Jakich błędów unikać przy segregacji śmieci?

Jakich błędów unikać przy segregacji śmieci?

 Zobaczcie najnowszą kampanię edukacyjną realizowaną przez RLG Repack, która wykorzystuje satyry rysownika Andrzeja Mleczki. 

Dlaczego segregacja jest tak ważna?

Segregacja jest  bardzo ważna. Ograniczamy ogromne rozmiary wysypisk, bo im więcej będziemy segregować, tym więcej śmieci pójdzie do recyklingu i zostanie przetworzonych. Odpady nie tylko zanieczyszczają wody gruntowe i glebę, powietrze, ale również powodują emisję dwutlenku węgla i metanu do atmosfery, przyczyniając się tym samym do zmian klimatu. Niestety, z roku na rok produkujemy coraz więcej śmieci. Produkcja tworzyw sztucznych gwałtownie wzrosła w ciągu zaledwie kilku dziesięcioleci – z 1,5 mln ton w 1950 roku do 322 mln ton w 2015 roku na całym świecie.

Satyry Andrzeja Mleczki zwracają uwagę na częste nieporozumienia wokół segregacji. Każda z 5 satyr wyjaśnia konkretną budzącą wątpliwość zasadę, ma na celu zachęcenie odbiorców do wcielenia jej w życie. 


ODPADY BIO

Odpady bio najlepiej wyrzucać do brązowego pojemnika na bio luzem. Foliowe torby wyrzucone razem z odpadami bio zanieczyszczają tą frakcję. Mam w domu pojemnik, który mieści około 3 litry odpadów, wyrzucam do niego wszystkie pestki, ogryzki, obierki i opróżniłam co 2 dni. Nie jest to uciążliwe. 





ZGNIATAJ OPAKOWANIA

Opakowania należy przed wyrzuceniem zgnieść, aby zajmowały jak najmniej miejsca w żółtym pojemniku. To prosta praktyka, którą łatwo wprowadzić, przy okazji plastikowe śmieci będą zajmowały znacznie mniej miejsca. 





KARTON PO SOKU TO NIE PAPIER

Do żółtego pojemnika wrzucamy nie tylko butelki, ale też kartony po sokach czy mleku. Nazwa karton sugeruje coś innego, ale to opakowania wielowarstwowe, które powinny trafić do żółtego pojemnika. 




Warto sprawdzić, jak jest w Waszej gminie, bo w pojedynczych gminach takie opakowania zaleca się wyrzucać do kosza na papier




CHUSTECZKI NIE DO PAPIERU


Zużyte chusteczki higieniczne i ręczniki papierowe, mimo, że są z papieru, nie nadają się do recyklingu i powinny trafić do pojemnika na odpady zmieszane. Zazwyczaj są zabrudzone lub mokre, a takiego papieru nie wyrzucamy do niebieskiego pojemnika. Dodatkowo włókna celulozowe w tych produktach są na tyle krótkie, że niemożliwy jest ich recykling. W decydującej większości gmin w Polsce kartony po tzw. płynnej żywności powinny trafić do żółtego pojemnika na tworzywa sztuczne i metal. 




SZKŁO OPAKOWANIOWE 

Szkło to jeden z najlepszych surowców wtórnych.Można je przetopić praktycznie w nieskończoność bez utraty jakości. Do kontenera na szkło wrzucamy tylko SZKŁO OPAKOWANIOWE, tak powinien być podpisany zielony pojemnik. Szkło opakowaniowe to przede wszystkim słoiki i butelki. 

Mogą do niego trafić także szklane opakowania po kosmetykach. W zielonym koszu nie powinno znaleźć się nic innego. Nie wrzucamy tam stłuczonego talerza czy szklanki. To problem dla sortowni, która musi oddzielić takie stłuczki. 



Każdy z nas może poprzez codzienną prostą czynność, jaką jest segregacja odpadów ratować świat przed zanieczyszczeniem odpadami. Wystarczy dobra wola, a segregacja odpadów jest prosta :)


Jak podoba Wam się kampania?

Więcej informacji znajdziecie pod linkiem:

https://elektro3000.pl/5frakcji/am/po/blog




Co zrobić, żeby owsianka syciła na dłużej?

Co zrobić, żeby owsianka syciła na dłużej?

Co zrobić, żeby owsianka syciła na dłużej? 

Wiele osób o to pyta. często owsianka kojarzy się w zupą mleczną, czymś mało smacznym. Nie mieści mi się to w głowie, bo dla mnie to super śniadanie. Owsiankę można robić na słodko, wytrawnie, ale najważniejsze żeby jeść ją z przyjemnością. Trzeba ją lubić, a jeśli nie pasuje ci jej smak, odpuść sobie. Nic na siłę, jedząc mało satysfakcjonujące posiłki, nie jemy za wiele, potem nasze myśli krążą wokół jedzenia. Jedzenie jej nie jest wyznacznikiem zdrowego stylu życia. Jest wiele innych zdrowych posiłków, które możesz jeść:) 


Jeśli ją lubisz, ale nie syci cię na długo, możesz przyjrzeć się swojej owsiance i wprowadzić małe zmiany. 

1. Wybierz płatki górskie, im są mniej rozdrobnione, tym jest dłużej trawione i sycą na dłużej.

2. Zdrowe tłuszcze- tahini, masło orzechowe, masło migdałowe, orzechy włoskie, albo miks ulubionych. 

3. Źródło białka- przygotuj owsiankę z mlekiem sojowym, możesz też dodać kilka łyżek jogurtu sojowego lub porcje odżywki białkowej.

4. Dodaj świeże lub mrożone owoce, unikaj suszonych w większych ilościach. Suszone owoce nie są złe, ale zawierają bardzo dużo cukru, lepiej jeść je z umiarem. Lepsze będą świeże owoce. 

5.Ilość! Mała porcja 2 łyżki i pół jabłka nie jest odpowiednią porcją, a często spotykam takie przepisy. Po takiej porcji po godzinie będziecie musieli coś zjeść. 



Co nam smakuje, a co nie, do bardzo indywidualne odczucie. Podobnie jak odczucie nasycenia. Owsianka to zdrowy posiłek, do tego pyszne  i odżywcze śniadanie. Jeśli szukasz pomysłu na owsiankę, polecam spróbować ekspresowego przepisu z dodatkiem chia. Albo bardziej deserowej opcji z orzechami laskowymi.

Lubicie  owsiankę? 


Ciasto filo z grzybami i tofu

Ciasto filo z grzybami i tofu

Ciasto filo z grzybami i tofu, chociaż możesz wymienić farsz na inny. To dobra odmiana od pierogów czy zapiekanek, robi się bardzo szybko. Ciasto filo jest mniej tłuste od francuskiego i bardzo cienkie, arkusze przypominają kartki papieru. Nadaje się do przygotowywania deserów i dań wytrawnych, Najbardziej znane jest w baklawie.

Dzisiaj mam dla Was propozycje na ciasto filo z wytrawnym farszem, który robi się szybko. Po upieczeniu wygląda jak wykwintne danie, sprawdzić się na na co dzień i na bardziej uroczysty obiad. Ciasto filo znajdziesz w marketach.



Składniki: (4-5 porcji)

400 g pieczarek

kostka tofu naturalnego (180 g)

1 cebula

2 ząbki czosnku

2 duże garści szpinaku

duża garść orzechów włoskich

2-3 łyżki sosu sojowego 

sól, pieprz do smaku 

rozmaryn/tymianek

4 arkusze ciasta filo

łyżeczka sezamu

kilka łyżek oliwy


Przygotowanie:

Na patelni rozgrzej oliwę i podsmaż cebulę, kiedy się zeszkli dodaj czosnek i pokrojone pieczarki. Pieczarki duś na małym ogniu przez około 10-15 minut, do momentu kiedy woda odparuje z patelni, dodaj 2-3 łyżki sosu sojowego. Następnie pokrusz tofu i wymieszaj całość. Na koniec dodaj szpinak i wymieszaj. Zostaw na ogniu do momentu kiedy zmniejszy objętość. Odstaw farsz do ostygnięcia. Dodaj pokrojone drobno orzechy i dopraw do smaku. 

Rozłóż na blacie ciasto filo, jeśli chcesz możesz użyć podwójnej warstwy. Ciasto jest cienkie, może się porwać przy zwijaniu. Rozłożyłam farsz na dwie części. Połowę rozłożyłam na podwójnym arkuszu ciasta i zwinęłam. To samo zrobiłam z drugą częścią. Ciasto zwinęłam w rulon. 

Piekłam około 30 minut w temperaturze 190 stopni. 


Nagrałam krótki filmik, na którym możesz zobaczyć jak przygotować przepis krok po kroku, znajdziesz go TUTAJ.



Znacie ciasto filo? 

Smacznego! 

Podstawowy zestaw, który warto suplementować na diecie roślinnej

Podstawowy zestaw, który warto suplementować na diecie roślinnej

Czy jest coś takiego jak podstawowy zestaw, który warto suplementować na diecie roślinnej? Często dostaję o to pytania. Poza witaminą B12 ciężko wskazać coś dla każdego, ale biorąc pod uwagę nasze położenie geograficzne i nawyki żywieniowe można też wskazać inne składniki.

Niezwykle ważna dla organizmu jest dieta, bazująca na nie przetworzonych produktach, która obfituje w zdrowe tłuszcze (w szczególności wielonienasycone kwasy tłuszczowe - omega-3), umiarkowane ilości mięsa, złożone węglowodany, warzywa, owoce (szczególnie te bogate w polifenole i inne antyoksydanty). Niestety jedząc zdrowo nie zawsze jesteśmy w stanie zapewnić sobie wszystkie składniki w odpowiedniej ilości. W szczególności B12 (metylokobalamina albo cyjanokobalamina) - niezbędna do syntezy neurotransmiterów, jest zalecana nie tylko dla wegan i wegetarian, ale też dla osób palących i po 50 r. ż.



Witamina B12- osoby na diecie roślinnej szczególnie powinny zwracać na nią uwagę, suplementacja jest konieczna. Witamina jest potrzebna do pracy układu nerwowego i procesu krwiotworzenia. B kompleks wpływa na sprawnie działający układ nerwowy i prawidłowe przemiany metaboliczne. Niedobór lub niski poziom tej witaminy w organizmie prowadzi do anemii megaloblastycznej. Źródłem witaminy B12 są jedynie produkty pochodzenia zwierzęcego- głównie mięso, nabiał i jajka. Dlatego osoby będące na dietach roślinnych, a nawet ograniczające spożycie produktów odzwierzęcych powinny włączyć suplementację.


Spożywanie produktów wzbogacanych w witaminę B12 nie jest wystarczające, znajdują się w nich zbyt małe dawki tej witaminy. Weganie, jak i wegetarianie, którzy nie suplementują mają niedobory tej witaminy. Zapotrzebowanie na B12 zależy od wieku i wynosi od 0,4 mcg w przypadku niemowląt do 2,8 mcg w przypadku kobiet karmiących.



Witamina D- mówi się o niej szczególnie zimą, ale całoroczna suplementacja nadal się rekomendowana i bezpieczna. W okresie od października do marca to must have, bo niewiele u nas słońca. To witamina, która ma szerokie spektrum działania praktycznie na każdy układ naszego ciała. Między innymi na funkcje układu odpornościowego, nerwowego,  sercowo‑naczyniowego, a także korzystny wpływ na zdrowie hormonalne.


W diecie wegańskiej jest niewiele naturalnych źródeł witaminy D. To głównie produkty fortyfikowane i grzyby. Suplementacja w miesiącach, kiedy nie wystawiamy się na działanie słońca jest konieczna.  Najlepiej zbadać jej poziom w labolatorium, a dokładniej 25(OH)D i poprosić lekarza o ustalenie odpowiedniej dawki suplementacji.



Kwasy omega-3 - suplementacja kwasów EPA/DHA to wsparcie dla układu krążenia, mózgu, a także redukcja stanów zapalnych towarzyszących powszechnym dziś chorobom przewlekłym. Dla wegan źródłem DHA/EPA może być olej z alg. Kwasy omega-3 znajdują się zarówno w produktach pochodzenia zwierzęcego, jak i roślinnego. Najważniejsze z nich – kwas dokozaheksaenowy (DHA) i eikozapentaenowy (EPA) znajdują się w tłustych rybach morskich. Nie mamy w zwyczaju jeść często tłustych ryb morskich, dlatego ten niedobór jest dość powszechny. Praktycznie jedynym źródłem tłuszczów omega-3 w diecie roślinnej jest kwas alfa-linolenowy (ALA), znajdujący się m.in. w produktach takich jak olej lniany i rydzowy, nasiona siemienia, konopi i chia. Kwasy tłuszczowe omega-3 są bardzo wrażliwe na temperaturę i światło, trzeba postępować z nimi w odpowiedni sposób, przechowywać w odpowiedniej temperaturze i np. mielić siemię  lniane tuż przed spożyciem.


Wyniki dostępnych badań wskazują na dużą poprawę wysycenia organizmu kwasami omega-3 (DHA i EPA) u wegan suplementujących je nawet w niskiej dawce (około 200 mg na dzień). 

Suplementy DHA roślinne zrobione są z alg morskich Schizochytrium sp., Crypthecodinium Cohnii lub Ulkenia sp. Algi te zawierają w swoim składzie nawet 40% kwasu DHA, są uprawiane w środowisku czystym i wolnym od zanieczyszczeń. Są bezpieczne zarówno dla nas, jak i dla planety.

Warto suplementować minimum 200 mg DHA na dzień, a nawet wyższe dawki (400 – 600 mg).




Produkty bogate w witaminy z grupy B, D czy kwasy omega włączam do diety, dbam o to żeby jeść zdrowo i różnorodnie, jednak suplementacja jest w niektórych wypadkach konieczna. A przed kupieniem wielu suplementów, warto zrobić badania i sprawdzić czego potrzebujemy. 


Wybrałam suplementy Helath Labs, które dobieram pod kątem moich potrzeb i badań, które robię regularnie. Stosuję je już od dłuższego czasu i widzę poprawę wyników. Jeśli potrzebujecie suplementacji dla siebie z kodem Eko10 otrzymacie -10% na WSZYSTKO przy zakupach w Health Labs ( kod afiliacyjny). 






Bibliografia:

R. Pawlak, S. J. Parrott, S. Raj, D. Cullum-Dugan, and D. Lucus, “How prevalent is vitamin B12 deficiency among vegetarians?,” Nutr. Rev., vol. 71, no. 2, pp. 110–117, 2013


E. Madry, A. Lisowska, P. Grebowiec, and J. Walkowiak, “The impact of vegan diet on B-12 status in healthy omnivores: Five-year prospective study,” Acta Sci. Pol. Technol. Aliment., vol. 11, no. 2, pp. 209–212, 2012.


Vitamin D Supplementation Guidelines for General Population and Groups at Risk of Vitamin D Deficiency in Poland—Recommendations of the Polish Society of Pediatric Endocrinology and Diabetes and the Expert Panel With Participation of National Specialist Consultants and Representatives of Scientific Societies—2018 Update.  Endocrinol.9:246
Prezentownik 2022

Prezentownik 2022

Prezentownik po raz kolejny, ale w tym roku krótszy, bo ciągle poleciłabym Wam marki z wcześniejszych lat, które możecie przeglądnąć tutaj- Prezentownik 2020 i Prezentownik 2021. W tym roku jest mniej, bo i ja czuję że lepiej korzystać z tego co się już ma. Jeśli kupuję w pierwszej kolejności szukam z drugiej ręki i u polskich marek. Najchętniej z upcyclingu. 

W tym zestawieniu znalazły się rzeczy, które mam albo kupiłam dla kogoś w prezencie. Są to sprawdzane i rzeczy i może Wam też się coś przyda. 



Pierwsza kategoria- upcycling. Świetna idea robienia rzeczy z materiałów pozornie zbędnych. Polskie marki z tym temacie są mocne i wato je poznać. Kilka ulubionych mogę polecić. 

1. Torba zrobiona ze starych żagli marki seashopper jest bardzo trwała i ładna. Służy mi już drugi ro, szczególnie latem się z nią nie rozstaję. Torba powstała z żagli, które wiele przeżyły na morzach. 

2. Ciepła czapa i nerka to tylko wycinek rzeczy, które znajdziecie na stronie Gosi Maruna Upcycled Fashion. Tworzy akcesoria i ubrania w duchu zero waste. Każda rzecz jest unikalna i ciekawa. Czapy zrobione ze starych swetrów, są wyjątkowe, proces powstanie wymaga więcej czasu. Trzeba wyszukać swetra, rozpruć go, przygotować wełnę. Doceniam trud jaki Gosie wkłada w tą pracę. Mam swoją czapę i zapewniam, że dobrze grzeje! 

3. Plecaki, etui na laptopa i inne akcesoria maki Pak.in są warte uwagi. Bardzo trwałe i wodoodporne. Rzeczy na długie lata. 

4. Naturalne świece robi mała manufaktura Droga Wolna, na ich stronie znajdą też coś dla siebie miłośnicy górskich wędrówek. Świece są tworzone ręcznie od początku do końca, w duchu ‘less waste’ – ze zużytych butelek, z odpadów drewna dębowego. 

5. Marka Shof szyje swoje torebki z odpadów zakładu szyjącego tapicerki samochodowe. Słynne cyckonerki i portfele są piękne!




Kategoria szczególnie mi bliska, mogłabym dokładać tu rzeczy w nieskończoność. Każdą z z nich mam i uwielbiam:) 

1. Nowość od Czarszka- kostka myjąca na ciała i twarzy. Dołączy do stale kupowanego balsamu oczyszczającego w kolorze zielonym. 

2. Dezodorant od 4szpaków, dobry prezent (także dla siebie) i przy okazji cegiełka dla fundacji Rak&Roll. Szpaki mają też ciekawe zestawy prezentowe na swojej stronie. 

3. Kostki myjące, szampony, a ostanio też balsamy do ciała herbshydro. Można je kupić w ładnych puszkach, idealnych na prezent. 

4. Butelka termiczna marki Root7 służy mi już o roku, bardzo ją lubię. Dobrze trzyma temperaturę i jest ładna. Do wyboru sporo wzorów. 

5. Wielorazowy patyczek do uszu LastObject , może być dobrym prezentem dla siebie, albo dla kogoś bliskiego. Jeśli wiecie, że ktoś stara się produkować mniej śmieci, na pewno się ucieszy, z takiego drobiazgu. 

6. Nie mam kosmetyku w ładniejszym opakowaniu! Olejanka Bieszczady jest ze mną już długo, sprawdza się na przesuszoną i podrażnioną skórę, latem łagodzi ukąszenia owadów. Lubię wiele kosmetyków do Tyma Herbs, ta receptura jest w czołówce. 

7. Zestaw woreczków na zakupy, przyda się każdemu kto jeszcze takiego nie ma. 

8. Moje ukochane sylikonowe torebki! Są idealne do przechowywania żywności i zamrażania. najstarsze mam już 3 lata, są niezniszczalne. Myję ze w zmywarce, często zamrażam w nich sosy czy zupy. Bardzo polecam. 




Herbata to totalnie moja bajka. Piję jej sporo, najchętniej klasyczne zielone, marchę i ziołowe mieszkanki. Moje ulubione zebrałam tutaj:

1. Moja ulubiona to Pitta, ale lubię też inna mieszkanki małej marki Ayursofia. 

2. Najlepsza Matcha, którą polecam od lat. Kupuję regularnie i zawsze z tego miejsca. 

3. Napary od Sary ładnie wyglądają i dobrze smakują. 

4. Jedna z ulubionych zielonych herbat Shincha Yamecha.

5. Herbata idzie w parze z ładnym kubikiem, dziewczyny z Flook Studio tworzą piękną ceramikę.  

6. Japońska ceramika z Galerii Nagomi. 

7. Marka Teasome odkryta w tym roku, stworzona z sercem. Pyszne herbaty, mam kilka ulubionych, między innymi zielona z jaśminem i ta z planszy. 




Wspieram Otwarte Klatki niewielkim stałym przelewem każdego miesiąca, ale można też zaglądnąć do ich sklepu i kupić plakat czy coś do ubrania. Pieniądze wspierają nieocenione działania Otwartych Klatek dla dobra zwierząt. 


Dla przypomnienia jeszcze ostatnia informacja. Papier do pakowania nie jest konieczny, na pewno znajdziesz coś w domu:) 



Jak Wam się podoba preznetownik? U nas prezenty są zawsze małe, symboliczne. Dla mnie herbata czy dobra książka wystarczy. Sama robię sobie prezenty, kiedy czegoś potrzebuję. Z każdym rokiem widzę u siebie mniejszą chęć przeglądania stron, szukania rzeczy do prezentownika. Nie chcę nakręcać na kupowanie. Tutaj wybrałam to co mam, albo kupiłam dla kogoś. Nie wiele, tylko dobre marki, które mają też na uwadze dobro planety. 


Spokojnych Świąt! 

Chleb z samych ziaren

Chleb z samych ziaren

Dobry i bardzo sycący chleb z samych ziaren, bez mąki, który zawsze się udaje. Piekę go regularnie, najczęściej dodatkowo z jakimś warzywnym pasztetem do kanapek:) Takie chleby można znaleźć w piekarniach, są ciężkie i przez to drogie. Użyłam migdałów, ale możesz wykorzystać inne orzechy- włoskie, laskowe, w zależności od tego jakie masz w domu.





Suche składniki:

2 szklanki (220 g) płatków owsianych 

¾ szklanki (130 g)  nasion słonecznika 

¾ szklanki (90 g) migdałów

¾ szklanki (120 g) siemienia lnianego 

½ szklanki (60 g) nasion dyni

⅓ szklanki (20 g) babki jajowatej 

3 łyżki (25 g) nasion chia

2 płaskie łyżeczki (12 g) soli 


Mokre składniki:

2 i ½ szklanki wody (600 ml) 

¼ szklanki (50 g) oliwy 

2 łyżki (40 g) syropu klonowego (można pominąć)


Przygotowanie:

Do dużej miski wsyp suche składniki i dokładnie je wymieszaj. Następnie dodaj mokre składniki, wymieszaj bardzo dokładnie,  masa będzie zbita. Babka jajowata, siemię i nasiona chia, będę szybko absorbować wodę. 

Przełóż masę do foremki, dociskając żeby była zbita. Moja foremka jest wielkości 25 x 10 cm. Zostaw ją na kilka godzin (3-4)  w lodówce. To bardzo ważne, żeby nie piec chleba od razu, inaczej będzie się rozpadał. 


Wyjmij chleb z lodówki około 1-2 godziny przed pieczeniem, żeby nabrał temperatury pokojowej. Piecz przez godzinę w temperaturze 190 stopni. Po wyłączeniu piekarnika, delikatnie wyjmij go z foremki i odłóż na kratkę do całkowitego ostygnięcia. 


Chleb najlepiej smakuje kolejnego dnia. Najczęściej robię go rano, albo w ciągu dnia, zostawiam w lodówce i piekę wieczorem. Rano mam gotowy chleb na śniadanie. Kiedy całkowicie przestygnie, nie będzie się kruszył przy krojeniu. Zachowuje świeżość do około 5 dni. Nie zatrzymuje go dłużej. 





Chleb przechowuję w szczelnie zamkniętym pojemniku, w lodówce. Można go też zamrozić, przed zamrożeniem najlepiej go pokroić. 


Migdały można wymienić na orzechy włoskie czy laskowe, z zależności od tego co masz w domu. Jeśli masz większą foremkę, chleb wyjdzie niższy, ale równie smaczny:)   


Dajcie znać kiedy go wypróbujecie! 



Sałatka z jarmużu

Sałatka z jarmużu

Jeden z moich ulubionych sposobów na jarmuż. Sałatka z jabłkiem, orzechami włoskimi i pietruszką. To dobry sposób na przemycenie większej ilości warzyw, może być przekąską, ale też dodatkiem do posiłku. Latem surowa zielenina dobrze sprawdza się w koktajlach, teraz częściej jem ją w sałatkach. Możesz wymienić pietruszkę na marchewkę, albo seler naciowy, skomponuj swoje ulubione warzywa:) 





Składniki:
bukiet jarmużu (około 4 szklanki pokrojonych liści)
2 średnie jabłka
średni korzeń pietruszki
1/2 szklanki orzechów włoskich 
garść szczypiorku
1 łyżka oliwy

Dressing:
2 łyżki musztardy
1 łyżka tahini
5-6 łyżek wody
1 łyżka soku z cytryny
sól, pieprz do smaku 
opcjonalnie- łyżka syropu klonowego 




Przygotowanie:

Jarmuż myjemy i osuszamy, pozbywamy się grubych łodyg. Liście kroimy drobno, przekładamy je do miski, dodajemy łyżkę oliwy i ugniatamy jarmuż. Powinien trochę zmięknąć i puścić sok. Odstawiamy do na bok i kroimy pietruszkę, jabłka, orzechy- jeśli chcesz możesz je uprażyć na patelni. Przekładamy wszystko do większej miski. 
Mieszamy wszystkie składniki na sos i polewamy nim sałatkę. 


Smacznego! 


Douglas- kilka moich kosmetycznych wyborów

Douglas- kilka moich kosmetycznych wyborów

W ciągu ostatnich kilku lat pojawiło się na rynku sporo ciekawych marek kosmetycznych. W tym wiele polskich. Szczególnie cieszy mnie duży wybór kolorowych kosmetyków z dobrym składem, mimo ze nie kupuję ich wiele, chcę mieć wybór. Opisałam kilka produktów, po które wracam regularnie i mogę polecić, do których wracam regularnie. Jest trochę kolorowych produktów, a później ulubiona pielęgnacja, którą mam przetestowaną znacznie lepiej. 

Jako pierwsze chciałam polecić balsamy do ust Hurraw, które często zamawiałam ze Stanów, albo prosiłam kogoś do przywiezienie. Cieszy mnie, że teraz są też u nas. Mają naturalny skład, sporo smaków do wyboru, są ładne. Balsam do ust mam zawsze ze sobą i lubię je często wymieniać, żeby się nie nudziły. Ten jest w gronie faworytów.

Honest Beauty to marka kosmetyczna Jessicy Alby, szczególnie kolorówka zwraca uwagę. Jeśli chodzi o pielęgnację, wybieram głównie polskie marki, których jest coraz więcej. Z Honest Beauty przetestowałam kilka produktów, co sprawdziło się najlepiej? 

Kolorowe pomadki do ust, które są jak balsamy pielęgnacyjne. Kolor można stopniować, im więcej pociągnięć, tym usta nabierają intensywniejszej barwy. Miałam  trzy odcienie, pomadki używam praktycznie każdego dnia. W składzie mamy wiele odżywczych składników takich jak olej z awokado, jagoda acai, granat, które odżywiają usta. Kolor nie jest super trwały, ale utrzymuje się kilka godzin. Dla mnie najważniejsze są naturalne pigmenty, pomadkę zjadamy w ciągu dnia, dobrze kiedy ma jak najprostszy skład. 



Drugim ulubionym produktem jest róż do policzków Creme Cheek Blush, Honest Beauty  w kolorze Rose Pink. Kremowy róż nakładam palcami, dobrze się rozprowadza i wygląda bardzo naturalnie. Można też używać go jako pomadki. Utrzymuje się na twarzy cały dzień, intensywność można stopniować. Jest bardzo wydajny. Kolor w opakowaniu wydaje się ciemniejszy niż jest w rzeczywistości. 


Do kilku lat kiedy potrzebuję podkładu, wybieram kosmetyki mineralne. Bardzo lubię ten podkład Annabelle Minerals, miałam już kilka opakowań. Daje naturalny efekt, skóra wygląda po nim świeżo. Można nałożyć jedną lub więcej warstw. Sprawdza się u mnie bardzo dobrze. Cenię kosmetyki mineralne, za dodatkowy efekt pielęgnacyjny skóry. Wybieram produkty matujące, która najlepiej się u mnie sprawdzają. Trzymam się odcienia Golden Fair. Wiele moich koleżanek przerzuciło się na kolorowe kosmetyki mineralne i są zadowolona. Podkłady Annabelle mają w składzie tylko cztery składniki: mika, tlenek cynku, dwutlenek tytanu i koloryzujące tlenki żelaza oraz ultramaryny. Tyle wystarczy, żeby zapewnić krycie i naturalny wygląd. Tlenek cynku to składnik, działa antybakteryjnie i świetnie sprawdza się na mojej przetłuszczającej się skórze. Polecam sprawdzić go na swojej skórze. 



Przechodząc do pielęgnacji, mogę polecić polską markę D'Alchemy, której krem nawilżający jest jednym z lepszych jakich używałam. To dobry kosmetyk, szczególnie na zimniejsze miesiące. Mocno poprawia nawilżenie skóry, dzięki zawartości wielu ekstraktów owocowych, pachnie pięknie. Ma treściwą konsystencję i lepiej stosować do w niewielkich ilościach. Miałam też krem do rąk i balsam do ciała, a teraz chciałabym poznać kilka innych kosmetyków do pielęgnacji twarzy. To taka marka premium wśród polskich kosmetyków, podobają mi się opakowania i filozofia marki. Zamówiłam krem ponownie, będzie jak ciepła kołderka dla skóry w chłodniejsze dni. 


Na koniec moje ukochana polska marka Iossi, której większość kosmetyków miałam i chętnie do nich wracam. Jednym z produktów które mam zawsze w łazience jest cytrusowa esencja Iossi z kwasami AHA. Stosowana regularnie poprawia wygląd skóry i nawilżenie skóry. Przyjemnie pachnie i jest niezbędna w mojej pielęgnacji. Naffi to najlepszy kremIossi nawilżający dla skóry przetłuszczającej. Dobrze ją balansuje i utrzymuje nawilżenie. Od kilku lat wracam do niego i zawsze jestem zadowolona. Pasta oczyszczająca z węglem Iossi to mocny kosmetyk, działa skutecznie. Lubię zostawić do na twarzy na 2-3 minuty, dla lepszego efektu. Nie stosuje jej często, może dwa razy w miesiącu, daje przyjemny efekt chłodzenia i odświeżenia skóry. Bardzo to lubię. W łazience mam też maski do twarzy Iossi na bazie glinek, w różnymi dodatkami. Stosuję je w zależności od potrzeb skóry. O kosmetykach Iossi mogłabym jeszcze długo pisać, ale te produkty zdecydowanie są u mnie w czołówce i polecałabym zacząć od nich. 

https://iossi.eu
https://iossi.eu

Dobrze widzieć taki wybór w drogeriach Douglas, znajdziecie tak też wiele innych dobrych naturalnych produktów. Macie jeszcze coś do polecenia? 



Główny Szlak Beskidzki- noclegi i koszt wyprawy

Główny Szlak Beskidzki- noclegi i koszt wyprawy

Główny Szlak Beskidzki to ponad 500 kilometrów przygód i pięknych widoków. Dla mnie było to 20 dni na szklaku. Można to zrobić szybciej i wolniej, to było optymalne, żeby przejść GSB i cieszyć się każdym dniem na szlaku, bez większego zmęczenia i przeciążenia. 





To najdłuższy wyznaczony w Polsce szlak górski, każdego roku przyciąga coraz więcej osób. Ma blisko sto lat  i jak nazwa wskazuje prowadzi głównymi pasmami polskich Beskidów. Omija Beskid Mały, Makowski i Wyspowy, które można przejść wybierając krótszy Mały Szlak Beskidzki, mam go w planie:) Dla mnie początkiem trasy był Ustroń w Beskidzie Śląski, końcem bieszczadzkie Wołosate, ale można obrać też odwrotny kierunek. Najwyższymi szczytami na trasie są Babia Góra, Radziejowa, Turbacz i Tarnica, ale po drodze jest jeszcze wiele innych szczytów. 

Pierwszy raz o czerwonym szlaku usłyszałam kilkanaście lat temu, kiedy jeżdżąc w Bieszczady spotkałam pana, który kończył tam wędrówkę. Kiedyś wydawało mi się, że nie dam rady wytrzymać na szlaku z ciężkim plecakiem, ale nie okazało się to aż takie trudne. W styczniu tego roku postanowiłam, że spróbuję. Przyjaciółka zdecydowała się iść ze mną, co znacznie ułatwiło sprawę. Przyjemniej jest planować i wyruszyć na trasę razem. Wpisałyśmy w kalendarz 13 sierpnia jako start i 4 września jako koniec. Tyle dałyśmy sobie czasu, ale nie miałyśmy konkretnego planu. Kupiłam przewodnik, sprawdziłam kilka blogów z planem wyprawy, ale zarezerwowałam tylko pierwszy nocleg. Ciężko przewidzieć gdzie się dotrze, jaka będzie pogoda. Ta mocno nam weryfikowała plany, pierwsze 11 dni cały czas było burzowo, ale udało się większość dni przejść suchą stopą. Często wychodziłyśmy o świcie, żeby zdążyć dotrzeć do celu przed burzą. 

Miesiące wakacyjne były moim pierwszym pomysłem, chciałam zapakować się w jak najlżejszy plecak i uniknąć niskich temperatur, żeby nie zabierać wielu ciepłych ubrań. Plan się udał.

GSB- jak się przygotować? 

Nie wiem czy wstając z kanapy uda się przejść cały szlak, a nawet jeśli, może się to skończyć przemęczeniem czy kontuzją. Biegam regularnie, średnio pokonuję około 40 km tygodniowo, dlatego nie przerażały mnie codzienne dystanse, a bardziej plecak, który trzeba nosić. Dlatego kilka miesięcy wcześniej zaczęłam chodzić po górach z plecakiem. Od marca zaplanowałam comiesięczny weekendowy wypad w góry, na który zabierałam cięższy plecak około 6-7 kg. Z takim obciążeniem weszłam między innymi na Trzy Korony, Ciemniak, Kasprowy Wierch, Rysy. To uspokoiło moje obawy, wiedziałam że dam radę. 



Suma podejść na całym szlaku to około 22 kilometry, zdarzają się bardzo strome wejścia i zejścia, ale nie wymagają technicznych umiejętności. Łańcuch pojawił się w jednym momencie. Każdy kto ma obawy czy przejdzie, może się uspokoić. Dla osób, które chodzą po górach, nie będzie to ponad siły. Wędrowanie jest dla nas naturalne, warto zadbać o to, żeby nie dźwigać na plecach zbędnych rzeczy. Im mniejszy ciężar, tym lepiej dla stawów i samopoczucia na trasie. 

Byłam zdziwiona tym, że na trasie nic mnie nie bolało, nie miałam zakwasów, nie byłam też mocno przemęczona. Szłyśmy dość szybko, często na miejscu byłyśmy około 14-15, był czas na odpoczynek, regenerację i długi sen. Na szlaku rytm dnia się zmienia, wczesne pobudki około 5 sprawiały, że koło 20 czasem kładłam się spać. Wychodząc rano, najczęściej koło południa większość trasy była za nami:) W schroniskach jest normą, że światło w pokoju gasi się po 20, wiele osób wstaje o świcie i wychodzi w trasę. Dzięki temu widziałam wiele pięknych wschodów słońca, szczególnie kiedy spałyśmy w schroniskach na szczycie. 


GSB to przygoda dla każdego zdrowego i wędrującego człowieka:) 

Kilka wskazówek, które mogą się Wam przydać na trasie, moje polecenia miejsc na trasie i noclegów. Wolę mniejsze, przytulne schroniska, ale czasem nie ma wyjścia i trzeba zatrzymać się tam gdzie wypada odpowiedni moment na trasie. Miałam szczęście do noclegów i raczej wróciłabym w każde miejsce, w niektórych bez większego zachwytu. Jest też kilka takich, do których będę chciała wracać co jakiś czas na weekend. 

Noclegi 

Na początku trasy większość noclegów było w pokojach wieloosobowych, później częściej zdarzały się dwójki. Podam Wam ceny i kilka słów o miejscach, bo może to być pomocne. Podaję ceny od osoby, które obowiązywały w 2022 roku. 

1. Stożek, Schronisko PTTK 

Nocleg w pokoju wieloosobowym 60 zł, to duże schronisko, ładne i przyjemne. Minusem przy nocowaniu na najwyższym piętrze, jest łazienka w piwnicy, ale jedną noc można tak przetrwać. Wiele osób wybiera wcześniejsze schronisko Soszów, ale akurat tego dnia była u nich impreza i nie było możliwości noclegu. W Stożku była smaczna zupa pomidorowa :) 

2. Przysłop pod Baranią Górą, Schronisko PTTK

Nocleg w pokoju wieloosobowym 60 zł. To najbardziej luksusowy obiekt na trasie, odnowiony budynek, piękne pokoje i łazienki. Dobra kuchnia, nawet z opcjami wegańskimi. Ładne obrazy na ścianach, przyjemne miejsce. 

Trasa tego dnia była krótka i na dłużej zatrzymałyśmy się w Stecówce. Przy zagrodzie z owcami, które dawały piękny koncert swoimi dzwoneczkami. Błoga polana, na której można odpocząć i kupić lokalne wyroby. 










3. Słowianka, Górska Stacja Turystyczna

Do tego miejsca chętnie bym wróciła. Cena za nocleg w pokoju czteroosobowym 50 zł, ale byłyśmy we dwie. Przytulne wnętrze i bardzo przyjemni gospodarze. Nie ma tam możliwości zjedzenia, ale jest dostępna kuchnia, w której można sobie gotować. My szłyśmy od strony Węgierskiej Górki, w której zrobiłyśmy zakupy na trasie. W miasteczku jest Biedronka, ale byłyśmy tam w niedzielę, dlatego musiałyśmy zaopatrzyć się w żabce. 


4. Hala Miziowa, Schronisko PTTK 

Nocleg w pokoju wieloosobowym 65 zł, to duże schronisko trochę bez klimatu, ale poza tym nie mam się do czego przyczepić. Było ok, menu klasyczne schroniskowe, zjadłam ziemniaki z surówkami. Na tej trasie bardziej klimatyczne było schronisko na Rysiance, które było tylko naszym przystankiem na trasie. Przyjemne miejsce, do którego chętnie wrócę, tym razem szłyśmy szybko, bo w prognozach była ostra burza. Przyszła na szczęście kiedy byłyśmy już w docelowym miejscu. 


5. Markowe Szczawiny, Schronisko PTTK 

Nocleg w pokoju wieloosobowym 55 zł, po czterech dniach mijania niewielkiej ilości ludzi na trasie, trochę zdziwiły nas tłumy w tym schronisku. Wieczorem było już znacznie luźniej, a samo schronisko było przyjemne. Jedzenie bez szału, znowu z opcji wege- ziemniaki z surówką. 

Tego dnia na trasie są dwie miłe miejscówki obok siebie, do których można zaglądnąć, żeby napełnić butelki i wypić herbatę czy kawę. Pierwsza stacja Jaworzyna, gdzie można też rozbić namiot, bardzo przyjemne miejsce, panie są super miłe i opowiedziały nam o miejscu. Kilka kilometrów dalej w stacji namiotowej Głuchaczki też warto się zatrzymać i przywitać z ludźmi:) 

6. Hala Krupowa, Schronisko PTTK 

Nocleg w pokoju wieloosobowym 50 zł, niektórzy narzekają na to miejsce, ale zdecydowanie warto się tu zatrzymać. Nawet jeśli nie na nocleg, to na herbatkę z pięknym widokiem. Jest przepięknie i pogoda nam dopisała, spędziłyśmy tu długie południe wygrzewając się na słońcu i słuchając świerszczy. Menu nie powala, ale pokoje całkiem ok. Dla tego widoku będę chciała tam wrócić. 



7. Bacówka PTTK Maciejowa 

Moje ukochane miejsce na tej trasie! Już wcześniej lubiłam tu przychodzić, w drodze na Turbacz, ale nigdy nie zostałam na dłużej. Piękna Bacówka, niewiele miejsc noclegowych, taras z widokiem na Tatry, kiedy jest dobra widoczność. Dobre jedzenie, chociaż jest też kuchnia turystyczna i możliwość ugotowania swojego posiłku. Nocleg kosztuje tu 60 zł, ale osób idących GSB 30 zł:) Będę chciała tu wrócić jak najszybciej. Bardzo zadbane miejsce i prowadzone z sercem. 

Dobrze dotrzeć do przyjemnego miejsca, bo ten dzień był jednym z nudniejszych na trasie, gównie przez długą trasę z Jordanowa do Rabki, którą trzeba odbyć asfaltem. Dzień był upalny. Dobrze, że w Rabce można było zrobić zapasy i poleżeć w parku. Na Maciejową było już niedaleko. 





8. Studzionki, Noclegi u Chrobaków

Nocleg w pokoju dwuosobowym 50 zł. Przyjemny nocleg i domowe jedzonko. To miejsce pośrodku niczego, ale jeśli się uda, to widoki są piękne. Można zrobić sobie tam też przystanek na trasie, jeśli zadzwonicie wcześniej, będzie szansa na obiad na trasie. 

Dłuższy postój tego dnia zrobiłyśmy na Turbaczu, gdzie widok dopisał. Schronisko na Turbaczu jest piękne, ale trochę bez klimatu. Doceniam za sporo opcji wege w karcie, to też jedyne schronisko, w którym mieli mleko roślinne. 

9. Dzwonkówka

Nocleg w pokoju dwuosobowym 50 zł. Tutaj też domek pośrodku niczego, jest opcja ugotowania czegoś w kuchni, ale nie ma posiłków na miejscu. Nocleg ok, pokój z łóżkiem, ładna łazienka. Przyszłyśmy tam wcześnie i trochę nudno było, bez zasięgu, nie było nic do poczytania, poza codzienną lekturą przewodnika GSB:) 

Przechodziłyśmy przez Krościenko nad Dunajcem, gdzie można zaglądnąć do Lidla, ale akurat byłyśmy w niedzielę. Zaglądałyśmy do jednej z nielicznych restauracji na całkiem dobrego wege burgera. 

10. Rytro

Noclegi u Basi 70 zł za pokój dwuosobowy. Miejsce, które wiele osób poleca na trasie, jest ok. Każdy kto idzie czerwonym szlakiem znajdzie tu miejsce noclegowe. Jest możliwość zjedzenia domowego posiłku, też opcji wege. W Rytrze jest też całkiem dobrze zaopatrzony sklep. 

Gdybym była na tej trasie ponownie zatrzymałbym się w schronisku prywatnym Cyrla jakieś 4 km dalej. Nie było tam miejsca, dlatego zostałyśmy w Rytrze. Do schroniska Cyrla zaglądnęłyśmy w drodze do Krynicy, jest bardzo przytulne. Nie dziwię się, że nie było miejsc. 


11. Goprówka

Nocleg w pokoju wieloosobowym 25 zł, idąc GSB można tu przyjść bez wcześniejszej rezerwacji, znajdzie się miejsce. Spałyśmy w pokoju 15-sto osobowym, ale byłyśmy we dwie. Są też dwójki, w dobrej cenie. Przyjemne miejsce, niedaleko centrum. Możliwość zrobienia zakupów w Krynicy. Mimo 30 km pokonanych tego dnia, udało się jeszcze iść do pijalni wód w Krynicy, to był jedyny raz kiedy po zejściu ze szlaku poszłyśmy jeszcze na miasto, wypić wodę leczniczą:) 

To dzień, w którym przekracza się połowę trasy:) Po drodze jest też schronisko na Hali Łabowskiej, które jest miejscem spotkań miłośników GSB. Było puste kiedy tam dotarłyśmy. Zjadłyśmy tam drugie śniadanie w pięknym widokiem. 

Tego dnia można też zaglądnąć po pieczątkę do schroniska na Jaworzynie Krynickiej. Wiele razy byłam na Jaworzynie, ale w tym schronisku po raz pierwszy. Nie jadłyśmy tam, ale w menu były ciekawe wege opcje i nawet kombucha. 




12. Ropki, Chatka Wędrowca GSB

Siwejka w Beskidzie Niskim to główna agroturystyka, ale właściciele którzy sami lubią szlaki długodystansowe, postawili obok małą Chatkę Wędrowca. Koszt noclegu- 40 zł. Mamy do dyspozycji kuchnie i łazienkę, a na górze kilka miejsc noclegowych, 2 łóżka i 6 materacy. Nie ma rezerwacji, kto pierwszy ten lepszy. Miłe miejsce:) Zaczyna się Beskid Niski, w którym nie ma tylu schronisk, ale są przyjemne agroturystyki. Jest opcja zamówienia posiłku. 


13. Chata u Kasi w Wołowcu

Byłam już wcześniej w tym miejscu i mogę je polecić. Nocleg w pokoju dwuosobowym 70 zł  osoby. Jest możliwość zamówienia posiłku. Chata Kasi jest przytulna, na zewnątrz jest pięknie zadbany ogród, sporo kotów i pies. Idealne miejsce na odpoczynek po trasie. 

Kilka kilometrów dalej jest Bacówka w Bartnem, której nie poleca nikt. Pan, który tam urzęduje ma ksywkę Lenin, jest nieprzyjemny, a sama bacówka choć piękna i położona w lesie, nie zachęca. Zagadnęłyśmy z ciekawości, faktycznie brudno i pan nie zbyt przyjazny. Chociaż zrobił nam jedzenie, ale przy zamówieniu kawy już był problem;) Dostałyśmy ją, chociaż nie bez pouczeń, że trzeba było zamawiać wszystko razem i teraz trzeba będzie czekać. Nie było wielu osób, ale czytając komentarze, widzę że i tak był dla nas wyjątkowo uprzejmy. Polecam zaglądać tutaj, po więcej komentarzy, można się uśmiać. A na nocleg lepiej wybrać inne miejsce. 

14. Cho no tu

Obok domu, w którym można przenocować jest podobno świetna pizzeria, czego nie mogłam sprawdzić, bo akurat trafiłam na sezon urlopowy. Na szczęście obok jest całkiem dobrze zaopatrzony sklep i możliwość ugotowania posiłku. Za nocleg w pokoju czteroosobowym zapłaciłam 45 zł, byłyśmy w pokoju we dwie. To duży dom przy ulicy, ale na szlaku. Nie ma widoków, ale miejsce jest ok. 

Tego dnia na trasie trochę się zgubiłyśmy, w Chyrowej zabrakło znaku wskazującego zakręt. Nadrobiłyśmy kilka kilometrów, a potem już szczęśliwym trafem weszłyśmy z powrotem na szlak. Było wyjątkowo gorąco. Tego dnia można uzupełnić wodę w Pustelni św. Jana z Dukli. A po zejściu trzeba się nastawić na długie podejście na Cergową, nie jest tak stromo, ale bardzo dłużyła się nam ta trasa. 

15. Chata Jana 

To mała chatka, nocleg kosztuje 35 zł. Nie ma łazienki, ale można z niej korzystać w domu obok, w którym też jest możliwość noclegów. Wybrałyśmy chatkę, w której są dwa łóżka piętrowe i łóżko polowe. Byłyśmy w niej same. Bardzo przytulne miejsce, pani Marta która prowadzi miejsce, bardzo uprzejma. Jest też możliwość skorzystania z kuchni i przygotowania sobie posiłku. W miejscowości, kilka kilometrów wcześniej, na trasie jest sklep w którym można zrobić zakupy. 

Z Lubatowej do Rymanowa trasa jest przyjemna, ale druga część trasy tego dnia była dość nudna i spory fragment szłyśmy asfaltową drogą. Na szczęście już później nie było takich dni.  

16. Puławy Górne

Kilka osób polecało nam Salamandrę, ale akurat mieli rezerwacje na jakąś imprezę, poszłyśmy kawałek dalej do "Pod Polaną". Duży dom, pokój dla nas. nocleg- 60 zł. 

Na trasie do Komańczy Chata w Przybyszowie, w której warto się zatrzymać. Jest możliwość zjedzenia tam posiłku, ale trzeba dać znać właścicielom dzień wcześniej. Pysznie nas tam ugościli i ciężko było wychodzić. Bardzo przyjemne miejsce, do którego będę chciała wrócić. Można też skorzystać tam z noclegu. 








17. Komańcza

K 85 - dobre miejsce, polecane przez kilka osób na trasie. Nocleg 60 zł. Ponownie byłyśmy we dwie w czteroosobowym pokoju. Właścicielka ugotowała nam pyszny gulasz z ciecierzycy:) Przed domem znak pokazujący ile już za nami, ile przed nami. Dla nas była to już końcówka i wielka radość, że zostało 100 km do końca:) 

Trasa z Komańczy do Cisnej to 30 km bez możliwości uzupełnienia wody, trzeba wziąć zapas. 





18. Cisna 

Cisna 16, noclegi u Danusi, 40 zł za pokój dwuosobowy. Bardzo przyjemne miejsce plus można zrobić zakupy w Cisnej, iść do kultowej Siekierezady, gdzie jest kilka opcji wege, w tym pyszna zupa z soczewicy. 

19. Przystanek Smerek 

Nocleg w pokoju dwuosobowym 50 zł. Bardzo przyjemne miejsce, po dotarciu w Bieszczady trzeba przyznać, że jedzenie w tych schroniskach jest najlepsze. Wreszcie coś innego niż tylko naleśniki i pierogi. Bardzo smaczne jedzenie i duże porcje. Warto zaglądać. 

20. Ustrzyki Górne Hotel Górski PTTK 

Nocleg w pokoju dwuosobowym 60 zł. Tutaj też przyjemnie i smacznie. Tutaj już byłam kilka razy wcześniej i się nie zawiodłam. Jedzenie smaczne, jest miejsce żeby posiedzieć przyjemnie na zewnątrz nad rzeczką. Jest też basem, sauna i bania, którą można wcześniej zarezerwować. W Ustrzykach spędza się dwie noce. Fajnie, bo ostatni dzień można pokonać z lżejszym plecakiem, po tylu dniach z obciążeniem, ma się dobrze przyspieszenie bez dużego ciężaru:) 

Bieszczadzki fragment GSB zrobiłam już kilkukrotnie, a w tamtym roku zrobiłam go z bratem. Lubię te szlaki, szczególnie połoniny i ostatni dzień, a jeśli się dobrze trafi to z Halicza i Rozsypańca widoki się wyjątkowe. Udało się też tym razem, mocno wiało, ale przynajmniej widoki to wynagrodziły:) Polecam tylko ten fragment jeśli nie macie czasu na cały szlak. 


Ile kosztowały mnie takie wakacje? 

Na GSB można spać w terenie, albo w bazach namiotowych, zależy jak kto chce. Ja jestem zadowolona z rozplanowania, udało się przejść trasę bez przemęczenia, bez konieczności robienia dnia przerwy. 

Koszt noclegów na trasie wyniósł dokładnie 1085 zł. W Ustrzykach zostałyśmy dzień dłużej, ale było warto bo pogoda sprzyjała. Poza tym na trasie wydałam niecałe 600 zł, wychodzi jakieś 200 zł na tydzień, w tym już liczę jedzenie w schroniskach i zakupy na trasie. Koszt niewielki jak na trzy tygodnie w górach. 

Bardzo się cieszę,  że udało mi się przejść GSB w całości w takim czasie. Nie był to wysiłek ponad moje siły. Udało się idealnie zachować równowagę i nie zamieniać marszu w wyścig. Na trasie kluczowe jest codzienne sprawdzanie pogody i dopasowanie długości wędrówki do warunków. Poza jednym, prawie całym dniem w deszczu, udało się unikać ulew i przemoknięcia. Dobrze wspominam ten czas. Mało ludzi na szlaku, poza najpopularniejszymi szczytami na trasie, były dni, że w ciągu dnia mijałyśmy 4-5 osób. 










W razie pytań dajcie znać chętnie odpowiem i pomogę jeśli będę potrafiła. 




Copyright © 2016 Ekocentryczka , Blogger