Ulubieńcy kosmetyczni ostatnich miesięcy

Cześć!

Mydła w kostce są od dawna w mojej łazience, bardzo lubię kostki od 4 szpaki i często próbuję kolejnych wersji zapachowych. Pięknie pachnie też mydło truskawkowe Uoga Uoga. Najważniejsze, że mydła z dobrym składem nie przesuszają skóry i nie są pakowane w plastik. To jedna z najlepszych zmian, jaką możesz wprowadzić w swojej łazience. 




Olejek o zapachu Love od My Magic Essence zastępuje mi od jakiegoś czasu perfumy. Pachnie kwiatowo, delikatnie, choć wyraźnie, nie za słodko. Mieszanka organicznych esencji roślinnych, w celu uzyskania konkretnego efektu energetycznego – przyciągania miłości do swojego życia ❤️ Bardzo go lubię i na pewno zostanie ze mną na dłużej. 
Perfumy w olejku są bardzo trwałe, nie zawierają szkodliwych składników. 



Maski od My Magic Essences też są wyjątkowe. Mniejszy słoiczek- Velvet skin to maska i scrub w jednym. 
Drobinki pelengujące- zmielony owoc dzikiej róży zapewnia duże dawki naturalnej witaminy C. Biała Glinka Kaolin, najdelikatniejsza z glinek, skutecznie oczyszcza skórę. 
Maseczka ma kremową konsystencje, nakładam ją na skórę i wykonują delikatny masaż. Zostawiam ją na na kilka minut. Dobrze nawilża i odżywia skórę. 
Druga maska to połączenie energii ziemi i morza, zamknięte w słoiczku. Dwie glinki, dwa rodzaje  alg, w tym najbogatsza z nich spirulina, do tego enzymy z owoców. To bogactwo mikro i makro elementów oraz witamin.
Maski w formie proszku lubię najbardziej. Można aktywować je tuż przez użyciem, dzięki temu dostarczają skórze najwięcej składników odżywczych. W zależności od rodzaju skóry i jej potrzeb możesz stosować mieszając z wodą, hydrolatem, jogurtem naturalnym. Każda z opcji przyniesie inny efekt. Najczęściej mieszam ją z hydrolatem i wodą. 
Maska ma soczyście zielony kolor, który mnie zachwycił. Odświeża skórę, oczyszcza ją i nawilża. Bardzo lubię maski i peelingi enzymatyczne z wyciągiem z ananasa oraz papai. Delikatnie rozpuszczają naskórek i zostawiają skórę rozjaśnioną i gładką. 



Odżywka do włosów John Masters Organics cytrus i gorzka pomarańcza to moja ulubiona odżywka od wielu lat. Jedyna wada to opakowanie z plastiku, ale wystarcza mi na wiele miesięcy. Odżywka ma konsystencję lekkiego kremu, potrzeba jej bardzo niewiele. Łatwo się rozprowadza, włosy chłoną ją bardzo szybko i nie są przeciążone, nawet kiedy nałożę więcej odżywki. Pachnie pomarańczami.

Włosy po takiej kuracji są lśniące, miękkie w dotyku, a przede wszystkim mocne. Bardzo dobrze odżywione i nawilżone. Pięknie pachną pomarańczami:)




Masaż twarzy jest nie tylko przyjemny i relaksujący, niesie też wiele korzyści dla skóry:
  • pobudza funkcje skóry i mięśni,
  • uelastycznia, ujędrnia i wygładza skórę,
  • oczyszcza skórę z martwego naskórka,
  • stymuluje krążenie krwi, dzięki czemu poprawia koloryt cery,
  • skutecznie dotlenia skórę,
  • zapobiega wiotczeniu skóry i pomaga wygładzić płytkie zmarszczki.

Jest wiele technik wykonywania masażu, łączę różne, a najbardziej lubię delikatny masaż. Wystarczą dłonie, ale dla urozmaicenia mam też kilka gadżetów do masażu twarzy. Roller z kwarcu można trzymać w lodówce i niwelować nim wszystkie opuchnięcia na twarzy. Ruchy wałeczkiem wykonujemy od wewnętrznej do zewnętrznej strony twarzy. Wzdłuż szyi  z góry na dół. 
Regularny masaż twarzy daje spektakularne efekty, to najważniejsza część mojej codziennej pielęgnacji. Kiedy mam mniej czasu robię szybki 5-cio minutowy masaż, czasem przeznaczam na niego więcej czasu. Wykonujecie masaż twarzy?





Macie swoich kosmetycznych ulubieńców? Chętnie ich poznam:)

Pozdrawiam,
Daria


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Ekocentryczka , Blogger