Ziołowy zakątek

Ziołowy zakątek

Cześć!

W sierpniu wreszcie dotarła do mnie książka "Ziołowy zakątek. Kosmetyki, które zrobisz w domu"  Klaudyny Hebdy. Już kiedy pojawiły się zapowiedzi wiedziałam, że muszę ją mieć:) Mam w domu sporo książek tego typu, jednak ta jest pierwszą w języku polskim. Kiedy tylko rozpakowałam przesyłkę wiedziałam, że przepadnę w lekturze. Piękne zdjęcia i wydanie książki robią wrażenie. 




Opis książki:
"Ziołowy Zakątek. Kosmetyki, które zrobisz w domu." to unikatowy na polskim rynku przewodnik po naturalnych sposobach pielęgnacji ciała. Zawiera przegląd najpopularniejszych składników, w tym olejów, maseł i olejków eterycznych, niezbędnych do zrobienia domowych kosmetyków oraz około dziewięćdziesięciu sprawdzonych przepisów wykorzystujących pospolite zioła (m.in. nagietek, dziurawiec i nawłoć), różne produkty spożywcze (np. oleje, miód, sodę), a także najnowsze zdobycze kosmetyki (w tym naturalny kwas hialuronowy i płynny jedwab). Znajdziemy tu zarówno receptury tradycyjne, jak i nowoczesne, dla początkujących oraz zaawansowanych, przepisy na lekkie kremy do twarzy, regenerujące balsamy do ciała, luksusowe sera, pieniste i delikatne mydełka, musujące babeczki do kąpieli, perfumy w kremie, oczyszczające toniki, smakowite pomadki do ust, żel do włosów oraz wiele, wiele innych. Dzięki poradom i zdjęciom instruktażowym pokazującym proces produkcji krok po kroku nawet największy laik będzie w stanie stworzyć kosmetyki opisane w książce oraz skomponować własne."




Na wstępie autorka opisuje swoje zainteresowanie kosmetyką naturalną, ma na ten temat sporą wiedzę i od razu można wyczuć, że sprawia jej to frajdę. 
Na początku opisane są narzędzia potrzebne do wyrobu domowych kosmetyków, większość z nich na pewno każdy znajdzie w swojej kuchni. 
W dalszej części dowiadujemy się więcej na temat zastosowania różnych maseł i olejów kosmetycznych, olejków eterycznych i wywarów ziołowych. 

Książka jest podzielona na wiele rozdziałów: maceraty, maści, kremy i balsamy do ciała, sera do twarzy, masła do ciała, maseczki i glinki kosmetyczne, peelingi, olejowe oczyszczanie twarzy, toniki, włosy, depilacja, domowa perfumeria, aromatyczna kąpiel, masaż i oleje do masażu, pielęgnacja dłoni i paznokci, naturalne pomadki do ust, mydła domowej roboty oraz kosmetyki na lato. 

W każdym z nich znajdziemy kilka ciekawych propozycji na zrobienie własnych kosmetyków, które nie wymagają drogich składników. Na końcu książki znajdziemy też przydatną listę sklepów internetowych gdzie dostaniemy dobrej jakości produkty. Większość przepisów jest bardzo łatwa do zrobienia i zajmuje kilkanaście minut. Do tego przygotowane własnoręcznie kosmetyki są o wiele tańsze od drogeryjnych. Samodzielne przygotowywanie kosmetyków dla siebie i bliskich jest też bardzo przyjemne:)















W najbliższym czasie planuję wykonać kilka kosmetyków, do tej pory zrobiłam jedynie maseczki i kilka prostych toników. Byłam zadowolona z tych kosmetyków i teraz mam ochotę wypróbować te bardziej skomplikowane. 
Jak widać przepisy są pięknie zilustrowane, jakość książki jest na wysokim poziomie.

Cena to 64,90 zł, książka jest warta tych pieniędzy, ale można znaleźć ją trochę taniej, np. TUTAJ, przy zamówieniu do paczkomatu koszt przesyłki jest gratis. 






Gorąco polecam tą książkę:) A może już ją macie?

Pozdrawiam!
Sajgonki

Sajgonki

Cześć!

Często robię sajgonki, kiedy w lodówce są pustki, albo kiedy wpadam do domu bardzo głodna. Można przygotować je bardzo szybko i zawinąć to co lubimy najbardziej. Są smaczne i dobre do wzięcia na wynos. Nigdy ich nie smażę, bo i po co?




Potrzebny jest papier ryżowy i nasze nadzienie, ja użyłam:
- sałaty,
- awokado,
- świeżego ogórka,
- papryki,
- czarnych oliwek,
- marynowanego tofu.

Papier moczymy przez chwilę w letniej wodzie, kiedy zmięknie układamy na nim nadzienie dość ściśle zawijamy. Jest to bardzo proste. 







Można maczać je z sosem sojowym, jeśli lubicie. Ja najczęściej podaję sajgonki z sałatką, bardzo lubię taki obiad:) 




Lubicie sajgonki?

Pozdrawiam!
Siemię lniane czy ziarna chia?

Siemię lniane czy ziarna chia?

Cześć!

Nasiona chia stają się coraz bardziej popularne, pisałam już o nich TUTAJ. Te małe ziarenka mogą być dodatkiem do wielu potraw i deserów- klik ,klik. Są dobrym źródłem kwasów omega-3 i lignan- hormonów roślinnych, które są szczególnie ważne dla kobiet w okresie menopauzy. Chia to nasiona szałwii hiszpańskiej, pochodzą z Meksyku. Zawierają korzystny dla zdrowia błonnik, są bogatym źródłem antyoksydantów i na pewno warto ich spróbować. 


Jest jednak bardzo zbliżony rodzimy odpowiednik nasion chia- siemię lniane. Siemię zawiera o 20 % więcej kwasów omega-3 niż chia. Ma za to o połowę mniej błonnika,co nie koniecznie jest wielką wadą. Błonnik jest korzystny dla pracy jelit, ale w  nadmiarze może utrudnić przyswajanie wielu składników pokarmowych. 
Siemię lniane jest dobrym źródłem lignan, które zwalczają wolne rodniki i działają antynowotworowo. Siemię działa też antybakteryjnie i pomaga oczyszczać organizm z toksyn. Jest też dobrym przyjacielem dla skóry, włosów i paznokci. Piję je od dłuższego czasu i efekty są widoczne. Bardzo dobrze działa na organizm, ale o tym napiszę innym razem.




Czytając o tych dwóch ziarnach znalazłam wiele podobieństw, siemię wypada znacznie korzystniej jeśli chodzi o cenę. Za 500 g siemienia zapłacimy około 4-5 zł, za taką samą ilość chia od 30-50 zł. Warto spróbować jednego i drugiego. Jednak na co dzień wybieram polskie siemię, a z ziaren chia od czasu do czasu robię pyszny pudding. To co rośnie lokalnie jest dla nas lepsze:) 

Co wybieracie?



Pozdrawiam!



Balsam do ciała Milk & Honey Burt's Bees

Balsam do ciała Milk & Honey Burt's Bees

Cześć!

Jest kilka marek, które miło by było zobaczyć w naszych sklepach, jedną z nich jest niewątpliwie Burt's Bees. Kiedy mieszkałam w Anglii wypróbowałam wszystkie ich produkty i kilka szczególnie polubiłam:) Naturalny balsam do ciała Naturally Nourishing Milk & Honey, z ekstraktem z mleka i miodu jest moim dużym ulubieńcem. Miałam już kilka opakowań i zawsze do niego wracam kiedy mam okazję. 




Opis produktu:
Naturalny, lekki i nieklejący się balsam do ciała Naturally Nourishing Milk & Honey Burt's Bees® nawilża skórę przez 24 godziny, co zostało udowodnione naukowo. Bogaty w składniki pielęgnacyjne: mleko, miód, wosk pszczeli, olej z pestek winogron, olej kokosowy, olej słonecznikowy i witaminę E sprawia, że skóra staje się miękka, gładka i doskonale nawilżona.





Skład jak w przypadku wszystkich kosmetyków tej marki jest bardzo dobry. Znajdziemy z nim wiele olejów, maseł i ekstraktów roślinnych. Sprawdzi się u osób z suchą skórą. Ma bardzo kremową konsystencję, a jednocześnie szybko się wchłania. Jest gęsty i wydajny. Dobrze nawilża skórę i ma bardzo przyjemny zapach. 
Bardzo go lubię i chętnie kupię kolejne opakowanie:) Szkoda, że nie ma go u nas, bo sprowadzać się nie opłaca, czasem można go znaleźć na allegro. Uważajcie na osoby, które bardzo zawyżają ceny, powinien kosztować około 40 zł. 
Szukam teraz jakiegoś dobrego balsamu, może coś polecacie?




Jakie są Wasze ulubione balsamy do ciała?


Pozdrawiam!
Tydzień w zdjęciach

Tydzień w zdjęciach

Cześć!

Wreszcie doczekaliśmy się pięknej pogody, najchętniej cały czas byłabym na zewnątrz. Oby zostało tak jak najdłużej:) W tygodniu trafiłam na promocję chipsów jabłkowych, paczka 30 g kosztowało 1,30 zł. Są pyszne,dlatego wróciłam po kilka paczek. Niebawem zacznę domową produkcję suszonych jabłek, zawsze robię zapas na zimę.




Nie mogłam się oprzeć temu pilnikowi z owocami, zresztą akurat był mi potrzebny:)



To ostatnio mój ulubiony zestaw ćwiczeń, odpalam ją 2-3 razy w tygodniu. Do niedawna kosztowała 15 zł, więc się skusiłam i nie żałuję. Polecam, ćwiczenia dają popalić, ale są też przedstawiane w lżejszej wersji. 






W Najadaczach we Wrocławiu dają bardzo dobry hummus:) Porcja jest spora, w sam raz na dwie osoby. Do tego falafele i chlebek arabski. 






Nie mogę się zebrać do zrobienia samosy samodzielnie, można kupić dobrą za 5-6 zł, ale muszę się nauczyć jak ją robić. Tą zamówiłam w Najadaczach, była smaczna, ale najlepszą do tej pory jadłam w barze Vega, też we Wrocławiu. 
Samosa i falafele mam na liście do zrobienia, dam znać niebawem jak się udały:) Może macie sprawdzone przepisy?




Na koniec chusteczki, które znalazła moja mama. Niby nic, a cieszy:) Takich podwójnych jeszcze nie widziałam. 



Udanego tygodnia życzę:) 


Pozdrawiam!

Copyright © 2016 Ekocentryczka , Blogger