Last week #63

Last week #63

Cześć!

Dawno nie było tego posta, teraz powinien już pojawiać się co tydzień:) 
11 listopada już po raz trzeci wzięłam udział w Biegu Niepodległości we Wrocławiu. Było trochę zimno, ale tylko przed biegiem, warunki do biegania były bardzo dobre. Do końca roku mam w planach spokojne biegi, więc na starcie też się nie ścigałam. Pobiegłam spokojnie i po 55 minutach była na macie:) Ścigać będę się na wiosnę:) 




Sok z dyni to ostatnio mój must have. Piję go kilka razy w tygodniu. Po biegu zrobiłam sobie miks małej dyni hokaido, 5 marchewek i 3 pomarańczy. Pyszne połączenia:) 



Dosłałam ciekawą przesyłkę ze sklepu ekologia czlowieka. Płyn BioKlean zapowiada się bardzo dobrze, można zrobić z niego tonik do twarzy, spray na wysypki i podrażnienia skóry, można go też pic jako esencję probiotyczną dla podniesienia odporności. Dam znać jak się sprawdzi, bo już zaczęłam testy:) Bardzo mnie ciekawi jak się sprawdzi. 

Dodatkowo w przesyłce jest kilka innych perełek, między innymi- ceramika jest do poprawiania jakości wody, strukturyzuje ją (choć dokładnie nie zbadano w jaki sposób to się dzieje, ale badania wykazały, że świetnie oczyszcza wodę z różnorakich bakterii). Woda jest inna w smaku (będę sprawdzać), kwiaty po niej lepiej rosną. Wsypuje się ją do dzbanka z wodą i to wszystko. Jestem ciekawa jak zadziała.
Znacie te produkty? 




Po wykończeniu kilku opakowań dezodorantów Schmidt's przyszła pora na spróbowanie kolejnej marki. Duży wybór zapachów dezodorantów w kremie Pony Hutchen znajdziecie w sklepie bioana.pl. Może już je stosowałyście? Za kilka tygodni napisze o nich więcej. 





Kiedy kilka miesięcy temu zobaczyłam, że kręcą nowe odcinki Gilmore Girls podskoczyłam w radości:) Uwielbiam ten serial i często do wracam do pojedynczych odcinków. Zwiastun nowej serii możecie obejrzeć TUTAJ. Nakręcili 4 odcinki:) Jak zawsze zapowiadają się świetnie, uwielbiam ten humor! Pierwszy odcinek już 25 listopada:)




Linki do polecania:

Poziom antybiotyków w mięsie jeszcze nigdy nie był tak wysoki- warto przeczytać i zastanowić się nad jakością mięsa w sklepach.

Soap Szop liczy na wsparcie na Polak Potrafi. Liczą na każde wsparcie:)

21 przepisów w wykorzystaniem dyni


Pozdrawiam:)
Daria

Mokosh- melon z ogórkiem

Mokosh- melon z ogórkiem

Cześć!

Polska marka mokosh wpadła w moje kilka miesięcy temu. Odżywczy eliksir do ciała o zapachu melona w ogórkiem od razu mnie zachwycił. Zapach jest świeży, przyjemny, taki jak lubię:) Dostałam go w większej przesyłce od shwrm. 




Przyjemny opis producenta mnie zachęcił:
  • Odżywczy i zmysłowy eliksir do pielęgnacji ciała z dodatkiem witaminy E został stworzony z luksusowego oleju arganowego oraz oleju z kiełków pszenicy, który jest kwintesencją młodości. Jego świeży, orzeźwiający zapach długo utrzymuje się na skórze.

Zapach to zdecydowanie ogromny atut, obok wartościowych olejów i witaminy E w składzie jest sporo aldehydów aromatycznych, które mogą uczulać wrażliwców- citronellol, geraniol, hexyl cinnamal, hydrocitronellal, linalool (alkohole imitujące zapachy kwiatów), butylphenyl methylpropional. 
Kosmetyk bardzo dobrze nawilża, za sprawą oleju argonowego i oleju z kiełków pszenicy. 
Olejek szybko się wchłania i nawilża skórę. Nie zostawia lepkiej warstwy, a przyjemny świeży zapach ogórka i melona przez chwilę utrzymuje się na skórze. 

Jestem zadowolona z tego kosmetyku, niestety cena jest dość wysoka 65 zł za 100 ml. Może uda mi się go kupić takiej na promocjach:) 





Po wykończeniu eliksiru dostałam masło do ciała z tej samej serii. Jest zamknięte w metalowym opakowaniu o pojemności 120 ml i kosztuje 49 zł. Możecie znaleźć je TUTAJ. 


SKŁAD INCI: Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Cera Alba, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Argania Spinosa Kernel Oil*, Tritium Vulgare (Wheat) Germ Oil, Parfume, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Alpha-Isomethyl Ionone, Tocopherol
 * Certyfikowane surowce organiczne

Podobnie jak w przypadku eliksiru zapach mnie zachwyca:) Masło także dobrze się sprawdziło. Nawilża skórę, jest bardziej odżywcze i dobrze nawilża skórę. Bardzo przyjemnie się go stosowało. Masło topi się w dłoniach i świetnie nadaje się do przesuszonej skóry. Wysoko w składzie znajduje się masło shea, a także ojaj arganowy, olej ze słodkich migdałów i olej jojoba. 
Oba kosmetyki są bardzo wydajne, co jest dużym plusem. Polubiłam je, szkoda tylko że nie mają większych pojemności. 




Znacie markę Mokosh? Dajcie znać czy używałyście ich produktów i czy coś polecacie:)

Pozdrawiam!
Daria
Domowa, zdrowa nutella daktylowa

Domowa, zdrowa nutella daktylowa

Cześć!

Po powrocie z Izraela codziennie mam ochotę na przywiezione daktyle:) Pewnie niebawem się skończą. Dziś zrobiłam bardzo prostą domową nutellę. Krem czekoladowy może być zdrowy i smaczny. To dobra opcja na śniadanie, albo deser. 





Składniki:
3/4 szklanki świeżych daktyli,
garść orzechów laskowych (namoczonych na noc),
2 łyżeczki surowego kakao,
kilka łyżek wody.

Blendujemy daktyle w wodą i kakao,  do momentu uzyskania gładkiej masy. Następnie dodajemy orzechy i włączamy blender jeszcze na chwilę. Sami zdecydujcie jak duże kawałki orzechów chcecie mieć w czekoladowym kremie. 
Możecie użyć też suszonych daktyli, trzeba je tylko namoczyć na noc, żeby łatwo można je zmiksować. 
Gotowy krem przekładam do słoiczka, może stać w lodówce przez 3-4 dni, ale zazwyczaj znika szybciej:) 




Można jeść go na waflach ryżowych, dodawać do owsianek/jaglanek, albo jeść krem łyżeczką bez dodatków. Jest bardzo słodki, czekoladowy, a do tego w składzie ma tylko dobre składniki:) Nie znajdziecie w sklepie zdrowszego kremu czekoladowego. 
Polecam spróbować. Jeśli lubicie kokosowy smak możecie dodać trochę wiórków kokosowych. 




Lubicie daktyle? Jak jecie je najczęściej?


Pozdrawiam,
Daria
Plantacja i daktyle prosto z palmy

Plantacja i daktyle prosto z palmy

Cześć!

Prawie tygodniowy pobyt na plantacji daktyli w Izrealu był wspaniałą przygodą. Nie planowałam tego, nie sądziłam że uda mi się zerwać daktyle z palmy, a nawet pracować przy ich pakowaniu. Takich niespodzianek Izrael dał mi wiele. Dziś pokażę piękne palmy na pustyni, które pokochałam i na pewno tam wrócę:)






Kilkadziesiąt kilometrów na około plantacji zajmuje pustynia, wysokie palmy w takim otoczeniu robią ogromne wrażenie. 
Plantacje palm są tworzone na określonym terenie i są strzeżone. Rosną w równych rzędach, a każde drzewo ma swój własny system nawadniania. W czasie największych upałów każde drzewo dostaje codziennie tysiąc litrów wody. 

Plantacja na której byłam znajduje się na południu Izraela, uprawia się tam kilka odmian daktyli, wszystkie są organiczne. Miałam okazję spróbować świeżych daktyli Modjool, Bhari i Deglet Nour. Te ostatnie już wcześniej były moimi ulubionymi, mają jasną bursztynową barwę. Jednak Bhari są zdecydowanymi faworytami u miejscowych. Wytwarza się tam też Silan, czyli syrop z daktyli. 





Wyjazd w październiku nie był przypadkowy. Temperatura w tym czasie jest idealna. Było gorąco, ale suchy klimat pustyni nie był męczący. Poza tym właśnie w październiku zaczynają się zbiory daktyli:) Daktyle rosną na wysokich palmach, wjeżdża się na nie dźwigiem, z którego ścina się je całymi kiściami. Świeże są zdecydowanie najsmaczniejsze, zerwane prosto w drzewa to już w ogóle marzenie. Nie sądziłam, że uda mi się to przeżyć. Okazało się, że już pierwszego dnia byłam na plantacji i zrywałam pyszne daktyle medjool i bhari. 

Wszystko dzięki dobremu znajomemu, który zaprosił nas do siebie. W planie były 3-4 dni na pustyni, ale szybko zrobił się z tego tydzień. Ciężko było wyjechać, bo poza daktylami miałyśmy tam też inne owoce prosto z drzewa- granaty, awokado, grapefruity, gujawa, marula, cytryny..raj! Szybko można się przyzwyczaić. Zatrzymałyśmy jest w Kibucu, co też jest cennym doświadczeniem. Niesamowite miejsce, całkowita wolność i komuna. Życie bez pieniędzy, bez zamków w drzwiach, sporo wolnego czasu, który można wykorzystać w kreatywny sposób. Inny świat. Chciałabym pojechać tam na dłużej. 

Sama pustynia i góry na około robią ogromne wrażenie, codziennie miałyśmy sporo atrakcji i robiłyśmy sobie krótkie wycieczki. 































Dwa dni spędziłyśmy w pracy przy układaniu daktyli w pudełkach. Praca była dla nas bardzo przyjemna. Był też czas na degustację:)

Dlaczego warto jeść daktyle?
Wspaniały smak i zalety zdrowotne zawdzięczają dużej koncentracji dobrych cukrów (glukozy, sacharozy i fruktozy) oraz witamin, takich jak B2, B3, B5 czy B6, a przy tym zawartości naturalnej i łatwo przyswajalnej witaminy C oraz soli mineralnych. Są bogate w przeciwutleniacze oraz związki fenolowe.

Daktyle, zwłaszcza świeże, obniżają poziom cholesterolu we krwi i stanowią bogate źródło witamin, szczególnie z grupy B i D.
Przywiozła ich całkiem sporo i jem je codziennie:)








Moje jedyne pamiątki w podróży:) Dużo daktyli, do tego jeszcze trochę przypraw i masa cudownych wspomnień!










Wiem, że tam wrócę! Na zdjęciu widać palmy i góry już w Jordanii:) Pustynia i plantacje to moje najprzyjemniejsze wspomnienie w wyprawy do Izraela, chociaż w innych momentach też było pięknie. Napiszę o tym niebawem:)
Jeśli macie jakieś pytania piszcie, chętnie odpowiem. 


Pozdrawiam,
Daria
Co mi dolega? Książka wędruje do..

Co mi dolega? Książka wędruje do..

Cześć!

Dziękuję za wszystkie komentarze:) Przeczytałam je w przyjemnością, mogłam wybrać tylko jedną osobę. Książkę wyślę do- Roksana S.
Czekam na maila z adresem.
Gratuluję!



Dziękuję za udział i pozdrawiam!

Daria
Copyright © 2016 Ekocentryczka , Blogger