Tonik z kwasami PHA

Kwasy PHA to kwasy polihydroksylowe, działaniem przypominają kwasy AHA, ale działają łagodniej. Są zbudowane z większych cząsteczek, wnikają w skórę głębiej nie podrażniając jej. Nadają się do cery wrażliwej. Co najważniejsze nie uwrażliwiają skóry na promieniowanie słoneczne.
Kwasy PHA w niewidoczny sposób złuszczają skórę i pogrubiają skórę właściwą. Sprawdzają się też przy cerze dojrzałej. Pomagają spłycić pierwsze zmarszczki, pobudzają produkcję kolagenu i elastyny.
Są silnym przeciwutleniaczem, dobrze nawilżają skórę. Poprawiają stan cery naczynkowej, na mojej mieszanej też działają bardzo dobrze.
Więcej na ich temat znajdziecie między innymi tutaj.

Tonik wykonuję w stężeniu 12%, żeby uzyskać działanie złuszczające. Taki efekt osiągniemy powyżej 10%, do 5% kwasy PHA mają działanie nawilżające.

Jak wykonuję tonik?
Oczywiście trzeba pamiętać o zachowaniu sterylnych warunków, wykonywać wszystko na czystym blacie, mieć umyte dłonie, czyste i sterylne przybory których będziemy używać.
Do przygotowania toniku potrzebujemy:

Małą szklaną buteleczkę, w której przygotujemy tonik.

10 ml wody destylowanej do iniekcji, może być też hydrolat

0,8 g glukonolaktonu - to lakton kwasu glukonowego, naturalnie znajduje się w naszej skórze. Ma zbawienny wpływ na naczynka. Naturalnie występuje w miodzie, winie, sokach owocowych.

0,4 g kwasu laktobionowego - pochodzi z cukru mlecznego (laktozy)

Oba produkty kupiłam w sklepie Zrób sobie krem, ale można je dostać także w innych sklepach z półproduktami.


Opcjonalnie można też dodać 1 kroplę mleczanu sodu, ma on za zadanie regulować PH, które powinno zostać niskie około 3-4. Ostatnio nie dodawałam mleczanu, chciałam sprawdzić czy jest to konieczne. Tonik wytrzymał w lodówce i PH było w normie, sprawdzałam je papierkami ze wskaźnikami. Jeśli nie dodacie mleczanu, pewnie nic się nie stanie, dodaję go, żeby wykorzystać opakowanie.
Przy wyższym stężeniu PH może wzrastać, ale stężenie 12% jest bezpieczne. Tonik wystarcza na około tydzień codziennego stosowania.


Wodę destylowaną wlewamy do buteleczki, za pomocą wagi odmierzamy pozostałe składniki i wsypujemy je do buteleczki. Potrząsamy, żeby wszystko dokładnie wymieszać i gotowe. Tonik przechowujemy w lodówce.
Używam wody w małych 10 ml. buteleczkach, można je dostać w aptece. Jeśli macie większe pojemności wystarczy tylko odmierzyć odpowiednią ilość.


Na początku stosujcie tonik 2-3 razy w tygodniu,tylko raz dziennie żeby obserwować jak się sprawdzi na skórze. Po nałożeniu możemy mieć uczucie mrowienia, to normalne. U mnie tonik sprawdza się dobrze i kiedy go przygotuje stosuję go codziennie wieczorem, kiedy się skończy robię przerwę tydzień lub dwa i wracam do niego.
Można znaleźć też gotowe toniki z kwasami PHA, np. tu, u mnie niestety się on nie sprawdził, możliwe że za sprawą mocznika.

Lubicie produkty z kwasami, jakich najczęściej używacie?


9 komentarzy:

  1. ja w ogóle takich produktów nie używam, na razie:P ale całe życie testów przede mną :P

    OdpowiedzUsuń
  2. ja uwielbiam PHA! polecam bardzo na problemy trądzikowe :) /navy

    OdpowiedzUsuń
  3. ja używam albo kwas salicylowy albo migdałowy

    OdpowiedzUsuń
  4. podklejony przez Ciebie pierwszy link nie działa, mogłabys go naprawić? :)

    próbowałam toniku z 5% kwasu mlekowego, niestety jest dla mojej skory zdecydowanie za mocny

    OdpowiedzUsuń
  5. osobiście stosuję kwasy złuszczające, ale tylko latem i jest to kwas migdałowy. w ciągu roku stosuję kremy z kwasami [nawracający się trądzik wymaga wiecznej walki], ale mimo tych wszystkich cudowności, jestem zwolenniczką mikrodermabrazji ze wzgędu na efekty, które służą mojej cerze najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  6. mialam kiedys kwas kojowo migdalowy - swietnie sie sprawdzal
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Ekocentryczka , Blogger