Cześć!
Słyszeliście o tym badaniu? To ciekawe, że z zaledwie łyżki włosów można przeprowadzić ilościową analizę pierwiastków w naszym organizmie. O tej metodzie powiedziała mi mama i zachęciła do badania. Moje eksperymenty żywieniowe chyba budzą w mamie obawy, zafundowała mi analizę :) Na wyniki czekałam miesiąc. Cieszę się, że się zdecydowałam. W końcu mój sposób odżywiania ma być zdrowy, teraz dostałam wszystko czarno na białym i wiem co muszę zmienić, żeby było lepiej.
W oparciu o dane dostajemy wynik, który określa poziom aż 29 pierwiastków. Dodatkowo wykresy pokazują też proporcje pomiędzy pierwiastkami, wszytko jest wyjaśnione. Wynik jest dokładny, interpretowany przez lekarzy, w razie potrzeby padają zalecenia i sugerują jakie suplementy powinniśmy zażywać. W razie pytań można zadzwonić do specjalistów i rozwiać wszelkie wątpliwości. Przykładowe wyniki możecie obejrzeć pod
tym adresem. Dostajemy 48 stron opisu.
Poza poziomem pierwiastków określa się też energetykę organizmu, równowagą metaboliczną oraz równowagę kwasowo- zasadową. Na tej podstawie określane są nasze tendencje zdrowotne.
Lekarze układają nam program suplementacyjny oraz dietę pomagającą wyrównać niedobory.
Dowiadujemy się tez jakie jest nasze całkowite zapotrzebowanie energetyczne w zależności od prowadzonego trybu życia.
Do badania potrzebna jest łyżka stołowa włosów, nie mogą być one farbowane. Do analizy nadaje się tylko pierwsze 3-4 cm. włosów, pobiera się je najczęściej z linii pomiędzy uszami.
Dodatkowo musimy wypełnić ankietę, która zilustruje nasz styl życia i odżywiania.
Wszystkie potrzebne informacje znajdziecie
TU.
Możliwe jest też wykonanie badania z paznokcia,niestety jest to obarczone większym ryzykiem błędu.
Koszt badania to 300 zł. Nie jest to mało, ale jakiś czas temu robiłam morfologię i za badanie podstawowe plus 3 dodatkowe pierwiastki zapłaciłam około 50 zł. Tu dostajemy analizę 29 pierwiastków. Wyniki są bardziej precyzyjne niż w przypadku krwi.
Badanie wykonałam profilaktycznie, nie zdziwiły mnie niektóre niedobory bo wiele produktów wyeliminowałam z diety i nie lubię łykać suplementów. Postaram się teraz jeszcze bardziej urozmaicić swoje odżywianie.
Zaniepokoił mnie podwyższony poziom aluminium..co z tego że jem mnóstwo warzyw i owoców skoro większość gleb jest zakwaszona? Dotyczy to też zbóż i mięsa.
Aluminium zaburza metabolizm kości, wpływa na układ nerwowy, powoduje otępienie, a nawet chorobą Alzheimera czy Parkinsona. Zwiększa tez ryzyko wystąpienia raka.
Podwyższony poziom występuje rzadko, znacznie częściej spotyka się wyższy poziom ołowiu.
Już dawno wyeliminowałam kosmetyki z aluminium, szczególnie dezodoranty i niektóre kremy.
Lepiej nie gotować w garnkach aluminiowych i nie używać popularnej srebrnej folii.
Gorzej, że często tej niebezpieczny metal dodaje się też do wody, żeby uniknąć powstawania zawiesin.
Jeśli interesuje Was ten temat znalazłam ciekawy
artykuł.
Znalazłam też informację o szkodliwości herbaty spożywanej w dużych ilościach. Krzewy herbaciane mają zdolność do kumulowania aluminium! Dzieje się tak ponieważ są one uprawiane głównie na zakwaszonych glebach w Azji. Picie dużej ilości takiej herbaty zaburza metabolizm wapnia.
Nie wiem czy to jeden z powodów wysokiego poziomu aluminium u mnie, ale nie miałam o tym pojęcia. Nie kupuję najtańszych herbat, zwykle wybieram herbaty liściaste i zmieniam je często. Lepiej jednak nie pić więcej niż 5-6 herbat dziennie. Jeśli używacie cytryny do herbaty lepiej przestańcie, bo drastycznie podnosi poziom aluminium w naparze!
Nie chcę nikogo straszyć, ale niestety produkty powszechnie uznawane za zdrowe mogą szkodzić. Ciężko odżywiać się idealnie w tych chemicznym świecie. Nie ma co panikować, tylko we wszystkim zachować umiar.