Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty
Domowa granola z migdałami i daktylami

Domowa granola z migdałami i daktylami

Cześć!

Domowa granola jest pyszna i bardzo prosta do przygotowania. Robiąc ją samodzielnie możemy dodać składniki, które lubimy najbardziej. Robię granolę trzymając się prostego przepisu, ale dodatki są za każdym razem inne. Zależy od tego co mam w kuchni. Tym razem dodałam najwięcej migdałów i słodkich daktyli. 



Składniki: 

400g płatków owsianych górskich
25g nierafinowanego oleju kokosowego
40 g płatków kokosa/ wiórek kokosowych
30 g orzechów laskowych

30 g migdałów
50 ml letniej wody

kilka łyżek syropu daktylowego
dodatki- daktyle, jagody goi, morwa czarna 

Przygotowanie  
Na początku mieszam letnią wodę z syropem daktylowym i odstawiam na bok. Do miski wsypuję wszystkie suche składniki (poza daktylami, jagodami goi i morwą) i dokładnie je mieszam. Następnie dodaję rozpuszczony olej kokosowy i przygotowaną wcześniej wodę z syropem daktylowym. Wszystko delikatnie mieszam, po dolaniu wody tworzą się kulki granoli, które chcę zachować. 

Granolę przekładam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i rozkładam równomiernie. Wcześniej rozgrzewam piekarnik na 150 stopni i wkładam granolę na 20 minut. Po tym czasie wyjmuję ją, delikatnie mieszam i wkładam do piekarnika na kolejne 20 minut. Granola powinna być zarumieniona. Po wyjęciu z piekarnika czekam aż ostygnie i dodaję miękkie składniki- daktyle, goi i morwę. Dobrze sprawdzą się też morele, figi, rodzynki.  

Na koniec przekładam wszystko do dużego słoika. 
Taka porcja wystarcza na długo, najbardziej lubię granolę z orzechami lasowymi i migdałami. Jest dobra, nie za słodka. Pełna dobrych dodatków, które można mieniać według upodobań. 











Lubicie granolę? Robicie własne mieszanki? 

Pozdrawiam,
Daria

Domowa przyprawa piernikowa

Domowa przyprawa piernikowa

Cześć!

Zimą przyprawy korzenne kończą się u mnie bardzo szybko. Do gotowych mieszanek piernikowych często dodawany jest cukier, dlatego wolę robić ją sama. Zajmuje to kilka chwil, a domowa mieszanka jest bardzo aromatyczna. Przyda się do domowych ciast, pierniczków, naleśników, ale też do herbaty czy chai tea. 

DOMOWA PRZYPRAWA PIERNIKOWA
7 łyżeczek mielonego cynamonu
2,5 łyżeczki mielonego imbiru
1 łyżeczka mielonego kardamonu 
1 łyżeczka mielonej gałki muszkatołowej
1 łyżeczka mielonych goździków
szczypta ziela angielskiego

Mieszamy wszystkie składniki i szczelnie zamykamy w szklanym słoiku, dzięki temu aromat przypraw będzie zachowany na dłużej. Można wykorzystać mielone przyprawy, albo zmielić je samodzielnie w młynku czy w moździerzu. Mieszankę można modyfikować w zależności od tego jakie przyprawy lubicie najbardziej. Przydaje się kiedy chcę żeby potrawa była bardziej rozgrzewająca i aromatyczna:)






Lubicie przyprawy korzenne?


Pozdrawiam,
Daria


Maska do twarzy z matchą- DIY

Maska do twarzy z matchą- DIY

Cześć!

Matcha to hipster wśród herbat, wszyscy piją piękną zieloną matcha latte. Sproszkowana zielona herbata ma wiele antyoksydantów i warto ją poznać. Mam w domu kilka puszek świetnej matchy i przygotowuję ją na rożne sposoby. To źródło cennych antyoksydantów, które można wykorzystać także w pielęgnacji. 




Zielony proszek zawiera 10 razy więcej antyoksydantów i składników odżywczych niż inne herbaty. W Japonii jest składnikiem wielu kosmetyków. Dodaję ją do domowej maski, którą robię raz w tygodniu. 

Składniki:
płaska łyżeczka matchy
łyżka jogurtu naturalnego (wybieram roślinny)
szczypta cynamonu (opcjonalnie)
5 kropli olejku z drzewa sandałowego

Wszystkie składniki mieszam i nakładam na twarz  na około 15-20 minut. Konsystencja powinna być na tyle gęsta, żeby maska nie spływała z twarzy. 
Działa odżywczo na skórę i poprawia wygląd. Olejek z drzewa sandałowego daje piękny zapach, a także zapewnia dobre nawilżenie skóry i nadaje skórze blasku. Olejek eteryczny można wymienić na inny i dopasować go do potrzeb skóry. 

O tym dlaczego warto pić matchę przeczytacie TUTAJ. Jest pyszna, polecam:) 




Lubicie matchę? 

Pozdrawiam,
Daria

Domowy ketchup

Domowy ketchup

Cześć!

Sklepowe ketchupy są pełne cukru, sztucznych dodatków i często zawierają niewiele pomidorów. Domowy jest bardzo łatwy do zrobienia, nie wymaga też wiele zachodu. Deszczowy weekend sprzyjał robieniu domowych przetworów, zdecydowałam się na ketchup z cukinią. Pewnie w najbliższym czasie zrobię jeszcze jedną partię, bo bardzo mi smakuje:) Cieszę się, że go zrobiłam, domowe słoiczki na pewno się przydadzą. 




Składniki- na 6 słoiczków średniej wielkości

2,5 kg dojrzałych pomidorów
1,5 kg cukinii
0,5 kg cebuli
3 czerwone papryki
1/2 szklanki ksylitolu
1/3 szklanki octu
1,5 łyżeczki słodkiej papryki
szczypta pieprzu cayenne
łyżeczka bazylii
2 łyżki soli
0,5 łyżeczki lubczyku

Zaczynam od sparzenia i obrania pomidorów ze skórki, a następnie gotuję je na małym ogniu bez przykrycia, często mieszając, żeby odparować wodę. Trwa to długo, około 2 godziny. Na patelni duszę do miękkości bardzo drobno posiekaną cebulę, a następnie dodaję ją do pomidorów, razem z pozostałymi składnikami. Dokładnie mieszam i gotuję przez kolejną godzinę. Gotuję do momentu aż ketchup nabierze odpowiednią gęstość. 

Żeby ketchup miał gładką konsystencje trzeba zblendować go przez kilka minut. Jeśli chcecie idealnie gładki ketchup trzeba przetrzeć go przez sito, ja tego nie robię.  

Na koniec przekładamy go do czystych, wyparzonych słoiczków, szczelnie zakręcamy i pasteryzujemy. Wkładam słoiki do zimnego piekarnika, rozgrzewam go do 110 stopni i zostawiam je w tej temperaturze na około 15 minut. Trzymam je w piekarniku do ostygnięcia i ketchup jest gotowy. 
Pasteryzacja: gorący keczup przelać do czystych, wyparzonych i suchych słoików, następnie dokładnie zakręcić każdy słoik. Słoiki obracać do góry dnem i odstawiać na blat, kiedy wszystkie będą napełnione zacząć pasteryzację. Słoiki przełożyć na blachę do pieczenia wieczkiem do góry, wsunąć do zimnego piekarnika i rozgrzać piekarnik do 110 – 120 stopni stopni. Kiedy piekarnik osiągnie odpowiednią temperaturę zaczynam odmierzać 25 minut, po upływie których wyłączam piekarnik i pozwalam słoikom stygnąć w środku. Kiedy słoiki wystygną, keczup jest gotow
Pasteryzacja: gorący keczup przelać do czystych, wyparzonych i suchych słoików, następnie dokładnie zakręcić każdy słoik. Słoiki obracać do góry dnem i odstawiać na blat, kiedy wszystkie będą napełnione zacząć pasteryzację. Słoiki przełożyć na blachę do pieczenia wieczkiem do góry, wsunąć do zimnego piekarnika i rozgrzać piekarnik do 110 – 120 stopni stopni. Kiedy piekarnik osiągnie odpowiednią temperaturę zaczynam odmierzać 25 minut, po upływie których wyłączam piekarnik i pozwalam słoikom stygnąć w środku. Kiedy słoiki wystygną, keczup jest gotowy






Robicie domowy ketchup? Może wolicie inne przetwory?

Pozdrawiam,
Daria
Rozgrzewająca herbata lawendowa

Rozgrzewająca herbata lawendowa

Cześć!

Lubię zapach lawendy i często wybieram taką nutę zapachową w kosmetykach. Olejek lawendowy mam zawsze pod rękę, dodaję ją do domowych kosmetyków. Tym razem suszone kwiaty lawendy wykorzystałam do zrobienia pysznej rozgrzewającej herbaty. Pięknie pachnie i ma lekko lawendowy kolor. Jeśli lubicie lawendę będzie Wam smakować:)



Do zaparzenia lawendowego eliksiru potrzebna jest:

- łyżeczka suszonych kwiatów lawendy,
- kilka plasterków imbiru,
- dwa plasterki cytryny.

Herbatę zaparzamy przez kilka minut. Cytryna bardzo dobrze się z nią komponuje, ale możecie też spróbować samej lawendy, dla mnie połączenie imbirem i cytryną jest idealne. Napar jest delikatny, smaczny, wyraźnie pachnie lawendą. Smakuje dobrze także na zimno:)

Lawenda ma działanie kojące, zmniejsza rozdrażnienie układu nerwowego, łagodzi stres, pomaga się wyciszyć. To skuteczne zioło w leczeniu bezsenności, wspomaga też trawienie i działa przeciwskurczowo.
W formie naparu od stuleci jest stosowana jako remedium na migreny, stany depresyjne, łuszczycę i kłopoty ze snem. 

Lawendę znajdziecie w sklepach zielarskich. Kwiaty muszą pochodzić z upraw niepryskanych i wolnych od środków chemicznych. 




Polecam spróbować, zwłaszcza kiedy mamy czas pełen stresu i napięć. Po ciężkim dniu kubek lawendowej herbaty przyniesie ukojenie.  

Jakie zioła pijecie najczęściej? Próbowaliście kiedyś zaparzyć lawendę?


Pozdrawiam,
Daria


Naturalny płyn do płukania jamy ustnej - DIY

Naturalny płyn do płukania jamy ustnej - DIY

Cześć!

Szczotkowanie, nitkowanie i płukanie to pełna pielęgnacja jamy ustnej. O tym dlaczego warto o nią dbać chyba nie muszę pisać. O ile pasty z dobrym składem i bez zawartości fluoru są łatwo dostępne, z płynami jest o wiele gorzej. Często zawierają wiele drażniących substancji. Dodatkowo zniechęcają mnie ich fluorescencyjne kolory. Od kilku miesięcy używam domowego płynu do płukana jamy ustnej z dobrym skutkiem. Czasem sięgam po sklepowe produkty, ale domowy płyn stosuję najczęściej.




Płyn dociera do miejsc, do których szczotka ani nitka nie dają rady dosięgnąć. Prosty płyn na bazie roślinnych składników, które prawdopodobnie macie w domu można przygotować w kilkanaście minut. Taki płyn to też najtańsza opcja. 

Składniki:
- 2 szklanki wody wody,
- 2 laski cynamonu,
- łyżeczka goździków,
- łyżka ksylitolu. 

Ksylitol ma właściwości przeciwpróchnicze, działa wzmacniająco na szkliwo i dodatkowo nadaje słodki posmak. Płukanie zębów wodą z ksylitolem też może być dobrym rozwiązaniem.

Cynamon działa antybakteryjnie i jest skuteczny. Często jest składnikiem past do zębów. Działa także jak naturalny konserwant.

Goździki działają antyseptycznie oraz przeciwbólowo. Żucie goździków do skuteczny sposób na ulgę, kiedy boli ząb. 


Przygotowanie: 
Cynamon i goździki gotujemy przez około 10 minut i dosładzamy ksylitolem. Następnie przecedzamy i przelewamy do szklanej butelki. Płyn przechowuję w lodówce przez około tydzień. Można rozbić go mniej jeśli używacie go sami. Przed użyciem warto wyjąć go z lodówki, żeby nie był zbyt zimny. Bardzo lubię jego smak, korzenny i słodki. Dla mnie bardzo przyjemny. 

Przepis widziałam kiedyś w Green Beauty Bible, nie wiem czy proporcje były takie same, ale na pewno podobne. Dla leniwych mogę polecić dwa płyny do płukania ust, które czasem kupuję, ziołowy płyn Sylveco i płyn Ziaja z xylitolem. Pierwszy kosztuje 18 zł, drugi około 9 zł. Oba są dobre, jednak najlepszy skład ma ten domowy. 

Lubicie domowe sposoby czy częściej sięgacie po gotowe produkty?

Pozdrawiam,
Daria





Syrop daktylowy

Syrop daktylowy

Cześć!

Suszone daktyle mam zawsze w domu, jem je głównie po treningach, ale też dodaję do ciast i innych słodkości. To jeden z najlepszych zamienników cukru. 
Daktyle są źródłem witamin A, B1, B2, C, PP, a także potasu, żelaza, fosforu, magnezu. U zdrowych osób nie podwyższają poziomu cukru we krwi, obniżają poziom cholesterolu, szybko odbudowują glikogen mięśniowy, dlatego są polecane sportowcom. Kiedy jestem cały dzień poza domem zawsze mam kilka w torebce, to moje ulubione "cukierki":)

Daktyle mają działanie przeciwzapalne, przeciwbólowe i przeciwzakrzepowe. Dzięki zawartości salicylanów działają jak naturalne aspiryna, dlatego warto jeść je zwłaszcza zimą. Kupuję je na kilogramy i bardzo polecam:) Nie muszą być ekologiczne, ale ważne, żeby nie były konserwowane siarką, takie nie są zdrowe. Na opakowaniu zawsze znajdziecie informację. Kupuję często daktyle ze Złotej palny, z strony najlepsze daktyle, albo marki ekogram. Duże opakowania opłacają się najlepiej. Macie inne sprawdzone marki? Do jedzenia często wybieram daktyle medjool, ale do syropu biorę najzwyklejsze.

Dziś mam dla Was przepis na syrop daktylowy, który robię dość często, zwłaszcza w chłodne miesiące. 



Jak zrobić syrop?
Potrzebujemy:
- 1/2 szklanki daktyli,
- szklankę wody.

Daktyle zalewamy wodą, przykrywamy i zostawiamy na noc. Rano blendujemy na gładką masę razem z wodą. Powinna być dość gęsta, ale lejąca. Gotowe, taki syrop możne stać w lodówce kilka dni, nigdy nie miałam go dłużej niż 3-4 dni, wolę robić do mniej, a częściej. 

Do czego go dodaję? Do ciast, kakao, herbaty, można słodzić nim też kawę, koktajle, poranną owsiankę, gryczankę czy jaglankę. Teraz na pewno dodam go do świątecznych pierniczków. 


Daktyle można zmiksować także w postaci gęstego kremu, to taki "miód" daktylowy
Składniki:
1/2 szklanki daktyli
1/2 szklanki wody
Namaczam daktyle na noc, a rano blenduję. Można dodać wody w zależności od potrzeby. Najlepiej taki krem wykorzystać od razu, można przechowywać do w lodówce 2-3 dni, dlatego zazwyczaj przygotowuję go niewiele. Zastosowanie jest podobne jak w przypadku syropu, zależy jaka wolicie konsystencję. Po dodaniu karobu lub kakao można uzyskać słodki, czekoladowy krem do chleba, jeśli lubicie. 



Można kupić gotowy syrop daktylowy, te z dobrym składem są zazwyczaj ekologiczne i kosztują kilkanaście złotych. Domowy kosztuje około 2-3 zł, jest banalnie prosty więc wybieram taką wersję. 
To jedna z kilku zdrowszych alternatyw cukru w mojej kuchni. A Wy co wybieracie? Lubicie daktyle? 

Pozdrawiam,
Daria
Peeling kawowy w wersji zimowej

Peeling kawowy w wersji zimowej

Cześć!

W sklepach jest wiele dobrych peelingów, ale najbardziej lubię ten kawowy. Jest skuteczny, prosty do przygotowania i bardzo tani. W podstawowej wersji robię go z olejem ze słodkich migdałów, albo z olejem kokosowym. Ty razem dodałam też trochę korzennych przypraw, żeby uzyskać piękny zapach, a także wzmocnić działanie pobudzające i rozgrzewające.
To zdecydowanie jeden z najlepszych kosmetyków ujędrniających do skóry. Zostawia skórę gładką i nawilżoną. Wykonując go regularnie można zauważyć efekty na skórze. 



Składniki:
- 6 łyżek kawy,
- 2 łyżki oleju kokosowego,
- 2 łyżki masła shea,
- 4 łyżki oleju ze słodkich migdałów,
- łyżka mielonego cynamonu,
- 2 łyżki cukru,
- łyżeczka sproszkowanego imbiru.
- łyżeczka zmielonych goździków,
- pół łyżeczki zmielonego kardamonu,
- kilka kropel olejku cynamonowego.

Mieszamy ze sobą wszystkie suche składniki, olej kokosowy i masło shea roztapiamy w kąpieli wodnej i mieszamy wszystkie składniki. Przypraw musi być dużo, żeby intensywny zapach kawy ich nie zdominował. Nie piję kawy, ale jej zapach bardzo lubię. Do peelingu używam najtańszej kawy mielonej. Składników jest sporo, ale można ominąć niektóre przyprawy i dodać więcej cynamonu czy imbiru. Jeśli wolicie rzadszą konsystencję możecie dodać więcej olejów. 
Olejek dodatkowo wzmocnił zapach. Dla mnie to idealny peeling na zimowe miesiące, uwielbiam korzenne aromaty. 




Wykonuję nim masaż ciała pod prysznicem, pięknie pachnie, bardzo świątecznie. Działa świetnie, dzięki zawartości olejów i masła shea nawilża skórę, balsamy nie są już potrzebne. Wykonuję go raz w tygodniu. 
Peeling jest intensywny i nie nadaje się dla osób z tendencją do pękających naczynek. 

Jedyny minus tego peelingu to brudna wanna, ale to mnie nie powstrzymuje. Rezultaty są warte wysiłku. Dla lepszego efektu można zostawić kawę na ciele na dłuższą chwilę, wzmocni to działanie ujędrniające. 



Dajcie znać czy lubicie peeling kawowy i co do niego dodajecie?

Pozdrawiam,
Daria
Lawendowa owsianka do mycia ciała

Lawendowa owsianka do mycia ciała

Cześć!

Dawno nie było u mnie domowych kosmetyków, teraz planuję robić ich więcej. Na początek delikatny peeling, który ostatnio robię bardzo często. Taka owsianka do mycia ciała, która dobrze odżywia i nawilża skórę. Potrzeba do niej niewiele składników, dodałam suszoną lawendę bo lubię jej zapach, jeśli nie jest to wasz faworyt można zamienić ją innym suszem kwiatowym. 
Płatki owsiane są tanie i łatwo dostępne, susz kwiatowy można kupić w sklepach zielarskich, albo w sklepach w półproduktami. 


Składniki:
- 4 łyżki płatków owsianych,
- 3 łyżeczki płatków lawendy,
- olej ze słodkich migdałów (może być też olej kokosowy nagietkowy/lub inny delikatny olej),
- olejki eteryczne- opcjonalnie.

Płatki owsiane i suszone płatki lawendy zmieniłam w blenderze, można użyć też młynka do kawy. Następnie dodałam olej ze słodkich migdałów i dokładnie wymieszałam. Można dodać też olejki eteryczne, ale nie jest to konieczne. Zdecydowałam się na kilka kropel różanego i mojego ukochanego kadzidła. 

Peeling przekładam do szklanego słoiczka, wystarcza na kilka użyć. Wolę robić mniejsze porcje częściej, żeby mieć świeże kosmetyki. Ten jest bardzo prosty, a jego zrobienie zajmuje kilka minut. 



Płatki owsiane działają delikatnie i oczyszczają i odżywiają skórę. Aminokwasy w nich zawarte zapobiegają starzeniu skóry. Taki peeling jest odpowiedni do twarzy jak i do całego ciała. Skóra jest po nim gładka i nawilżona, nie potrzeba nakładać dodatkowo balsamu. 
Jak zawsze w przypadku olejków eterycznych warto zrobić próbę uczuleniową, są to silnie skoncentrowane składniki, które mogą uczulić. 


Owsianka pięknie pachnie, dzięki lawendzie pomaga się wyciszyć i zrelaksować. Olejek lawendowy często rozpalam w kominku przed snem, a w chłodniejsze miesiące częściej sięgam po kosmetyki z jego dodatkiem.  
Lubicie zapach lawendy?

Pozdrawiam,
Daria

Najlepsza domowa granola

Najlepsza domowa granola

Cześć!

Lubię mieć pod ręką granolę, bo kiedy robi się chłodniej poza owsianką czy jaglanką to moje ulubione śniadanie. Sklepowe mają wiele niepotrzebnych składników i dużo cukru, dlatego od dawna robię swoją mieszankę. Do tego przepisu wracam najczęściej, chociaż czasem zamieniam składniki. 


Składniki: 

300g płatków owsianych
70g płatków jaglanych/zarodków pszenicy
25g nierafinowanego oleju kokosowego
45 g ksylitolu
40 g płatków kokosa/ wiórek kokosowych
30 g orzechów laskowych
30 g zieren- pestek słonecznika, dyni, ziaren sezamu

60ml letniej wody
20 g jagód goi


Przygotowanie jest bardzo prosteNa początku mieszam letnią wodę z ksylitolem, tak żeby ksylitol się rozpuścił i odstawiam na bok. Do miski wsypuję wszystkie suche składniki (poza jagodami goi) i dokładnie je mieszam. Następnie dodaję rozpuszczony olej kokosowy i przygotowaną wcześniej wodę w ksylitolem. Wszystko delikatnie mieszam, po dolaniu wody tworzą się kulki granoli, które chcę zachować. 

Granolę przekładam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i rozkładam równomiernie. Wcześniej rozgrzewam piekarnik na 150 stopni i wkładam granolę na 20 minut. Po tym czasie wyjmuję ją, delikatnie mieszam i wkładam do piekarnika na kolejne 20 minut. Granola powinna być zarumieniona. Po wyjęciu z piekarnika czekam aż ostygnie i dodaję jagody goi. Na koniec przekładam wszystko do dużego słoika. 
Taka porcja wsysacza mi na kilkanaście tygodni, najbardziej lubię granolę z orzechami lasowymi, ale może u Was sprawdzą się inne. Jest dobra, nie za słodka, wiem co jem i nie muszę obawiać się ukrytych dodatków:) 



Robicie domową granolę? Dodajecie jakieś ciekawe składniki? 

Pozdrawiam!
Last week #16

Last week #16

Cześć!

Ten tydzień spędziłam głównie w pracy, ale na szczęście już niebawem mam w planach kilka dni odpoczynku:) Upały dają w kość, kombinuję nowe szejki i lody owocowe, żeby się schłodzić. Jakoś trzeba przetrwać:) 
Czeka na mnie kilka nowych książek o żywieniu, ale tym razem polecę coś innego. "Autentyczność przyciąga" przyda się każdemu kto prowadzi swoją firmę, ale i blogerom, którzy także budują swoją markę. Książka pomoże zbudować ją na autentycznym i przyciągającym przekazie. Pomaga poznać siebie i wykorzystać swoje atuty, polecam po nią sięgnąć! To nie jest kolejny nudny poradnik, można z niej wiele wyciągnąć. 

Lody bananowe jem codziennie na śniadanie, nie ma nic lepszego na upały. Na zdjęciu są akurat z jagodami, ale robię różne kombinacje. Mam z zamrażarce kilka kilogramów pokrojonych bananów przygotowanych porcjami w woreczkach, które ciągle uzupełniam. Polecam nie tylko na śniadanie, są pyszne i zdrowe:)



Dobrze, że mogę biegać w lesie bo inaczej byłoby ciężko, mimo że często zaczynam przed 7 rano i tak grzeje. A jak Wasze bieganie latem? Dajecie radę? 

Szkoda, że wszystkich warzyw i owoców nie możemy mieć cały rok. Nie mogę zamrozić za wiele, więc korzystam na bieżąco z tych dobrodziejstw:) Na hali targowej widziałam już nawet grzyby, nie wiem gdzie one rosną przy takiej suszy. 
Zapraszam na mój instagram gdzie wrzucam codziennie jakieś zdjęcia:)




Muszę kupić białe trampki i zrobić sobie takie ananasowe:) Jak to zrobić zobaczycie na tej stronie. Dla mnie rewelacja:)


Udanego tygodnia!
Olejek z drzewa herbacianego- niezbędny w każdym domu

Olejek z drzewa herbacianego- niezbędny w każdym domu

Cześć!

Do niedawna olejek z drzewa herbacianego był moim niezbędnikiem głównie w pielęgnacji. Świetnie sprawdza się na wszelkie zmiany skórne i przyspiesza ich gojenie. Dzięki swoim właściwościom antybakteryjnym i antyseptycznym sprawdza się także w domu. Jak używam go najczęściej? Zapraszam do lektury:)




1. Do czyszczenia wszelkich powierzchni, najczęściej blatów kuchennych. W tym celu mieszam kilka kropel olejku z około 150 ml wody i gotowe. To naturalny i niedrogi sposób na sprzątanie bez użycia chemii. Takim roztworem czyszczę też deski do krojenia i drewniane sztućce.

2. Do czyszczenia szczoteczki do zębów. 2-3 krople zostawiam na szczoteczce 2 razy w miesiacu, żeby pozbyć się bakterii. 

3. Środek na insekty. Odkąd mieszkamy blisko lasu sprawdzam różne sposoby na odstraszenie licznych robaków. Kilka kropel olejku w pobliżu okna pomaga odstraszyć cześć z nich, mozna też rozpalić go w kominku.

4. Odświeżacz o prania. Cały czas używam kul piorących (klik klik), a do płukania dodaje czasem olejki eteryczne. Bardzo lubię odświeżający zapach olejku z drzewa herbacianego. 

5. Do czyszczenia dywanu. W razie potrzeby przed odkurzaniem spryskuję dywan mieszanką sody oczyszczonej i olejku w drzewa herbacianego. Zostawiam na kilka minut po czym odkurzam. Radzi sobie ze świezymi plamami. 

6. Do usuwania pleśni. Razem z octem jabłkowym sprawdza się bardzo dobrze. Wystarczy zmieszać odrobinę octu z olejkiem i wyczyścić powierzchnię. 

7. Do usuwania nieprzyjemnych zapachów. Można przetrzeć nim ręce, sprzęt sportowy, urzadzenia kuchenne. Szybko odświeża i usuwa nieprzyjemny zapach. 

Olejki eteryczne są bardzo skoncentrowane dlatego przed użyciem zawsze należy je rozcieńczyć. Wyjątkiem jest olejek lawendowy, który można nakładać bezpośrednio na skórę. Przy zachowaniu ostrożności są całkowicie bezpieczne w użyciu. Ten z drzewa herbacianego warto mieć zawsze w domu. 

Znacie jeszcze inne zastosowanie dla olejku z drzewa herbacianego?

Pozdrawiam!
Maska detoksykująca z glinką rhassoul- DIY

Maska detoksykująca z glinką rhassoul- DIY

Cześć!

Glinka Rhassoul to jedna z moich ulubionych masek, nawet rozrobiona z wodą działa dobrze na moją skórę. Często łączę ją z miodem, ale tym razem zmieszałam więcej składników. Ta maska to dobry sposób na oczyszczenie, odżywienie, rozjaśnienie i poprawę wyglądu skóry. 




Działanie glinki rhassoul:

- wchłania nadmiar łoju,
- zwęża i oczyszcza pory skóry,
- usuwa zanieczyszczenia,
- delikatnie złuszcza,
- mineralizuje,
- działa kojąco i łagodząco,
- poprawia koloryt skóry,
- wygładza.



Polecana jest dla skóry mieszanej i tłustej, z problemami (trądzik, wypryski, zaskórniki, nadmierne wydzielanie sebum, a także dla skóry zmęczonej, poszarzałej. 

Składniki:
- 1 łyżeczka glinki rhassoul,
- pół łyżeczki miodu,
-  1 łyżeczka oleju ze słodkich migdałów, ( lub innego oleju, który dobrze działa, na twoją skórę),
- 2-3 krople oleju marula lub oleju z marchwi,
- 4 krople witaminy A+E (jedna kapsułka dermogal),
- 4-5 łyżeczek wody/wody różanej/innego hydrolatu.

Wszystkie składniki mieszamy ze sobą, najlepiej drewnianą lub plastikową łyżeczką. Pamiętajcie, że w kontakcie z metalem glinki tracą swoje właściwości. Proporcje są przygotowane z myślą o skórze mieszanej, jeśli macie skórę suchą dodajcie więcej oleju. 
Wszystkie składniki nie są konieczne, jeśli ich nie masz wypróbuj glinkę w połączeniu z miodem, ewentualnie dodaj jeszcze jeden składnik.  



Nakładam maskę na skórę na 20-30 minut, jeśli czuję, że zastyga spryskuję twarz wodą termalną, albo różaną. 
Po zmyciu skóra jest odżywiona i wygląda znacznie lepiej. Dzięki zawartości oleju skóra jest nawilżona. Bardzo ją lubię. 

Gotowe maski są często drogie, glinkę można kupić za kilkanaście złotych, wystarcza na wiele zastosowań. Można nakładać ją też na włosy i całe ciało. 

Lubicie domowe maski z glinkami? Jakie są Wasze ulubione?


Pozdrawiam!

Pełna antyoksydantów maska z awokado i spiruliny- DIY

Pełna antyoksydantów maska z awokado i spiruliny- DIY

Cześć!

Dawno nie było u mnie domowych kosmetyków, brakuje mi na nie czasu, ale dziś rano miałam go trochę więcej i wykorzystałam okazję:) Taka kombinacja od dawna chodziła mi po głowie. Awokado mam zawsze pod ręką, a samą spirulinę staram się nakładać na twarz co najmniej raz w tygodniu. Oba składniki zawierają mnóstwo dobroczynnych do skóry składników. Na wiosnę każdemu przyda się coś co odżywi i doda blasku cerze. Ta maska świetnie się do tego nadaje. 



Składniki:
- 1/2 małego dojrzałego awokado,
- łyżeczka spiruliny,
- łyżeczka soku z cytryny,
- 1/2 łyżeczki octu jabłkowego,
- łyżeczka oleju z konopi lub oliwy z oliwek. 

Rozgniatamy awokado widelcem na gładką masę, dodajemy resztę składników i dokładnie mieszamy. Nakładamy na twarz na około 5-7 minut po czym zmywamy chłodną wodą. Jeśli nie wykorzystasz całej maseczki resztę możesz zjeść na kanapce:) 



Awokado świetnie nawilża skórę i pomaga ukoić podrażnienia. Dzięki niemu skóra odzyskuje zdrowy blask. Cytryna rozjaśni skórę, zadziała antybakteryjnie i odświeżająco, osoby z suchą skórą mogą ją pominąć. Spirulina to alga pełna antyoksydantów, pomaga ściągnąć pory, wygładza skórę i zapobiega starzeniu skóry. Ocet jabłkowy przywraca odpowiednie pH skóry. Olej lub oliwa nawilży skórę. Wybrałam olej z konopi, bo obecnie najlepiej działa na moją skórę. 

Bardzo lubię tą maskę jest prosta do wykonania, a składniki zazwyczaj mam w domu. Warto znaleźć czas i zbadać o swoją skórę:)

Lubicie domowe maski? Jakie robicie najczęściej?

Pozdrawiam!
Antybakteryjny żel do dłoni- DIY

Antybakteryjny żel do dłoni- DIY

Cześć!

Żel antybakteryjny lubię mieć pod ręką, jednak z sklepach znajdziemy mnóstwo kolorowych, chemicznych preparatów na bazie alkoholu. Nie znalazłam wśród nich nic dla siebie. Lubię piankę antybakteryjna z Bentley Organics- KLIK, niestety nie jest łatwo dostępna i dość droga.
Długo kombinowałam i udało mi się zrobić coś skutecznego, co dobrze odświeża ręce. Wykorzystałam właściwości antybakteryjne olejków eterycznych. Nie jest to silnie dezynfekujący żel, którego można użyć po wizycie w szpitalu, ale na co dzień dobrze się sprawdza:)



Wybrałam cztery olejki eteryczne:
Pomarańczowy- antyseptyczny, pełen antyoksydantów, dodatkowo pięknie pachnie:)
Lawendowy- antybakteryjny, antywirusowy,
Goździkowy- antybakteryjny,
Cynamonowy- antybakteryjny, antygrzybiczny.

Olejki zmieszałam z żelem aloesowym, można go znaleźć w wielu sklepach zielarskich i tych z półproduktami, np. tutaj. Nie jest drogi i ma wiele zastosowań. 


Właściwości aloesu:

  • silnie nawilża skórę,
  • chroni i odbudowuje naskórek, również jego głębsze warstwy,
  • odbudowuje  Naturalny czynnik nawilżający (NMF) oraz płaszcz lipidowy skóry,
  • działa bakteriobójczo i przeciwzapalnie,
  • likwiduje podrażnienia (skóra wysuszona i podrażniona detergentami, parzona słońcem, zniszczona środkami chemicznymi),
  • łagodzi reakcje alergiczne,
  • pobudza produkcję kolagenu,
  • lekko złuszcza na naskórek,
  • likwiduje przykry zapach potu.



Składniki:
30 ml żelu z aloesu
15 kropel olejku eterycznego z pomarańczy
10 kropel olejku eterycznego z lawendy
10 kropel olejku eterycznego z cynamonu
5 kropel olejku eterycznego z goździków
pojemnik z pompką (użyła takiej- klik)

Wszystkie składniki dokładnie mieszamy i przekładamy do czystego pojemnika z pompką. 

Żel nie wysusza rąk, jest przyjemny w użyciu i przyjemnie pachnie. Możecie użyć olejków w innych proporcjach, lub zamienić je na inne o podobnych właściwościach antybakteryjnych. Bardzo go lubię i czasem zastępuje mi krem do rąk. Można używać go też dla dzieci. Jest bezpieczny i całkowicie naturalny:) Noszę go w torebce i uzupełniam buteleczkę kiedy się skończy. Wolę mniejsze opakowanie, bo nie obciąża za bardzo i tak przepełnionej torebki:) Mam nadzieję, że przepis Wam się spodoba.

Macie sprawdzony żel antybakteryjny?

Pozdrawiam!

Copyright © 2016 Ekocentryczka , Blogger