Szampon miętowy

Szampon miętowy

Trafiłam na dobry szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się marki Bentley Ogranic. Pachnie mięta, zawiera także olejek z drzewa herbacianego i cytryną. Pachnie przyjemnie i orzeźwiająco.  Nie zawiera slsów, ani sylikonów, które zwykle możemy znaleźć w składzie szamponów. Trafiłam na promocje i  za pojemność 250 ml. zapłaciłam 3 i pół funta.

Wszystkie kosmetyki  Bentley Organic posiadają certyfikat Soil Association- to najpopularniejszy organizacja w Anglii, założona w 1946 roku cieszy się zaufaniem i jest wiarygodna.
Firma stara się pozyskiwać jak najlepsze surowce, ich mydła posiadają również certyfikat ochrony środowiska. 


Firma Bentley Organic została założona w 2006 roku i cieszy się dużym powodzeniem, jest przyjazna skórze, środowisku i naszemu portfelowi. To dobra alternatywa dla drogich marek. 


Szampon dobrze oczyszcza włosy, w czasie mycia powstaje niewielka piana. Zapach jest przyjemny. Po jego użyciu włosy dobrze się rozczesują. Nie możemy jednak liczyć na efekt lśniących włosów. To normalne w przypadku naturalnych składników, mimo to nie chcę używać sylikonu i jedwabiu, które oblepiają włosy i w rezultacie je niszczą. Postaram się kupić odżywkę z tej serii i sprawdzę jak działa. 
Jestem z niego zadowolona i na pewno skuszę się na inne wersje zapachowe. 
Szampon i inne produkty można kupić też w Polsce. Znalazłam w kilku sklepach internetowych, tu najtaniej: http://lilinatura.pl/product/bentley_szampon.html

Może ktoś już próbował? 

Sanoflore nektar nawilżający

Sanoflore nektar nawilżający

Skusiłam się na ten krem, zadowolona z działania miodowego kremu tej marki. Szukałam czegoś na noc. Kosmetyki z Eco Cert Sanoflore testowałam wiele razy, bardzo mi odpowiadały. Piękne opakowania, zapachy, dobry skład. Niestety tym razem zakup nie był trafiony.


Możliwe, że tylko na mojej skórze się nie sprawdził, ale zapewnienia o długotrwałym nawilżeniu się nie sprawdziły.
Krem na bardzo przyjemną konsystencję, świetnie się rozprowadza na twarzy. Plus za wydajność. Odżywia skórę i nie zapycha. Zapach dość intensywny, dla mnie przyjemny.
Niestety nie mogłam znieść okropnego uczucia ściągnięcia skóry! Jakbym miała maskę. Od razu musiałam ratować się innym kosmetykiem. Studiowałam skład i nie wiem co może powodować taki dyskomfort.
Trudno na noc muszę znaleźć coś innego, a ten krem z przyjemnością zużyję do dłoni.
Szkoda, na szczęście nie był drogi, około 25 zł. Warto czekać na promocje, bo regularne ceny Sanoflore są dość wysokie. W superpharm można trafić na obniżkę, albo w internecie.
Do tego kremu już nie wrócę, na szczęście miodowy dobrze się sprawdza.
Używałyście kiedyś tego kremu? Co o nim myślicie?
Poradnik dla zielonych rodziców

Poradnik dla zielonych rodziców

Czekałam na tę książkę i po przeczytaniu śmiało mówię,że warto:) Nie jestem rodzicem, nie planuję na razie potomstwa, mimo to często zaglądam na portal ekomama i znajduję tam ciekawe informacje.
Książka jest zbiorem wywiadów z wieloma specjalistami, które przeprowadzają Reni Jusis i Magda Targosz, które podjęły wyzwanie eko rodzicielstwa.


Książka ładnie wydana, oczywiście na papierze ekologicznym, zapłaciłam za nią 35 zł.

Większość tematów dotyczy dzieci, jednak znalazłam setki porad, które wykorzystam w swoim życiu.
Do tego przepisy na zdrowe i smaczne dania. Porady dotyczące zdrowej żywności i diety roślinnej.
Nie zabrakło rozmów o kosmetykach, nie ukrywam, że rozdział " Kosmetyki? Naturalnie!" przeczytałam jako pierwszy. Był dla mnie o wiele z krótki, ale dla początkujących przybliża podstawowe informacje.
Książka warta uwagi, cieszę się, że wielu rodziców świadomie karmi i pielęgnuje swoje dzieci, a nie kupuje dosładzane napoje i serki i ślepo wierzy reklamom.
Robienie zabawek jest na pewno wielką frajdą dla malucha i bardziej angażuje dorosłych, takie pomysły można wykorzystać nie tylko dla swoich dzieci.

Książka porusza tematy życia w zgodzie z natura, jest źródłem inspiracji i wskazówką do podejmowania bardziej świadomych wyborów na co dzień. Idealna dla przyszłych rodziców i osób które poszukują nowych pomysłów.
A Wy już czytałyście?
Może polecacie inne książki w podobnym temacie?
Pasty do zębów

Pasty do zębów

Na każdym kroku trzeba być czujnym. Nie dość, że w pastach czai się SLS, to jeszcze wiele innych substancji, których trzeba unikać. Okazuje się, że fluor zawsze chwalony i polecany do codziennej ochrony zębów jest toksyczny. Dla dzieci wręcz szkodliwy, a po 20 roku życia całkowicie zbędny. W rezultacie może nas doprowadzić nawet do choroby stawów! Fluor ma zły wpływ na układ nerwowy i odpornościowy, zwłaszcza i małych dzieci, które połykają pastę. 
Fluor jest głównym składnikiem leków psychotropowych. Skutecznie zwalnia procesy umysłowe. A przecież oprócz past, fluoryzowana jest także woda. Nie ma co panikować, może lepiej zmienić pastę. Sama woda nie powinna nam zaszkodzić, ale nadmiar fluoru jest szkodliwy. Belgia już kilka lat temu jako pierwszy kraj na świecie zabroniła stosowania fluoru. 
Nie wiem czy ciągle w szkołach podstawowych dalej są akcje fluoryzowania, ja je dobrze pamiętam.

Zmieniłam pastę już dawno, ale zupełnie z innych powodów, żeby uniknąć SLS, czytając różne źródła dotarłam do takich informacji.

Warto zmienić pastę drogeryjną na bardziej naturalną, roślinną.
Tu mogę polecić markę Weleda

Ten żel bardzo mi odpowiada, uwielbiam Weledę i mam do niej zaufanie. Nie znajdziemy tu środków czynnych powierzchniowo, pieniących substancji i innych zbędnych składników. Zawiera wyciągi z roślin oraz naturalne olejki eteryczne. Prosty skład i dobre działanie. Wypróbowałam wszystkie 4 rodzaje. Nie polecam wersji niebieskiej- to pasta solna, którą wykończyłam niedawno i pewnie do niej nie wrócę. Smak był dla mnie okropny.
Pasty nie smakują jak te popularne, ale ja szybko się przekonałam i do innych nie wrócę. Wybór jest spory i na pewno każdy znajdzie coś odpowiedniego.

Lubię miętowy posmak po umyciu zębów, dlatego zdecydowałam się na pastę z Lavery.

 Bardzo ją polubiłam, teraz zauważyłam, że zawiera śladową ilość fluoru,  poza tym ma certyfikowany skład i dobrze działa. Pewnie wrócę później do Weledy chyba, że znajdę coś równie dobrego.
A Wy jakich past używacie? Może coś doradzicie?
Ecoballs

Ecoballs

Czekałam tylko kiedy skończy się mój ekologiczny płyn do prania i wreszcie mogłam kupić kule:)
Mam spokój na długi czas, przez 1000 kolejnych prań nie muszę martwić się inne środki. Są przyjazne dla środowiska i naszego portfela. Zupełnie bezosadowe, bezpieczne dla naszej pralki. Cena nie jest niska, ale zwraca się z czasem. Możemy kupić kule w dwóch wersjach- za 50 zł. dostaniemy wersję na 150 prań, za 150 zł. na 1000 użyć. Ważne jest, że nie są stosowane za zwierzętach, ani nie posiadają substancji pochodzenia zwierzęcego.

Świetna alternatywa do zwykłych detergentów.  Są bezzapachowe i nie powodują podrażnień. Usuwają brud  nie niszcząc przy tym tkanin. Nie zwierają mydła, można więc wyłączyć dodatkowe płukanie oszczędzając wodę i energię. Nie ma już potrzeby kupowanie proszków!!
Kule wyglądają tak:


Wyglądają kosmicznie:)  Jonizują wodę, wytrącając brud z tkanin. Składniki mają zatwierdzone działanie przeciwbakteryjne i antygrzybiczne.  Po wyczerpaniu wkładu nie wyrzucamy kul, dokupujemy jedynie wkład, kule zostają nam na zawsze. Tyle teorii teraz moja opinia. 

Jestem bardzo zadowolona z zakupu. Sposób użycia jest banalnie prosty. Dwie lub trzy kule umieszczam w pralce z praniem i uruchamiam ją. Nie potrzebuję dodatkowego płynu do zmiękczania tkanin. Jeśli zależy wam na ładnym zapachu to zamiast płynu polecam kilka kropli olejku eterycznego, ja tak właśnie robię. 
Jeśli chodzi o wady, to kule obijają się o bęben pralki, trochę się tłuką. Po drugie nie usuwają dużych zabrudzeń, tu z pomocą może przyjść odplamiacz dołączony do opakowania.

Do tej pory nie miałam problemów z dopraniem niczego, większe plamy można potraktować najpierw takim odplamiaczem lub sodą i potem włożyć do pralki.
Ja jestem zadowolona, polecam kule:)
Copyright © 2016 Ekocentryczka , Blogger