Pukka recenzja kosmetyków

Wiele razy pisałam o pysznych herbatkach tej marki, teraz przyszedł czas na ich kosmetyki. Prawie dwa miesiące temu dostałam od natural4you kosmetyki marki Pukka do przetestowania. Małe produkty już się skończyły, krem na noc jeszcze wystarczy mi na kilka użyć. Z recenzją kosmetyków do twarzy nie lubię się spieszyć, muszę dłużej poobserwować moją skórę. Teraz mogę je już zrecenzować.

Krótko o marce Pukka
Pukka w języku hindi oznacza dokonały, najwyższej jakości. Ma to odzwierciedlać filozofię firmy i produkty przez nią tworzone. Rośliny używane w produkcji kosmetyków są zawsze najwyższej jakości, uprawiane bez użycia pestycydów, w czasie produkcji nie są dodawane żadne syntetyczne konserwanty.

Pukka używa wyłącznie certyfikowanych, ekologicznych składników, całkowicie wegetariańskich, pochodzących ze zrównoważonych źródeł. Ścisła współpraca z rolnikami przy projektach mających na celu ochroną zagrożonych gatunków roślin oraz troska o dobre kontakty i uczciwe ceny dla spółdzielni rolniczych to podstawowe priorytety firmy.

Marka powstała w 2001 roku jako jako efekt połączenia fascynacji starożytną filozofią zdrowia i dobrego samopoczucia- Ajurweda ("sztuka życia mądrze"), oraz zielarstwem i ekologią.
Misją Pukki jest propagowanie świadomości, iż wszyscy jesteśmy wyjątkowi i posiadamy moc dbania o własne zdrowie w harmonii z naturą. Ayurweda mówi o przeżywaniu danego nam czasu w pełny sposób i utrzymaniu siebie w doskonałej formie.

Wszystkie produkty Pukka posiadają ekologiczny certyfikat Soil Association.


Zacznę od kremu odżywczego na noc. Jego główne składniki to olej z avokado i kadzidła. Krem jest przeznaczony do cery normalnej i suchej. Nawilża, odżywia i dodaje blasku skórze. Zawiera formułę ajurwedyjskich ziół. Nie zwiera parabenów, substancji petrochemicznych ani sztucznych zapachów. 
Zawartość certyfikowanych składników  ekologicznych stanowi 92, 9%.

Na początku mnie nie zachwycił...po pierwszym użyciu ściągnął moją skórę, było to nieprzyjemne. Na szczęście nie trwało to długo, po kilku minutach skóra była już gładka, i nawilżona. Krem ma bardzo lekką konsystencję, co bardzo mnie zaskoczyło. Spodziewałam się gęstego, bogatego kremu. Dzięki temu, że jest lekki opakowanie o pojemności 50 mi. wystarcza na długo. Używam go już prawie 2 miesiące, a wystarczy jeszcze na około 2 tygodnie. Ciężko określić mi zapach, który dla mnie jest przyjemny. Najbardziej czuję olej avokado, kadzidło ani drzewo sandałowe w ogóle nie dają o sobie znać w tej kompozycji. 
Krem dobrze się sprawdza, używam go na oczyszczoną skórę, nie nakładam na twarz nic więcej. Rano cera jest nawilżona. 

Absolutnie zakochałam się w toniku marki Pukka. Miałam do przetestowania malutkie opakowanie, ale na pewno kiedyś kupię pełnowymiarową buteleczkę. Odświeżający tonik z różą i kwiatem pomarańczy pachnie cudownie świeżo i słodko jednoczenie. Dodatkowo z składzie znajdziemy nagietek, który też jest wyczuwalny w zapachu. Bardzo przypadł mi go gustu, jedynym minusem jest cena. 
Stosowałam go z przyjemnością rano i wieczorem. Odświeża skórę, nie wysusza ani nie podrażnia. Dodatkowo atomizer pomaga oszczędzać tonik. Zwykle używam hydrolatów i jestem zadowolona, ale ten tonik urzekł mnie zapachem i pięknym opakowaniem. Pewnie niedługo pobawię się i sama spróbuję stworzyć coś podobnego:)

Ostatni jest krem na dzień z kwiatem neroli i masłem shea. To bogaty krem przeznaczony do cery suchej i normalnej. Krem dobrze nawilża, podobnie jak krem na noc ma lekką konsystencję. Niestety nie posiada filtrów UV, ale dobrze sprawdził się pod inny krem chroniący przed UV. Dobrze nawilża, skóra jest po nim mięciutka i gładka w dotyku. Plus za przyjemny zapach:)

Stosując kosmetyki Pukka warto zastosować masaż twarzy i przy okazji uciskać Ajurwedyjskie centra energetyczne:


Bardzo lubię wykonywać masaż twarzy. Wykorzystuję do tego różne oleje, czasem też kremy. 
To dobry sposób na relaks, polecam:)


14 komentarzy:

  1. Tonik z Pukki jest dostępny na allegro za 75 zł z dostawą. Wczoraj pisałam o tym notkę u siebie na blogu, bo dużo osób go chciało, ale cena powala - 98,00 zł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejny raz słyszę same superlatywy odnośnie toniku pukka. Gdyby nie cena to już dawno bym się na niego skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. tonik i ten ostatni krem na dzień z kwiatem neroli i masłem shea- bardzo mnie zainteresowaly i z checia bym je sobie zakupila .. moze kiedys na razie musze wykonczyc to co mam - to moje postanowienie na jesien:)))))) pozdrawiam swietna recenzja pa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam takie postanowienie, nic nie kupuję,używam to co mam:)

      Usuń
  4. Uwielbiam Pukkę - tą do wewnątrz i na zewnątrz ;) Tonik i peeling są cudowne, jedne z lepszych kosmetyków jakie miałam. Też niedawno o nich pisałam. Jeśli chodzi o zakupy warto poszukać za granicą. Na feelunique i pukka.uk są czesto promocje i przeceny. Wtedy zakup tak nie boli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, jestem bardzo zadowolona i na pewno to nie ostatnie kosmetyki jakie używam z Pukki:)
      Będę śledzić promocje! Dzięki!

      Usuń
  5. Jeszcze nie stosowałam, ale prezentują się bardzo zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś uda się spróbować:) Polecam.

      Usuń
  6. Ten krem z awokado i kadzidla... hmm... chyba zachoruje jak go tu nie znajde, bo tak bardzo jestem ciekawa zapachu plus skoro daje rade z nawilzaniem, a moj krem juz na ostatku... ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Kosmetyki prezentują się po królewsku ;)

    Akurat żadnej kosmetycznej propozycji Pukki jeszcze nie miałam okazji poznać, toteż niewiele konstruktywnego mogę o nich powiedzieć... ale za to od niedawna jestem szczęśliwą posiadaczką ich herbatek: Harmonise i Green Lemon :)

    Są przepyszne! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam krem na noc z frankincense i avocado i musze przyznać, że nie ma w nim żadnej rewelacji. Jestem po 40tce, ani nie wyrównuje mi kolorytu skóry, ani też nie odczułam żadnych innych pozytywnych efektow, za to pojawiły mi się przebarwienia w okolicy zbiegu brwi nad nasada nosa. Poza tym ma jedną, dla mnie zasadnicza wade, otóż ten ZAPACH!!! Jest naprawdę nieprzyjemny, mąż ze wstretem odwraca się ode mnie, bo zapach jest mieszanina surowych nieswiezych warzyw korzeniowych, cos jak polaczenie zepsutego selera i pietruszki razem wziętych. Może to tylko nasze subiektywne odczucia wechowe, ale jak dla mnie, to naładowane chemią kosmetyki z linii Ziaja są lepsze, bo nie drenuja tak kieszeni, a moja skora dobrze je toleruje. Krem na dzień tez nie zachwyca, ogólnie pukka ayurveda ma cos w skladzie co mnie odrzuca. Przez narzekania męża musialam zmienić krem nie wykorzystując do końca tego opakowania, kupiłam krem Loreala na noc, i mogę powiedzieć, że moja skora zareagowała na niego lepiej niż na pukke.

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie akurat ten krem dobrze się sprawdził. Może spróbuj olejów np. arganowego na noc, może w połączeniu z kwasem hialuronowym. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Ekocentryczka , Blogger