owoców i sporo warzyw. Można zastąpić jeden posiłek sokiem, albo koktajlem, najlepiej zielonym:) 

Ciało samo się oczyszcza kiedy jesteśmy zdrowi i wszystko przebiega sprawnie. Niestety nie sprzyja temu zanieczyszczone środowisko, konserwanty zawarte w kosmetykach czy pożywieniu, leki, powietrze którym oddychamy... Kiedy organizm nie nadąża toksyny gromadzą się w komórkach. Może skutkować to ciągłym przemęczeniem, bólami głowy, problemami z trawieniem, obrzękami, nerwowością, a nawet poważniejszymi chorobami. Warto od czasu do czasu wspomóc organizm detoksem. Nawet jeden dzień warzywno- owocowy w tygodniu będzie korzystny, nie trzeba od razu przeprowadzać radykalnych głodówek czy postów. 



Moje doświadczenia z dietą sokową są pozytywne, nie znaczy to jednak że tak będzie dla wszystkich. Mimo wszystko 3-5 dni na diecie sokowej może być ciekawym doświadczeniem i na pewno będę powtarzać to co jakiś czas. Jestem zadowolona, że po raz kolejny podjęłam wyzwanie. Walka z uczuciem głodu nie jest przyjemna, ale mając na uwadze pozytywne skutki detoksu, warto przetrwać gorsze momenty. Czuję, że odpoczynek dla układu trawiennego był dobry.

Lato to dobry czas na przeprowadzenie diety sokowej. Nie mamy takiej ochoty na ciepłe posiłki, świeże soki świetnie gaszą pragnienie, nawadniają i sycą. Organizm przeznacza aż 30% energii na procesy trawienia. Kiedy pijemy soki energia ta jest przeznaczona na inne procesy naprawcze. 
Szczególnie teraz kiedy owoce i warzywa mają najwięcej wartości odżywczych warto podjąć takie wyzwanie. 



Co sadzicie o takich detoksach? Chętnie poznam Wasze doświadczenia.

Pozdrawiam,
Daria

Roślinne Gotowanie- warsztaty w Warszawie

Roślinne Gotowanie- warsztaty w Warszawie

Cześć!

Pierwsze warsztaty kulinarne prowadziłybyśmy z Dominiką w Las Palmas w kwietniu tego roku. Kiedy napisała, że planuje urlop w Polsce, wiedziałam że musimy to powtórzyć. Udało się! Zainteresowanie przerosło nasze oczekiwania, poprowadziłyśmy je w dla dwóch sporych grup w Restauracji Mech na Saskiej Kępie w Warszawie. 

Wszystko udało się zorganizować na odległość i wybrałyśmy przypisy, którymi najbardziej chciałyśmy się podzielić. Ruszyły zapisy i czułyśmy, że to będzie coś pięknego. Z Dominiką rozumiemy się bez słów. Jesteśmy podobne, jemy tak samo. Na szczęście kiedy jedna panikuje, druga jest spokojna i odwrotnie. Dzięki temu stanowimy dobry duet. Najważniejsza jest dla nas jakość i estetyka w tym co robimy. 

Piszę i uśmiecham się na myśl o tym pięknym spotkaniu i uczestnikach warsztatów. Bardzo dziękuję też Kamili, którą możecie znać z bloga Zielony Talerz, za to że była z nami i dzieliła się swoją wiedzą. To dietetyk z bardzo dobrym podejściem, traktuje każdego indywidualnie, a nie zamyka w ścisłe ramy liczenia kalorii. Czuję niedosyt po naszym spotkaniu, ale jeszcze coś razem zrobimy. 







Było prosto, kolorowo, owocowo i warzywnie. Tak jak w naszych kuchniach. Robiłyśmy kolorowy hummusy, sałatki, koktajle, zdrowe sosy, domowe mleko migdałowe, zdrowe desery, pieczone ziemniaczki w ziołowej marynacie i pizzę za spodzie z kalafiora. 

Wszystko smakowało i ciekawiło. Nawet proste przepisy każdy robi na swój sposób. Na warsztaty przyszły wspaniałe osoby które obserwują nas w social mediach. KIlka z nich co kilka dni przysyła mi zdjęcia swoich potraw z warsztatów, pyta o zmienniki składników. To bardzo cieszy i sprawia, że chęci do pracy są jeszcze większe. Kilka osób przyjechało z daleka, żeby z nami pogotować i porozmawiać. 

Na warsztatach pokazałyśmy proste i szybkie przepisy z jakich same korzystamy. Lubię gotować, ale nie mam czas spędzać wiele czasu w kuchni. Tak jak większość z nas. Chcę trafiać do ludzi prostotą kuchni roślinnej. Wspólne gotowanie, dzielenie się doświadczeniami, pasją to coś co chcę robić częściej. Takie spotkania dają mi ogromną radość. Zawsze jest niepewność czy to co proponujemy się spodoba, ale nie zliczę dobrych słów które usłyszałam po warsztatach. Sporo osób zostało, żeby porozmawiać, zrobić zdjęcie, wymienić uścisk. Sama lubię uczestniczyć w podobnych wydarzeniach i szukam ciekawych warsztatów kulinarnych. Chciałabym też organizować więcej takich wydarzeń. 

Recenzje które dostałyśmy bardzo nas ucieszyły. Możecie znaleźć je na blogu Kasi i Kaludii. Jeszcze raz dziękuję, że byłyście dziewczyny:) 


































Nie mogłyśmy wymarzyć sobie lepszych warsztatów. Dostałyśmy moc i napęd do dalszych działań! Było kolorowo i cieszymy się, że smakowało. Cały czas dostaję zdjęcia Waszych kulinarnych działań i zdrowych zakupów. Najcenniejsze były rozmowy i dobre słowa. To niesamowite, że inspirujemy Was do zdrowszego życia. Sprawiacie, że chcemy działać więcej. Jedynym minusem był ograniczony czas, kilka godzin to za mało, żeby ze wszystkimi porozmawiać i wymienić uwagi. Liczę, że jeszcze będzie okazja się spotkać. 

Dziękuję Restauracji Mech za możliwość zorganizowania warsztatów w pięknym wnętrzu. Marce Hussel Hobs za sprzęt. Ekogram za superfoods i dużo zdrowych produktów. Kamili za zaangażowanie i porady dietetyczne. Machinie Smaku za pyszne masła orzechowe i nie tylko. Pracowni Smoków za miski, w których wszystko wygląda lepiej. Dziękuję wszystkim, którzy przyszli i podzielili się swoją energią. 

Zdjęcia robiła nam Frankie Mcklay.
















To był zdecydowanie jeden z najlepszych weekendów w tym roku. Mam nadzieję, że będziemy jeszcze wspólnie działać.  

Pozdrawiam,
Daria
Fridge- avocado body

Fridge- avocado body

Cześć! 

Kosmetyki świeże to ciągle nisza. Marka Fridge podjęła się tego jako pierwsza w Polsce. Różnica między fridge a klasycznymi kosmetykami jest jak między świeżym sokiem wyciśniętym z grejpfruta a napojem o smaku grejpfrutowym przydatnym do spożycia przez 2 lata...Takie kosmetyki są jak świeże jedzenie dla skóry. 
Przygotowywane są krótkich seriach, na bazie najlepszych składników i od razu wysyłane do klienta. Nie leżą na półkach sklepowych, dlatego nie ma konieczności dodawania do nich konserwantów. 


Esencjonalny krem do ciała na bazie oleju awokado bogaty w witaminy A, B, E, H, K, PP, F, nienasycone kwasy tłuszczowe, aminokwasy oraz proteiny. Mocno odżywia, dotlenia i regeneruje zmęczoną, suchą skórę pozbawioną energii. Ekstrakt z bluszczu i olejek imbirowy pobudzają mikrokrążenie oczyszczając, napinając i ujędrniając skórę.
Water (Aqua), Glyceryl Monostearate, Theobroma Cacao Extract, Persea Gratissima (Avocado)
Oil, Hedera Helix (Ivy) Extract, Glycerin, Panthenol, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit,
Cetyl Alcohol, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Zingiber officinalis (Ginger) Oil,
Linalol, Limonen.



To zdecydowanie najlepszy balsam jakiego używałam. Trzymam go w lodówce, co dodatkowo daje chłodzący efekt na skórze i pomaga się obudzić rano. Zapach jest piękny, świeży intensywny. Zdecydowanie robi wrażenie i rzeczywiście czuć w nim owoce. Zawiera olej z awokado, ekstrakt z kakao, ekstrakt z bluszczu, masło shea, olejek grapefruitowy i imbirowy. Jest naładowany dobrymi składnikami, olejami i ekstraktami. Balsam świetnie nawilża i szybko się wchłania. Dobrze sprawdza się też na suchej i podrażnionej skórze. To jeden w lepszych kosmetyków do pielęgnacji ciała jakie miałam. 

Jest bardzo wydajny i nie zmieściłam się w terminie do zużycia. Mimo to kosmetyk nie popsuł się. Balsam jest zamknięty z ciężkim słoiku z ciemnego szkła, co dodatkowo chroni go przed działaniem czynników zewnętrznych. Opakowanie 190 g kosztuje 227 złotych. Nie mało, ale płacimy za świetną jakość produktu. Kosmetyki świeże mają krótki termin ważności, najlepiej wykorzystać je w ciągu 2,5 miesiąca od otworzenia. Miałam kilka kosmetyków tej marki i zawsze byłam zadowolona. Do tego balsamu z pewnością wrócę. 



Znacie fridge? Coś polecacie? 


Pozdrawiam,
Daria
Slow life i letni piknik

Slow life i letni piknik

Cześć!

Lato, spotkanie z przyjaciółmi, piknik, dobra energia i okazja żeby spojrzeć na to co nasz otacza z większą uważnością. Przeprowadzka i zmiany w ostatnim czasie sprawiły, że mocno zbliżyłam się do kilku osób. Wspólne gotowanie, a potem siedzenia na kocu cały dzień to jeden z lepszych sposobów na wolny dzień. 




Najwięcej zmówień miałam na pizzę z kalafiora, dlatego od razu zrobiłam dwie:)  Do tego kolorowe humusy, warzywa, sałatki w słoikach, warzywa, sajgonki, placuszki gryczane. Na deser kulki mocy w kilku smakach panna cotta z bobu. Były też pyszne bananowe muffiny i domowa lemoniada. Każdy coś przyniósł i postarał się. Idealnie sprawdził się kosz piknikowy, który dostałam rok temu na urodziny i drewniane miski z Pracowni Smoków. Nie tłuką się i pięknie się prezentują. 













Ludzie w życiu są najważniejsi, a takie dni bezcenne. Rzuciłam pomysł pikniku i od razu wszyscy byli chętni, na pewno będą kolejne edycje:) Zdjęcia zachęcą kolejne osoby, a ja już myślę nad kolejnym menu piknikowym. Takie spotkania jeszcze mocniej do siebie zbliżają i są okazją do wymyślania kolejnych wspólnych działań.

Długa, leniwa niedziela, chwila zatrzymania się i czas na docenienie piękna wokół. Nie trzeba uparcie szukać szczęścia, lepiej zacząć je tworzyć. 












Czekam na kolejny piknik:) Lubicie takie spotkania?


Pięknego dnia!
Daria

Health box "Zdrowe danie"

Health box "Zdrowe danie"

Cześć!

Tym razem Health Box nie krył w środku nic słodkiego. Uzupełnił moje kuchenne zapasy i pozwolił odkryć kolejne ciekawe marki. 




Co znalazłam w środku? 


Zdrowy Olej Słonecznikowy Tłoczony Na Zimno - Green Spoon - „tłoczony na zimno, nierafinowany to dzieło mistrzów olejarni, których wiedza zaczerpnięta jest z rodzinnych ekologicznych tradycji. Nasz olej z nasion słonecznika tworzony z artyzmem i pasją charakteryzuje się niezwykłym, naturalnym smakiem i zapachem. Jego aromat kojarzy się z ciepłem i piękną pogodą.” 

Nadaje się między innymi do: sałatek, sosów i pieczywa. To też mój ulubiony olej do płukania ust codzienne rano. 

Naturalne Przyprawy Kompozycja Warzywno Owocowa  - Green Spoon - „to prawdziwy smak i zapach natury. Wszystkie naturalne składniki zostały dobrane przez mistrzów kuchni, którzy na bazie swoich doświadczeń szukali smaku, jaki zauroczy gościa restauracji. Składniki naszej kompozycji pochodzą wyłącznie z polskich upraw niewielkich gospodarstw. Suszenie odbywa się naturalnie ze wspomaganiem gorącym powietrzem. Kompozycja mieszana i pakowana jest ręcznie.” 

Ciekawa mieszanka do zup i inny dań, szczególnie marynat. Dam znać jak się sprawdzi. 

BIO Spaghetti Luksusowe - NIRO - makaron ekologiczny z orkiszu powstający w małej rodzinnej firmie. Produkowany jest w wysokiej jakości i potwierdzony certyfikatem ekologicznym. 

Znam te makarony i od czasu do czasu je kupuję. Mają dobrą cenę i jakość. 

Mąka ryżowa  -  Jawo Kraków - „Mąka ryżowa jest formą mąki z drobno zmielonego ryżu. Mąka ta może być wykonana z ryżu białego lub brązowego. W swojej ofercie przedstawiamy mąkę z ryżu białego - jest lżejsza, łagodniejsza i łatwiejsza do strawienia niż mąka pszenna. Jest naturalnie pozbawiona glutenu, stąd też często używana w kuchni paleo i wegetariańskiej ale przede wszystkim wywodząca się z kuchni azjatyckiej.” 

Nie znałam tej marki, mają swój sklep w Krakowie i chętnie do nich zaglądnę. Mąka ryżowa najlepiej sprawdza się u mnie do naleśników. 

Pieprz cytrynowy - Jawo Kraków - „Pieprz Cytrynowy jest mieszanką starannie dobranych składników. Potrawy nim przyprawiane zyskują ostrość pieprzu i kwaskowy posmak cytryny.” 

Ciekawa mieszanka, takiej jeszcze nie miałam. Może uda się zorganizować niebawem wegańskiego grilla i zrobić jakąś ciekawą marynatę do warzyw. 

Sól Himalajska - ViVio - „to najczystsza i najzdrowsza sól na ziemi. Pochodzi tylko z jednego miejsca- wschodniego pasma Himalajów w Pakistanie. Ma barwę od białej do jasnoróżowej i ciemnoczerwonej. Powstała miliony lat temu na skutek osuszania się oceanów, a jej złoża znajdują się na głębokości 400-600 metrów pod powierzchnią ziemi. Sól himalajska jest czystsza i zdrowsza od tradycyjnej soli kuchennej, używanej przez nas na co dzień. Ma też właściwości prozdrowotne. Oryginalna sól himalajska zawiera sód, ponad 80 mikro i makroelementów w formie koloidalnej, w tym: magnez, cynk, wapń i żelazo.” 

Sól himalajska sprawdza się w kuchni i w pielęgnacji do kąpieli czy peelingów. Nie przeceniałabym jej wartości zdrowotnych, sól jak sól. W szczypcie nie znajdziemy wielu składników odżywczych. 



Dla zainteresowanych kod zniżkowy- healthbox05. Jestem zadowolona z tego boxa, będę teraz w rozjazdach i zdrowe przekąski się przydadzą. 
W pudełku znajduje się minimum 5 produktów, a cena pojedynczego pudełka to 55, 99 złTo dobra cena w porównaniu do innych pudełek tego typu. Możecie zamówić pojedyncze pudełko Health Box lub wybrać 3- lub 6-miesięczną subskrypcję. 

Znacie te produkty?

Pozdrawiam,
Daria
Dzika fermantacja

Dzika fermantacja

Cześć!

Ciekawych książek do przeczytania mi nie brakuje, kulinarne i żywieniowe przychodzą do mnie regularnie i zazwyczaj zaczynam od czytania ich na wyrywki. Ta od razu wydała mi się bardzo ciekawa. Sandor Katz napisał pierwszą książkę o fermentacji 15 lat temu. "Sztuka fermentacji" była dla mnie dobrym źródłem wiedzy. Teraz wydał kolejną, w której dzieli się nowymi doświadczeniami. Jego metody przez fachowców  uznawane są za prymitywne. Robi to co nasi przodkowie, a swoje zamiłowanie do kiszonek tłumaczy tym, że jest amerykańskim potomkiem żydowskich emigrantów, którzy przybyli do Stanów z Polski, Litwy i Rosji.  



Dzika fermentacja to książka wypełniona wieloma historiami i przepisami. Dowiecie się z niej wiele o zaletach żywności fermentowanej, robieniu kiszonek, o których istnieniu nie macie pojęcia. Od jakiegoś czasu kiszę na próbę różne owoce i warzyw i nie mogę się nadziwić ciekawym smakom, które odkrywam. Z książki korzysta się bardzo łatwo, opisy są dokładne, a przedstawione przepisy udają się przy pierwszym podejściu. 
Znajdziecie przepisy na warzywa, ziarna zbóż, rośliny strączkowe, ocet, wina, piwa. Książka napisana jest z pasją, autor jest bardzo ciekawą postacią. Jest prosta, ludzka i ciężko mi się z nią rozstać. To jedna z książek, którą chcę mieć na półce i bardzo często po nią sięgam komponując nowe przepisy. 
Przez większość życia znałam tylko kiszone ogórki i kapustę. Polubiłam kiszoną marchew, buraki, pomidory, cytryny, jabłka i wiele innych, a to dopiero początek:) Polecam jeśli jesteście zainteresowani tematem. W książce zabrana została wiedza praktyczna. Znajdziecie w niej przepisy na m.in. kwaśną śmietanę z pestek słonecznika, owocowe kimchi, kiszonki z pastą miso i tamari, gazowaną kombuczę i wiele, wiele innych. To bardzo ciekawa pozycja dla wszystkich, którzy lubią gotować i szukają nowych smaków. Lubicie kiszonki?
Książkę czyta się jak dobrą powieść, autor porywa swoją historią.  
"Do eksperymentów z fermentacją nakłonił mnie właśnie etos samodzielności związanej z prowadzeniem gospodarstwa. W oddzielonej od reszty świata wspólnocie, w której mieszkałem, tworzyliśmy własną infrastrukturę. Budowaliśmy panele słoneczne, linie telefoniczne i systemy nawadniania. Hodowaliśmy kozy i kury, uprawialiśmy rośliny jadalne i wznosiliśmy oraz konserwowaliśmy własne domy. Byli wśród nas ludzie, którzy komponowali muzykę, przędli i farbowali wełnę, szydełkowali, szyli czy naprawiali samochody. (...)
Samodzielna fermentacja to podróż pełna odkryć i eksperymentów. Tak naprawdę odkrywamy świat na nowo, nie po raz pierwszy, ponieważ podobnie jak w przypadku ognia czy prostych narzędzi, mamy tu do czynienia z działaniami praktykowanymi przez naszych przodków w czasach początków ludzkiej kultury.
Każda fermentacja daje niepowtarzalne rezultaty, a na efekt wpływają nie tylko składniki, ale także środowisko, pora roku, temperatura, wilgotność i wiele innych czynników regulujących zachowanie mikroorganizmów odpowiedzialnych za transformację pożywienia. "

Pozdrawiam,
Daria

.
Kosmetyki wegańskie

Kosmetyki wegańskie

Cześć!

Weganizm to nie tylko dieta, ale często też styl życia. Staje się coraz bardziej popularny i propagowany. Odżywianie jest najczęściej pierwszym krokiem, potem rosnąca wiedza ma wpływ na inne dziedziny życia. W przypadku kosmetyków sprawa jest ciężka. Mniejsze marki przejmowane są przez duże koncerny, które testują na zwierzętach. Niektóre produkty lepiej sprawdzać przed każdym zakupem. Nie mam czasu śledzić tego na bieżąco, na szczęście są osoby którym można zaufać i które poświęcają dużo swojego czasu żeby dzielić się rzetelnymi informacjami. 






Zdarzają mi się wpadki, ale już coraz rzadziej. Jeśli wiem, że kosmetyk jest testowany w ogóle mnie nie interesuje. W grę wchodzi też skład, który ma być wolny od wszelkich składników pochodzenia zwierzęcego, ani pozyskiwanych w sposób, który przysparza zwierzętom cierpienia. Kosmetyki wegańskie nie zawierają między innymi piżma, ambry, kolagenu, elastyny, keratyny, lanoliny, wosku pszczelego czy miodu. 

Teoretycznie w UE zakazane jest testowanie na zwierzętach, ale rzeczywistość jest inna Wielkie koncerny testują w Chinach i nie zamieszczają takich informacji na opakowaniach. Wejście marki na rynek Chiński oznacza akceptację na testy, więc marki które są tam sprzedawane są skreślone z list "cruelty free'". Więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ

Wybór kosmetyków jest na tyle duży, że nie ma sensu kupować marek, które testują na zwierzętach. Są matki całkowicie transparentne, które ujawniają swoich dostawców i nie mają nic do ukrycia. Ważne są też częste aktualizacje. Osoby, które zajmują się sprawdzaniem marek i aktualizacją marek wegańskich pracują przy tym na cały etat. Najlepszym źródłem wiedzy jeśli chodzi o marki zagraniczne jest logicalharmony.net, z europejskimi jest gorzej. Polecam bloga Happy Rabbit gdzie co 2-3 miesiące pojawiają się aktualizacje. Kasia z Pink Mink Studio też poleca jedynie nietestowane kosmetyki i dobrze wszystko sprawdza, między innymi dla magazynu Vege. 

Ja ciągle się uczę i zdarzają mi się wpadki. Kasia pomaga mi weryfikować wątpliwości i zawsze chętnie odpowiada na pytania. Polecam jej kanał na YT

W dzisiejszych czasach nie ma konieczności przeprowadzania brutalnych testów na zwierzętach. Najczęściej ludzie sięgają po nie z wygody, ale warto zastanowić się czy warto kupować takie marki. Każdy głosuje swoim portfelem i wybiera co chce wspierać. Jest wiele świetnych marek, które nie testują i są warte odkrycia. 

Świat roślin oferuje wiele dobrych składników, które mogą zastąpić te pochodzenia zwierzęcego. Wyciągi z roślin, aloes, algo mirskie, glinki są bardzo skuteczne w pielęgnacji skóry. Są wartościowe i działają pozytywnie na skórę. 
Wybór kosmetyków wolnych od testów ułatwiają certyfikaty. Niestety często są podrabiane, nie każdy króliczek świadczy o tym, że kosmetyk nie jest testowany. Te trzy znaczki są godne zaufania.





Kosmetyki wegańskie nie są skierowane tylko do wegan, ale do wszystkich świadomych konsumentów. Zawracacie na to uwagę? Wybieracie kosmetyki nietestowane na zwierzętach?

Pozdrawiam,
Daria


Zielony waniliowo- migdałowy smoothie. Idealny po treningu

Zielony waniliowo- migdałowy smoothie. Idealny po treningu

Cześć!

Koktajle nigdy mi się nie znudzą. Dziś podzielę się z Wami moim ulubionym koktajlem potreningowym, z dodatkiem białka roślinnego. Mam duże opakowanie białka Revolution Foods o smaku waniliowo- czekoladowym. Jest bardzo smaczne, wystarczy rozrobić je z wodą, albo zmiksować w blenderze z owocami i innymi dodatkami. Piję taki koktajl 2-3 razy w tygodniu o dłuższym biegu. 
Nie mam obaw, że w mojej diecie roślinnej jest za mało białka, ale od czasu do czasu można wspomóc się takim białkiem. To moje pierwsze białko roślinne i myślę, że kupię kolejne o smaku jagodowym kiedy to mi się skończy. 


Składniki:

  • szklanka wody lub domowego mleka migdałowego 
  • duża garść szpinaku
  • 2 banany
  • 6 migdałów (namoczonych na noc)
  • 2 łyżki białka roślinnego- używam tego
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego
Składniki blindujemy do momentu uzyskania gładkiego koktajlu i gotowe. Można dodać lodu, jeśli lubicie zimne koktajle. Jest bardzo smaczny i kremowy. Białko dodatkowo ma w składzie kilka superfoods, miedzy innymi baobab, kurkuminę, moringę, chlorellę i wodę kokosową. To dodatkowy plus. W koktajlu przemycamy bardzo dużo cennych składników odżywczych. 

Koktajl jest bardzo sycący, to pełnowartościowy posiłek. Najczęściej biegam rano, wtedy wychodzę z domu krótko po przebudzeniu bez śniadania. Po powrocie nawadniam się, wypijam około litr wody, a następnie robię koktajl. 

Też pojecie koktajle po treningu? Używacie białek roślinnych? 

Pozdrawiam,
Daria

Copyright © 2016 Ekocentryczka , Blogger