Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alverde. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alverde. Pokaż wszystkie posty
Rozdanie- kolorowe kosmetyki

Rozdanie- kolorowe kosmetyki

Cześć!

Zbliża się czas dawania prezentów, który bardzo lubię. Mam też coś dla Was:) Może znacie te kosmetyki, może będzie to coś nowego. Jeśli interesują Was mineralne cienie do powiek i naturalna maskara, zapraszam:) 
Przygotowałam 2 zestawy, różnią się kolorami maskary i cieni. W pierwszym jest maskara marki alverde w kolorze brązowym oraz cienie everyday minerals, oraz jest ecolore. 
W drugim jest to samo, z tym że maskara jest czarna.

Zestaw I


Zestaw II



Na zgłoszenia czekam do niedzieli- 6.12 do północy. 

Jakie są warunki?

1.Trzeba być publicznym obserwatorem mojego bloga.

2. Proszę o pozostawienie komentarza pod tym postem- wybranie zestawu i pozostawienie maila, co ułatwi kontakt z wygranymi. 

3. Informacja na swoim blogu/facebooku o rozdaniu podwaja szansę na wygraną, proszę o link. Nie jest to konieczne. 

Wyniki ogłoszę w poniedziałek 7.12. Wylosuję dwie osoby, które otrzymają zestawy kosmetyków. 

Zapraszam do udziału!
Powodzenia:)


Płyn do demakijażu Alverde- wielki bubel

Płyn do demakijażu Alverde- wielki bubel

Cześć!

Na wakacjach miałam okazję odwiedzić drogerię dm, i kupić tam kilka kosmetyków głównie marki Alverde. Dwufazowy płyn o pojemności 100 ml kosztował niecałe 2 euro. Nie znałam go wcześniej, kupiłam go bo był mi akurat potrzebny.





Od producenta:
Dwufazowy płyn oczyszcza skórę dzięki delikatnym olejkom. Ekstrakt z migdałów i awokado pielęgnuje i uspokaja wrażliwą skórę. Dodatkowo ekstrakt z aloesu i olejek jojoby pomagają w utrzymaniu odpowiedniego nawilżenia i są szczególnie istotne podczas pielęgnacji wrażliwych okolic oczu.
Skóra jest po użyciu czysta, nawilżona i czuje się wyjątkowo świeżo.
Wstrząsnąć przed użyciem. Nalać na wacik i przetrzeć oczy i twarz. 

Skład: Aqua, Glycine Soya Oil*, Glycerin, Alcohol*, Coco-Glucoside, Sodium Lactate, Aloe Barbadensis Extract*, Simmondsia Chinensis Oil*, Persea Gratissima Extract*, Prunus Amygdalus Dulcis Extract*, Actinidia Chinensis Fruit Extract*, CI 75810, Olea Europaea Oil*, Helianthus Annuus Seed Oil, Sodium Coco Sulfate, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Cocoyl Glutamate, Parfum**, Limonene**, Linalool**.
* Ingredients from certified organic agriculture.
** Natural essential oils.









Niestety płyn zupełnie nie sprawdził się do demakijażu. Użyłam go kilka razy, ale podrażnił mi oczy i nie radzi sobie ze zmyciem tuszu do rzęs. 
Szczypanie oczu prawdopodobnie było spowodowane przez alkohol, który jest wysoko na liście składników. Płyn nie zmywa tuszu, a tylko go rozciera, mimo że nie używam tuszu wodoodpornego. Dozownik też nie jest zbytwygodny, płyn wydowstanie się przez niego bardzo wolno. 
Szkoda, że tym razem jedynie skład okazał się dobry, a działanie pozostawia wiele do życzenia. Na szczęście płyn nie był drogi. Pewnie zużyję go do twarzy, chyba że będzie na niego jakaś chętna osoba.





Muszę dalej szukać jakiegoś dobrego naturalnego płynu do demakijażu, może jakiś polecacie? Do tej pory olejowa metoda sprawdza się najlepiej.


Pozdrawiam!
Pomadka nagietkowa z Alverde

Pomadka nagietkowa z Alverde

Cześć!

Jakiś czas temu w drogerii dm kupiłam kilka kosmetyków Alverde, znalazła się wśród nich pomadka nagietkowa. Kosztowała niewiele ponad 1 euro i szkoda, że kupiłam tylko jedną sztukę. Lubię kosmetyki z nagietkiem w składzie, dodatkowo czytałam na jej temat wiele pozytywnych opinii, dlatego nie wahałam się nad jej zakupem.





Pomadka jest zamknięta w klasycznym, wysuwanym etui. Kosztuje niewiele, około 5-6 zł. Jest wydajna i łatwo się ją aplikuje. Ma przyjemny i bardzo delikatny zapach. Dobrze nawilża i odżywia, usta po aplikacji pomadki są miękkie i delikatnie się błyszczą. Na noc nakładam grubszą warstwę balsamu. 
Używam jej codziennie i jestem bardzo zadowolona z jej działania. Następnym razem kiedy będę miała okazję na pewno zrobię większy zapas. Dobrze, że jest też dostępna na allegro, ale w kosztem przesyłki nie bardzo opłaca się ją zamawiać. Pewnie poczekam na kolejną wizytę z drogerii dm:)




Skład: Ricinus Communis (Castor) Seed oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Hydrogenated Coco Glycerides, Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax, Cera Alba (Beeswax) Copernica Cerifera (Carnauba) Wax, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil, Calendula Officinalis Flower Extract*, Aroma (Flavor), Linalool**, Benzyl Benzoate**, Tocopherol.

* Ingredients from certified organic agriculture.
 
** From natural essential oils.






Znacie tę pomadkę? Jakie kosmetyki Alverde polecacie? 


Pozdrawiam!
Tydzień w zdjęciach

Tydzień w zdjęciach

Cześć!

Miałam tygodniową przerwę od blaga, internetu i miejskiego życia. Było bardzo miło i chętnie bym tam jeszcze wróciła. Pogoda się udała, gotowaliśmy swoje jedzenie, dużo czytałam i odpoczywałam nad rzeką i na łące. Nie zrobiłam wielu zdjęć, ale kilka do dzisiejszego wpisu mam:)
W okolicy było sporo zabytkowych Cerkwii, które warto było zobaczyć. Wyskoczyliśmy też na Słowację, gdzie na chwilę oszalałam w drogerii dm, ale wzięłam tylko kilka rzeczy, które akurat były mi niezbędne. Zapraszam na relację:)











Na Słowacji zwiedziliśmy małe przygraniczne miasteczko.





Szkoda, że dm nie ma w Polsce. Nigdy wcześniej nie byłam w tej drogerii, prosiłam znajomych kiedy jechali do Niemiec o kilka kosmetyków. Asortyment jest ogromny i ceny bardzo przyjemne jak na naturalne produkty. Alverde, Weleda, Lavera i kilka innych marek, cudnie!!









Kupiłam tylko kilka produktów, poza szamponami  i kremem do rąk z nagietkiem reszty nie miałam. Chętnie wypróbuję:)



Znalazłam też kilka zdrowych przekąsek, najlepszy był zbożowy batonik z bananem i mango:)



W tym tygodniu będzie więcej wpisów, mam dużo planów, mam nadzieję, że wystarczy mi czasu. Pozdrawiam!

Miłego dnia!
Moje domowe spa

Moje domowe spa

Zaczęłam dzień od pysznego i energetycznego szejka na śniadanie. Wyszedł bardzo kremowy i sycący. Miałam po nim siłę na zrobienie porządnego treningu.



Na drugie śniadanie, kolejny szejk. Korzystam z truskawek, które niedawno się pojawiły:) Zapomniałam na zdjęciu napisać, że dodajemy także wodę, ja dolałam niepełną szklankę.


Po treningu postanowiłam poświęcić więcej czasu na pielęgnację. Nie często można znaleźć czas, żeby wykonać kilka zabiegów jednocześnie, dlatego bardzo cieszą mnie takie dni:) Każda w Was na pewno ma swoje sposoby i pomysły na domowe spa.
Wbrew pozorom nie potrzebujemy wiele czasu, wystarczy godzina. Ważne żeby się wyciszyć i robić wszystko bez pośpiechu. 
Włączam muzykę zaparzam ziołową herbatę i do dzieła:)


Na początek szczotkowanie ciała na sucho, od tego zabiegu staram się zacząć każdy dzień. Przyznam, że nawet mi to wychodzi. Nie trwa to długo, a rezultaty są widoczne po kilku tygodniach regularnego szczotkowania. Polecam wszystkim.

Pielęgnację twarzy zaczęłam od peelingu enzymatycznego z miodem manuka, marki Living Nature. Następnie wypróbowałam maskę różną z Lavery. Zapach nie był za bardzo różany, ale maska  rozjaśniała skórę, po zmyciu skóra była nawilżona. Saszetka zawiera 10 ml, wystarczy na jeszcze jedno użycie. 
Wypróbowałam  także serum do twarzy Ren, które dostałam niedawno od koleżanki, a na koniec nałożyłam krem do twarzy Bio2You. Pod oczy używam ciągle kremu Sylveco, o którym już pisałam.
Po umyciu włosów, nałożyłam maskę różaną Lavery, jest bardzo gęsta, pachnie przyjemnie, niekoniecznie różą. Kupiłam ją na spróbowanie, 25 ml wystarczy na dwa użycia. Włosy wyglądają bardzo dobrze, są miękkie i nawilżone, może skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie.


Zrobiłam też o peelingu ust, ciągle mam ten sam cukrowy peeling z Lush'a, bardzo go lubię. Spiłowałam paznokcie wmasowałam w nie masło cytrynowe marki Burt's Bees. Wykreowałam ręce i zabrałam się do czytania:)


W planie miałam jeszcze kąpiel, ale skończyło się na prysznicu, może wieczorem będę miała szansę wypróbować jakiś kosmetyk do kąpieli. 
Olejek do włosów nałożyłam jedynie na końcówki. 
W ciało wtarłam olejek Pai z jaśminem, do stóp użyłam kremu z Alverde.


Niedziela jest idealnym dniem na taki relaks, można ją spędzić bardzo przyjemnie. Mam nadzieje, że Wy też znajdziecie dziś chwilę dla siebie. 

Teraz zabieram się za sałatkę, którą przed chwilą zrobiłam, eksperymentuję z dressingami, dziś zrobiłam kokosowo- szczypiorkowy, wyszedł zaskakująco dobrze! Zapisuję nowe przepisy, jest ich już całkiem sporo. W końcu zbliża się sezon na sałaty:)



Dajcie znać jak wygląda Wasze domowe spa? 
Miłego popołudnia!


Alverde- balsam do stóp

Alverde- balsam do stóp

Często czytam pozytywne opinie na temat kosmetyków niemieckiej marki Alverde i co jakiś czas zamawiam nowe kosmetyki. Masło do stóp z wyciągiem z sosny i masłem Shorea kupiłam kilka miesięcy temu, wydało się idealne do zimowej pielęgnacji stóp.


Zakup okazał sie trafiony :) Masło kosztowało około 20 zł, za 200 ml.
Jest gęste i bardzo wydajne. Pachnie intensywnie, przyjemnie. Jest  bogate w składniki odżywcze, zawiera między innymi masło shea, Shorea oraz kilka oleji roślinnych.  Używam go od ponad dwóch miesięcy, wystarczy mi jeszcze na miesiąc.
Nakładam balsam na stopy codziennie wieczorem, raz w tygodniu smaruję je grubszą warstwą. 


Działa świetnie, nawilża, odżywia i zmiękcza stopy. Używając go wiem, że mam zadbane stopy. Zimą sprwdził się świetnie, na pewno jeszcze do niego wrócę. 
Produkt jest przebadany dermatologicznie, nie zawiera konserwantów, olejów mineralnych, sylikonów czy emulgatorów PEG. W składzie znajdziemy roślinne składniki z kontrolowanych upraw.
Kosmetyk jest wegański i oznaczony certyfikatem NaTrue. 


Do tej pory nie zawiodłam się na kosmetykach Alverde, teraz też używam kilku innych o których napiszę niebawem. Lubicie tę markę? Macie ulubione produkty?

Pozdrawiam:)


Ulubieńcy stycznia

Ulubieńcy stycznia

W zeszłym miesiącu zapomniałam o ulubieńcach, dlatego teraz przedstawię ich trochę więcej. Prezentuję Wam produkty, które się u mnie sprawdziły:)


W pielęgnacji twarzy woda różana jest niezastąpiona, tym razem marki Dabur, skład jest bardzo prosty woda i ekstrakt z róży. Za 250 ml zapłaciłam 13 zł. Używam jej już drugi miesiąc i niebawem się skończy. Przelewam ją do szklanej buteleczki z atomizerem, uwielbiam codziennie spryskiwać nią twarz. Można ją znaleźć tutaj.

Peeling do twarzy Born to Bio gościł u mnie bardzo długo, około pół roku. Mechaniczny peeling twarzy robię bardzo rzadko, wolę enzymatyczne. Jednak od czasu do czasu stosuję peeling z drobinkami. Ten przypadł mi do gustu, ma w składzie aloes i bambus, które odżywiają dodatkowo skórę.  W bezbarwnym żelu zatopione są białe i niebieskie drobinki, które dobrze złuszczają skórę. Znalazłam go np.  tu, ale zapłaciłam za niego około 18 zł w promocji.

Mus egzotyczny FEMI dopiero opisałam, ale musiał się znaleźć w ulubieńcach:)



Pora na dwa świetne kosmetyki marki Alba Botanica. Wcześniej nie znałam tej marki. Sprawdzają się znakomicie, na pewno zasługują na dłuższą recenzję. Pachną obłędnie, zwłaszcza balsam do ciała, na pewno go jeszcze kupię. Mam ochotę wypróbować wszystkie kosmetyki tej marki, znajdziecie je TUTAJ.


Olej do włosów Bhringraj jest polecany przy wypadaniu włosów dlatego się na niego skusiłam. Ma ziołowy, intensywny zapach, ale nie jest dla mnie drażniący. Mimo, że trzymam go w łazience często ma gęstą konsystencję, "topi się" dopiero w dłoniach. Nakładam go zazwyczaj na skórę głowy 2-3 razy w tygodniu, ale kiedy mam czas nakładam go na całe włosy kilka godzinę przed umyciem, lub zostawiam go na całą noc. Zawsze masuję nim głowę około 10 minut. Widzę pozytywne efekty, cebulki włosów są już silniejsze, włosy wypadają mi zdecydowanie mniej. Do tego są błyszczące, nawilżone, wyglądają zdrowo. Kupiłam go w sklepie Helfy.


Pasta do zębów Alverde. Kupiłam ją z ciekawości razem z innymi kosmetykami tej marki, nie pamiętam dokładnej ceny. Dobrze się sprawdza, ma delikatny miętowy smak, odświeża usta. Nie przepadam za pastami z fluorem, o czym już nie raz wspominałam. Uszło to mojej uwadze kiedy ją zamawiałam, lubię testować nowe naturalne pasty do zębów. Ta sprawdziła się dobrze, szkoda tylko że nie jest dostępna w Polsce, zazdroszczę dziewczynom które mają dostęp do całej gamy produktów Alverde w drogeriach dm.


Krem do rąk Pat&Rub był niedawno wspomniany na blogu, więc umieszczam tylko zdjęcie. To jeden z lepszych kremów jakie używałam, do tego pięknie pachnie:)


To tyle w tym miesiącu, może Was coś zainteresowało, jeśli tak to piszcie:)

Pozdrawiam:)
Ulubieńcy października

Ulubieńcy października

Witam:) W tym miesiącu nie kupowałam kosmetyków, stopniowo wykańczam te które mam w domu. Pewnie nie ma tu niczego odkrywczego, są to kosmetyki, które bardzo się u mnie sprawdziły, większość z nich kupię ponownie:)


1. Hydrolat ylang- ylang, zrób sobie krem, zamówiłam go już kilka miesięcy temu i czekał na swoją kolej. Pięknie pachnie, lubię olejek o tym zapachu, hydrolat ma równie intensywny zapach. Słodki, a zarazem korzennym. Dobrze tonizuje skórę, pozostawia ją miękką. Dodaję go też do maseczek i glinek. Na pewno jeszcze go zamówię:)

2. Peeling maska 2 w 1, Ryż z ogórkiem, Ava. Posiada certyfikat Ecocert. Zamieściłam do w ulubieńcach, żeby nie robić osobnego wpisu, ale właściwie ten kosmetyk mnie nie zachwycił. Liczyłam na świeży zapach ogórka, ale nie jest on zbyt przyjemny. Peeling jest drobny i to mi odpowiada, maska delikatnie rozjaśnia skórę. Nie wiem czy kupię go ponownie, postaram się znaleźć lepszy peeling.

3. Olejek róża i rokotnik , Alverde. Ma piękny zapach z przewagą róży. Świetnie nawilża i zmiękcza skórę. Wcześniej już o nim pisałam, dobrze się u mnie sprawdził:)

4. Pasta do zębów bez fluoru, Lavera. Ma miętowy smak, w składzie znajdziemy też propolis, echinaceę i drobinki krzemu. Dobrze czyści zęby, miałam ją już wiele razy.

5. Żel do mycia twarzy, Neal's Yard Remedies. Polubiłam go za jagowody zapach, dobrze radził sobie z makijażem. Nie kupię go ze względu na brak dostępności w Polsce, ale może będzie jeszcze okazja, żeby odwiedzić ich sklep zagranicą.

6. Krem do mycia twarzy z wyciągiem z dzikiej róży, Alterra. Świetny kosmetyk w bardzo przystępnej cenie. Dobrze zmywa makijaż, oczyszcza skórę, nie ściąga skóry, do tego kosztuje 7-8 zł. Używam go od dwóch miesięcy i krem już się kończy. Chciałam kupić nowe opakowanie, niestety byłam już w kilku rossmanach i nigdzie go nie ma. Liczę, że wkrótce się pojawi.

7. Krem pod oczy z wyciągiem z dzikiej róży, Alterra. Zaletą jest przyjemny zapach i lekka konsystencja. Krem dobrze się wchłania i nawilża skórę. Efekt nie jest spektakularny, ale nie można narzekać. Szybko się wchłania, nadaje się pod makijaż. Za taką cenę jestem bardzo zadowolona. Nie podrażnił mi oczu. Jest wydajny. Oba kosmetyki z tej serii mają ładne opakowania.

To tyle w tym miesiącu:) Używałyście tych kosmetyków? Jak zawsze jestem ciekawa Waszych opinii:)
Ulubieńcy września

Ulubieńcy września

Przedstawiam kosmetyki, których najczęściej używałam w tym miesiącu :)
Na początek szampon i odżywka Alverde. Jest to seria z wyciągiem dzikiej róży, ma za zadanie pielęgnować i regenerować włosy. Pierwszy raz kupiłam kosmetyki do włosów tej marki, na pewno sięgnę po nie ponownie. Są wolne od barwników i konserwantów i syntetycznych substancji zapachowych.
Mają w składzie naturalne składniki, które nie są testowane na zwierzętach.

Szampon radzi sobie świetnie nawet ze zmywanie olejów. Włosy są po nim błyszczące i miękkie. Łatwo się rozczesują. Odżywkę stosuję co kilka dni i widzę, że włosy są lśniące.
Opakowania są prawie puste, niedługo zacznę się rozglądać za kolejnymi kosmetykami z alverde.


Mój ulubiony olejek niestety się skończył, używam teraz innego zapachu. Czarna porzeczka i paczula bardzo przypadły mi do gustu. Olejek sprawdził się rewelacyjnie, jego zapach zastępował mi często perfumy. Kilka razy nakładałam go na włosy, głównie służył mi do pielęgnacji ciała. Chyba zachowam wygodne opakowanie z pompkę, kiedyś przeleję tam inny olej. 


Z nagietkowej pasty do zębów Weledy wycisnęłam już wszystko..bardzo ją lubię:) Jej główne składniki to węglan wapnia, wyciąg z nagietka lekarskiego i mirry, oraz olejek z kopru włoskiego.
Lubię jej lekko anyżowy smak, dobrze oczyszcza i chroni zęby. Posiada certyfikat ekologiczny, nie jet testowana za zwierzętach.
 Jedyny minus to cena. Szukam teraz tańszej pasty, ważne żeby była bez fluoru, sls i konserwantów. Może coś polecicie?


Uwielbiam wszytko co cynamonowe, obok mydła glicerynowego nie mogłam przejść obojętnie. Cała łazienka pachnie cynamonowo:) Mydło ładnie się prezentuje, zdecydowanie wolę mydła niż żele pod prysznic. Do tego na pewno będę wracać, zwłaszcza zimą:)


Na koniec błyszczyki, które ostatnio polubiłam. Jaśniejszy z Lily Lolo w kolorze Peachy Keen, nadaje delikatny połysk i nawilża usta. Uwielbiam jego czekoladowy zapach.
Polubiłam też jeżynowy odcień od Dr. Hauschki, pisałam o nim niedawno, ale zasługuje na miejsce w ulubieńcach. Dobrze nawilża i chroni usta. Często mam je przy sobie.


W tym miesiącu to tyle, nie kupowałam nic nowego, powoli wykańczam to co mam w domu. Czekam na wasze opinie, może używałyście czegoś z tych produktów.
Miłej niedzieli :)
Olejki Alverde

Olejki Alverde

Skusiłam się na dwa bardzo chwalone olejki Alverde, oba ekologiczne i naturalne, do tego wegańskie:) To był dobry zakup!


Olejek paczula & czarna porzeczka

Zawiera sporo olejów: słonecznikowy, sojowy, plamowy, migdałowy, jojoba, oliwa z oliwek, olej z nasion czarnej porzeczki oraz witaminę E. 
Uwielbiam ten zapach, według producenta działa aromaterapeutycznie. Stosuję na całe ciało po kąpieli, bardzo dobrze nawilża skórę. 
Nadaje się również na włosy, są po nim miękkie i błyszczące.

Olejek róża & rokotnik

Tutaj z składzie znajdziemy: olej słonecznikowy, sojowy, winogronowy, migdałowy, jojoba, olej z dzikiej róży, rokotnika, oliwę z oliwek oraz witaminę E. 
Zapach jest przyjemny, ale zdecydowanie łagodniejszy. Ma wyraźną różaną nutę, co bardzo mnie cieszy :)
Radzi sobie z moją suchą skórą. Czasem nakładam go na wilgotną skórę, nadaje się też do kąpieli, jeśli lubicie się wylegiwać w wannie. 

Kupiłam je na allegro, każdy kosztuje około 20 zł. Zdecydowanie są warte swojej ceny. Na pewno skuszę się na inne wersje kiedy wykończę te buteleczki.
Mają wygodny dozownik w postaci pompki. Ładnie prezentują się w łazience.
 Do tego super skład, zero chemii i konserwantów. Polecam :)



Copyright © 2016 Ekocentryczka , Blogger